Zupa grochowa z groszkiem zielonym

Moje ulubione słowo? Ciepło. Im jest zimniej, tym bardziej to sobie uświadamiam. Wczoraj nawet wyjrzało słońce i było naprawdę ładnie za oknem, ale jak wyszłam z domu i maszerowałam pod wiatr, oczy zaszły mi łzami. Przypomniałam sobie, jak kiedyś lubiłam sporty zimowe. Szczególnie łyżwy. Pierwsze w życiu wyjście na lód w celu nauki jazdy figurowej było bardzo pouczające, bo od razu wygrzmociłam się do tyłu. Miałam chyba 5 lat i niedaleko do ziemi, więc odbyło się to błyskawicznie. Tak samo szybko pojęłam, jaki jest lód i że należy uważać, żeby się znowu nie wywrócić. Potem, gdy nabrałam wprawy, jazda na łyżwach sprawiała mi wielką frajdę. Kiedy przestałam uczęszczać na te zajęcia i tak chodziłam zimą na różne lodowiska, aż przyszedł taki rok, że nie poszłam.

Teraz, gdy moim ulubionym słowem jest „ciepło”, pomyślałam o innej mojej pasji z przeszłości – robotach na drutach. Też w pewnym momencie przestałam dziergać swetry, a ponieważ zostały mi różne włóczki, to może się znowu przymierzę, chociaż ostatniej zimy robiłam sporo w technice decupage, a przedtem biżuterię. Pomiędzy czytaniem.

Na razie zrobiłam zupę grochową.

Ciekawa jestem Waszych pasji.

Zupa grochowa z groszkiem

150 g suchego grochu

1 średnia cebula

120 g groszku zielonego – latem może być świeży, teraz mrożony

1,2 l wywaru z warzyw lub rosołu

2 łyżki oleju rzepakowego

1 łyżka masła

1 łyżka majeranku

sól, pieprz

grzanki z bułki lub groszek ptysiowy, lub prażone pestki dyni

Groch ugotować, wodę odcedzić, groch ostudzić.

Cebulę pokroić i poddusić na 2 łyżkach oleju. Ostudzić.

Groch i cebulę zmiksować z 1,5 szklanki ostudzonego wywaru lub rosołu. Pozostały wywar lub rosół zagotować i dodać zmiksowany groch. Doprowadzić do wrzenia, dodać groszek zielony, 1 łyżkę masła, 1 łyżkę majeranku, sól i pieprz. Gotować razem 5 minut.

Podawać z grzankami, groszkiem ptysiowym albo prażonymi pestkami dyni, ale nie takimi z torebki plastikowej. Pestki z torebki zawsze pozostają gumiaste, a chodzi o to, by były chrupiące po uprażeniu, dlatego lepiej kupować pestki na wagę.

Wpis z 13.11.2016 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *