Ciasteczka tiramisu

23.06.2013

Byłam wczoraj w  piwnicy „Nutka Cafe” na koncercie Olgi Makarowej. Olga grała na pianinie i śpiewała, a Paweł Sytnik akompaniował jej na gitarze. Olga śpiewała piosenki ukraińskiej artystki Kwitki Cisyk, Anny German i swoje własne – też ukraińskie, bo Olga jest Ukrainką. Poznałam ją na kursie angielskiego. Wiedziałam, że jest językoznawcą, a teraz dowiedziałam się, że pisze u nas doktorat i ma piękny głos. Jest wrażliwą artystką, do której piosenki przychodzą nawet we śnie. Szczerze mówiąc sądziłam, że ma też polskie korzenie, bo mówi po polsku – z lekkim akcentem, ale bardzo dobrze.

Koncert był naprawdę świetny i bardzo nastrojowy. Piosenki wykonywane przez Olgę zrobiły na publiczności duże wrażenie i wyraziliśmy nadzieję, że pójdzie dalej w tym kierunku. Zgodnie uznaliśmy, że salka była za mała na taki głos. Dziękuję Olu za wspaniały wieczór.

A później jeszcze klub 1500m2 do wynajęcia na warszawskim Powiślu żeby zobaczyć występ taneczny drugiej naszej koleżanki Karoliny Domańskiej. Karolina jest instruktorką tańca pole dance w „Oh Lala” na Brackiej. Tańczy świetnie i dzięki niej przedłużenie naszego wieczoru było idealne.

 

Z okazji koncertu i spotkania naszej grupy zrobiłam ciasteczka tiramisu. To już prawie koniec ciągu imienin, urodzin i innych uroczystości, które trwają u mnie zawsze dosyć intensywnie od kwietnia do czerwca, czyli cały II kwartał roku. Po tym okresie będę mogła już spokojnie przejść na dietę, a na razie jeszcze na prośbę Małgosi przepis Marthy Stewart na te ciasteczka, pochodzący z Moich Wypieków. Od razu ostrzegam, że ciasteczka są czasochłonne i, jeśli o mnie chodzi, to nieprędko zdecyduję się na ponowne ich wykonanie. Niemniej, gdyby ktoś miał nadmiar czasu, polecam.

 

Ciasteczka tiramisu

 

Składniki na 30 ciastek:

5 dużych jajek (osobno białka i żółtka),

1 szklanka cukru,

3 łyżki kawy rozpuszczalnej,

1/2 szklanki mąki (wzięłam 1 szklankę, bo mi się ciasto rozlewało – może dlatego, że był upał),

1/4 łyżeczki soli,

kakao do oprószenia – ok. 2 łyżek.

 

Składniki na krem:

3/4 szklanki serka mascarpone,

1/4 szklanki cukru pudru,

3 łyżki likieru migdałowego np. amaretto,

1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii.

 

Ponadto:

170 g czekolady deserowej (wzięłam 100 g i dołożyłam trochę masła).

 

Ubić żółtka z połową cukru do białości (ok. 3 minut). Dodać kawę rozpuszczalną i dalej ubijać przez 2 minuty. Dodać mąkę, wymieszać do połączenia składników (masa będzie dosyć gęsta).

W drugim naczyniu ubić białka ze szczyptą soli aż będą sztywne. Dodać resztę cukru (1/2 szklanki), dalej ubijając.

Białka wymieszać z masą żółtkową (stopniowo dodając białka i mieszając), do połączenia składników.

Masę przełożyć do rękawa z okrągłą końcówką i wyciskać na blachę nieduże ciasteczka (60 sztuk), w sporych odstępach od siebie. Po wyciśnięciu oprószyć kakao.

Piec 12-14 minut w piekarniku nagrzanym do 170 st. C.

Ostudzić na kratce.

Ciasteczka po upieczeniu powinny być miękkie, nie chrupiące. W przepisie jest informacja, że jeśli tak się nie stanie  to żeby pozostawić zamknięte w szczelnym pojemniku ciasteczka do następnego dnia bez kremu, co ma je zmiękczyć. Ja od razu przełożyłam je kremem, włożyłam w pudełku do lodówki i pomogło. Po paru godzinach wszystkie były jak trzeba.

 

Krem do przełożenia: wszystkie składniki zmiksować i schłodzić przez 15 minut.

 

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Ostudzone ciastka smarować od płaskiej strony czekoladą, pozostawić do zastygnięcia, przełożyć kremem i podawać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *