O jedzeniu i nietolerancji pokarmowej

 

17.02.2013

Parę słów o zdrowiu. Organizm można porównać do skomplikowanego zakładu biochemicznego. Są zakłady, w których są urządzenia nowe (dzieci) albo starsze (dorośli), w jednych zakładach urządzenia są lepsze (z przyczyn genetycznych), w innych gorsze. Dla jakości wyposażenia każdej fabryki bardzo ważne jest, co jest przetwarzane i jak często maszyny są czyszczone. Każdy zakład jest inny, bo w każdym jedno z urządzeń w linii produkcyjnej może być gorszej jakości i wymagać specyficznej obsługi. Jedne linie produkcyjne są lepsze do przetwarzania mięsa, inne do warzyw. Każdy właściciel fabryki powinien wiedzieć, jakie ma w niej urządzenia i jak je obsługiwać.

W tym miejscu chcę podkreślić, że każdy organizm jest inny. Wszelkie zalecenia żywieniowe są dobre dla większości osób, ale nie dla wszystkich. Na przykład mąka razowa jest bardzo zdrowa i wskazana, ale jeśli ktoś ma chory przewód pokarmowy, często nie może jej jeść, bo taka mąka działa jak szczotka i powoduje podrażnienia. Kto inny nie może jeść, powiedzmy, bardzo zdrowej i generalnie wskazanej dla zdrowia marchewki.

W ubiegłym tygodniu byłam w Mielnie, bo chciałam zobaczyć jeden z ośrodków leczących dietą warzywno-owocową dr Dąbrowskiej. Zostałam tam przećwiczona warzywnie i gimnastycznie (aj, moje plecy), bo ruch jest szalenie ważny. Życie to ruch. U podstawy piramidy żywieniowej u dr Dąbrowskiej jest właśnie ruch, a warzywa są już w wyższym i mniejszym pasku. Naszła mnie refleksja, że przecież nigdy w swojej historii człowiek nie siedział 8 godzin w biurze żeby potem przenieść się na resztę dnia na kanapę.

W ośrodku miałam zaszczyt poznać dr Ewę Dąbrowską i porozmawiać z Nią podczas indywidualnej konsultacji po wykładzie. Pani doktor jest szalenie skromną starszą panią o ogromniej wiedzy i doświadczeniu. Można Jej pozazdrościć formy fizycznej i możliwości intelektualnych. Znalazłam u Niej odpowiedzi na kilka moich wątpliwości.

W Mielnie dowiedziałam się, że wiele osób ma alergie i nietolerancje pokarmowe. To nie jest to samo. Objawy alergii występują niemal natychmiast po spożyciu pokarmu natomiast objawy nietolerancji pokarmowej, np. bóle głowy, bezsenność, zaparcia czy biegunki, astma czy problemy skórne, mogą ujawnić się po kilku dniach i nie wiążemy ich z tym, co spożyliśmy jakiś czas temu.

Można zrobić sobie test na nietoleracje pokarmowe i wiele osób zrobiło sobie takie testy, a mnie zaskoczyły ich wyniki. Wiedziałam, że można mieć nietolerancję selera, ale okazało się, że może występować także np. nietolerancja wspomnianej marchewki czy brokuła.

Niedobra wiadomość jest taka, że człowiek może nie wiedzieć, na co ma nietolerancję. Możemy bardzo lubić coś, czego nie powinniśmy jeść. Okazuje się, że toksyny wynikające z jedzenia czegoś, czego nasz organizm nie toleruje, mogą w naszym mózgu wytwarzać endorfiny (tak zwane hormony szczęścia). Dzieje się tak przez krótki czas, a w/w objawy nietolerancji występują później. Ponieważ mogą się pojawić po jakimś czasie, nie kojarzymy ich z tym, co zjedliśmy i w dodatku sprawiło nam przyjemność. Dobrym przykładem jest tutaj cukier, który jest wręcz trujący dla organizmu.

Druga niedobra wiadomość jest taka, że testy na nietolerancję są bardzo drogie. Najtańszy test do samodzielnego wykonania z próbki krwi, Food detective, kosztuje 349 zł i obejmuje zaledwie 46 podstawowych produktów. Test na 200 produktów to już wydatek rzędu 1800 zł.

Jeśli jednak źle się czujemy i trudno jest ustalić przyczynę dolegliwości, może warto rozważyć zrobienie takiego testu.

Dobra wiadomość jest taka, że jeśli odstawimy produkty, na które występuje nietolerancja, nasz stan zdrowia się poprawi, możemy schudnąć, a za jakiś czas (ok. 3-6 miesięcy) nietolerancja na dany produkt może już nie wystąpić.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *