Dieta dr Dąbrowskiej

16.08.2012

W tym tygodniu jestem na diecie dr Dąbrowskiej. Powinnam sobie robić tydzień diety w każdym miesiącu, ale albo są jakieś ciągi imienin i innych uroczystości albo jest zbyt zimno, a wtedy trudno byłoby przetrwać na samych gołych warzywach.

O tej diecie powiedziała mi koleżanka, która była w jednym z ośrodków pani doktor i wróciła zachwycona.

Dwa lata temu kupiłam książki dr Dąbrowskiej i odbyłam pełne sześć tygodni diety. Dzięki temu schudłam 8 kilogramów i mogłam się wbić w stare spodnie. To było wspaniałe. Poprawiła mi się wówczas cera i wyniki badań.

Dieta jest bardzo prosta, ale nie jest prosto ją stosować. Zalecane jest jedzenie (nieograniczone) następujących warzyw i owoców:

– marchew,

– buraki,

– seler,

– rzodkiew,

– pietruszka,

– chrzan,

– kapusta,

– kalafior,

– brokuł,

– cebula,

– czosnek,

– pory,

– ogórki, zwłaszcza kiszone,

– kabaczek,

– dynia,

– sałata,

– zioła,

– pomidory,

– papryka,

– jabłka,

– grapefruity,

– cytryny.

I już – to wszystko. A do picia woda, zielona herbata albo herbatka owocowa (zupełnie bez kawy!). Nie można jeść zbóż, orzechów, ziemniaków, roślin strączkowych, chleba, mleka, serów, oleju, mięsa i słodkich owoców.

Będąc na diecie miewałam kryzysy. Najbardziej wtedy, gdy ktoś w domu albo w pracy jadł coś dobrego, a pyszne było właściwie wszystko spoza w/w listy. Kiedyś kolega z pracy kupił sobie serek topiony. Miałam ochotę wyrwać mu ten serek, ale wytrwałam. WYTRWAŁAM. Bez cukru, bez skrobi, bez tłuszczu.

Po tych sześciu tygodniach tak się odzwyczaiłam od cukru, że nawet nie miałam ochoty na nic słodkiego. Spokojnie przeszłam na zdrowe żywienie i chudłam dalej. Ta dieta ma dwie cudowne cechy: skóra nie wisi po schudnięciu, a tłuszcz ze środka wychodzi na powierzchnię i nie trzeba używać żadnych kremów do twarzy.

Jedną rzecz uzupełniam – wapń, bo nie bardzo lubię kapustę i sałatę bez tłuszczu. Dlatego zgodnie z zaleceniem dr Tombaka jem codziennie 1/3 łyżeczki zmielonych skorupek od kur „chodzonych” (dobrze jest rozpuścić te skorupki w soku cytrynowym lub żurawinowym).

W tej diecie jest jednak taka okropna rzecz, jak pierwszy dzień. Zgodnie z opisem klinicznym dr Dąbrowskiej na początku musi boleć głowa. Trzeba to przetrwać, bo ten ból minie i nie wróci przez cały okres stosowania diety. Ból bierze się z nagromadzonych w organizmie toksyn. Pamiętam, że to był nie tylko straszny ból, ale też dreszcze. Można to jednak wytrzymać. Gdy powtarzałam później tygodniowe diety, ból pojawiał się drugiego dnia albo wcale. Najgorszy był ten pierwszy raz.

W ośrodku pani doktor nie byłam, natomiast przeczytałam jej dwie książki: „Przywracać zdrowie żywieniem’ i „Ciało i ducha ratować żywieniem”.

Przemawia do mnie to, co pisze dr Dąbrowska, że kiedyś stosowano posty dla oczyszczenia organizmu i to jest rzecz potrzebna. Uważam, że można z powodzeniem wytrzymać lekki głód. Dieta jest jak urlop dla przewodu pokarmowego i warto ją stosować. Po przeprowadzeniu diety dobrze byłoby nie jeść tylko się odżywiać, ale często nie jestem w stanie zachować potrzebnego reżimu i jem różne pyszności. Wracam jednak do tej diety, bo jest bardzo korzystna.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *