Jedlińskie kusaki

O widowisku „Ścięcie śmierci” na koniec karnawału odbywającym się corocznie w Jedlińsku dowiedziałam się kilka lat temu i bardzo chciałam je zobaczyć, bo to jedyny taki obrzęd w Polsce. Odbywa się on zawsze w ostatni wtorek karnawału, a „kusaki” oznaczają zapusty. Dopiero w tym roku udało nam się tam wybrać.

W Jedlińsku byli obecni fotoreporterzy, dziennikarze, telewizja, historycy i etnografowie oraz turyści z całego kraju. Czytałam, że mogło tam być ok. 3000 osób. Udział w imprezie jest bezpłatny.

Z „Echa Dnia Radomskiego” oraz ze strony www.konik.pl dowiedziałam się, że rodowód tego widowiska sięga XVI w., a odbywa się ono z okazji „prawa miecza” otrzymanego niedługo po lokacji miasta w 1530 roku. Było to prawo do ścinania złoczyńców.

Jedlińsk jest obecnie trochę zaniedbanym małym ośrodkiem – gminą wiejską pod Radomiem, ale w XVI-XVII w. było to miasto, w którym funkcjonowała szkoła ariańska oraz szkoła wyższa. W XVII-XVIII w. miejscowe gimnazjum podlegało Akademii Krakowskiej.

Obrzęd „Ścięcia śmierci” w XIX w. był bardziej rozbudowany niż obecnie. Wówczas na wieść przyniesioną przez kościelnego odźwiernego, że śmierć się upiła, zgubiła kosę na łąkach nad rzeką i śpi pod Spaloną Groblą, wyruszano po nią i przyprowadzano w tryumfalnym pochodzie na rynek miasta. Obecnie odbywa się dalsza część widowiska wg autorstwa księdza Jana Kloczkowskiego (choć też na podstawie trochę zmienionego scenariusza), czyli wkroczenie na rynek uroczystego korowodu postaci zwanych kusakami oraz sąd nad śmiercią. Wśród postaci są diabły, para młodych, krakowianki, wójt Pardoła, niedźwiedź, policjanci, Żydzi, prosty lud, Cyganie, rybacy, grajkowie i wiele innych, a wszystkie, także kobiece, są grane przez mężczyzn.

Widowisko ma formę wierszowaną i jest mocno moralizatorskie. Burmistrz oraz ławnicy sądzą śmierć krzywdzącą ludzi, odbierającą życie ich bliskim. Po wielu oskarżycielskich mowach zapada wyrok skazujący śmierć na karę śmierci.

Niestety przebierańcy stali przed sceną i trochę zasłaniali widok, a fotoreporterzy też mieli pierwszeństwo i trudno było zrobić lepsze zdjęcia.

Pojawia się kat, który najpierw przemawia, a następnie ścina śmierci głowę. Lud świętuje i tańczy. 

Zwłoki śmierci umieszczane są na wozie, do którego zaprzężony jest koń (podobno też na saniach, ale to jest możliwe wtedy, gdy leży śnieg, czyli nie tym razem), a potem są wywożone z rynku na pogrzeb.

Ścięcie śmierci to nie tylko jej ukaranie, ale też symboliczny koniec zimy. Warto zobaczyć to jedyne w swoim rodzaju widowisko.

 

 

 

 

 

4 myśli nt. „Jedlińskie kusaki

    1. Iwona Autor wpisu

      Też uważam, że trzeba wspierać lokalne tradycje – dzięki temu świat jest taki różnorodny i ciekawy 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *