Wiosna, zmiana czasu i pasta do chleba

Przyszła długo oczekiwana wiosna i z mety zabrała nam godzinę snu. Strasznie nie lubię przestawiania czasu. Nie lubię nawet wtedy, gdy nam dają dodatkową godzinę, bo mam dobrze nastawiony zegarek wewnętrzny i wszystko mi się rozjeżdża – spanie, jedzenie, praca. Przez dobry tydzień nie mogę się pozbierać. Kiedyś jesienią dziennikarz pytał ludzi na ulicy „Co pan/pani robi z dodatkową godziną”. Jeden pan powiedział tak: „Jestem zegarmistrzem, więc przychodzę do zakładu, przestawiam wszystkie zegarki. Potem biorę stołeczek, przestawiam po kolei zegary wiszące i tak mi mija godzina”. Teraz ten pan musi wszystkie zegary przestawić i nikt mu nawet nie da na to dodatkowego czasu. Z zazdrością myślę o tym, że są takie kraje na świecie, gdzie się nie przestawia czasu. W Polsce długie lata też nie przestawiano, a zaczęto dopiero chyba pod koniec lat 70.

Nic nie poradzę na czas, więc zajęłam się czym innym. Poza spacerem i innymi sprawami, zrobiłam pastę do chleba. Bardzo mi niedawno smakowała, więc powtórzyłam. Pierwszy raz zrobiłam, bo miałam ugotowaną resztę ryżu, a teraz zrobiłam od początku.

Pasta z czerwonego ryżu, czerwonej soczewicy i pieczarek

50 g czerwonego ryżu

50 g czerwonej soczewicy

130 g pieczarek

1 niewielka cebula

sól, pieprz

olej

Ryż i soczewicę ugotować w oddzielnych garnkach, wodę odlać. Pieczarki umyć i poddusić z cebulą na niewielkiej ilości oleju. Wszystko ostudzić, dodać przyprawy i zmiksować w blenderze na gładką pastę, dodając troszkę wody, żeby dało się miksować.

Wyszły mi dwa słoiczki pasty, więc jeden zamroziłam.

Wpis z 26.03.2017 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *