Archiwum kategorii: Faworki

Mrowisko (kuchnia litewska)

Chodziło za mną od kiedy je zobaczyłam. Potem o nim zapomniałam, ale znowu pojawiło się w moim polu widzenia, bo zaczęli je sprzedawać w cukierni koło mojej pracy i widuję je teraz każdego dnia. Mrowisko. Tak nazywa się kopiec ułożony z faworków, polany pysznym syropem, posypany makiem i rodzynkami.

Postanowiłam sama zrobić mrowisko i dzisiaj nadszedł ten dzień, kiedy stałam się posiadaczką aż trzech mrowisk. Przepis znalazłam na blogu Wyroby Domowe.

Mrowisko

Syrop:

1/2 kostki margaryny (ja użyłam 125 g masła)

3/4 szklanki cukru (użyłam ksylitolu)

1 łyżka gęstej śmietany

3 łyżki miodu

1 cukier waniliowy

Wszystkie składniki wrzucić do garnka (miód i śmietanę na końcu) i doprowadzić do wrzenia mieszając. Po zagotowaniu odstawić do wystudzenia.

Ciasto:

3-4 szklanki mąki

1/2 paczki małego proszku do pieczenia

10 żółtek i 1 jajko

1 łyżka cukru pudru

1 łyżka śmietany

1 łyżka masła

3 łyżki spirytusu

Do smażenia:

smalec lub olej

Wszystkie składniki dokładnie wyrobić. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne. Długo wyrabiać ręką, a potem wytłuc wałkiem.

Blat posmarować olejem. Z ciasta odrywać niewielkie kule, rozwałkować po kolei bardzo cienko i kroić radełkiem na niewielkie nieregularne kawałki. Resztę ciasta przykrywać, by się nie zsychało.

Pomp 009.JPG

Dodatki:

mak

rodzynki (najlepiej wcześniej namoczone w alkoholu)

wiórki kokosowe (nie używałam)

Kawałki ciasta smażyć na średnio gorącym tłuszczu i wykładać na ręczniki papierowe.

Po usmażeniu wszystkich kawałków układać je warstwami. Każdą warstwę polać syropem (syrop lekko przed tym podgrzałam i wymieszałam, a każdy kawałek ciasta smarowałam leciutko pędzlem), posypać dodatkami.

Wpis z 19.02.2017 r.

Nieziemskie faworki Hani

02.02.2013

Zbliża się koniec karnawału i tłusty czwartek. Skąd się wziął w naszym kalendarzu świąt? Według legendy przytoczonej przez Józefa Szczypkę w „Kalendarzu polskim” dawno, dawno temu żył w Krakowie burmistrz Comber. Burmistrz był znienawidzony przez lud, gdyż znęcał się nad nim, a szczególnie nad przekupkami i ogrodnikami. Karał ich za najmniejsze nawet przewinienia, więził w lochu, ścigał grzywnami. Burmistrz wyzionął ducha w czwartek, a ludzie tak się ucieszyli, że uczcili to zdarzenie tańcami, śpiewami i ucztowaniem. Krzyczano: „Zdechł Comber!”. Od tego czasu tłusty czwartek obchodzony jest przed Środą Popielcową. Należy w tym dniu zjeść pączka lub faworka, bo jeśli się tego nie zrobi, nie będzie się darzyło przez cały rok.

Koleżanka podała mi bardzo dobry przepis na faworki, który przekazuję.

Faworki

1/4 kg mąki pszennej + mąka do podsypywania,

3 żółtka,

1/3 szklanki gęstej śmietany (lub więcej, jeśli potrzeba),

1 łyżka octu (ja wzięłam jabłkowy),

szczypta soli,

1 łyżeczka masła,

1 płaska łyżeczka cukru pudru,

smalec lub olej do smażenia, cukier puder do posypania faworków.

Ciasto z w/w składników wyrobić dzień wcześniej, trochę je potłuc wałkiem żeby dostało się powietrze, zakryć szczelnie i włożyć do lodówki. Następnego dnia ciasto cieniutko rozwałkować, podsypując mąką i pokroić radełkiem na prostokąty. W każdym prostokącie wykroić niedużą podłużną dziurkę i przełożyć ciasto aby powstał faworek. Smażyć w  głębokim tłuszczu na średnim ogniu żeby faworki się nie przypaliły i nabrały bąbelków, przekładać na talerz wyłożony ręcznikami papierowymi, a jak ostygną – posypywać cukrem pudrem.