Archiwum kategorii: Napoje

Grzane piwo

Okropnie się przeziębiłam i muszę odleżeć swoje w cieple oraz stosować różne metody wychodzenia z tego fatalnego stanu. Przypomniałam sobie o grzanym piwie. Bardzo skuteczne na ogrzewanie. Ponadto przeczytałam ukraińską mądrość, że alkohol nie pomoże ci stać się lepszym. Także z herbaty nie ma pod tym względem żadnej korzyści, a alkohol chociaż się stara…

Ten grzaniec bardzo się stara, żebym była lepsza.

Grzane piwo

1/2 l piwa

2 żółtka

2 łyżki cukru

2 łyżki miodu

duża szczypta goździków mielonych

duża szczypta mielonego imbiru

można jeszcze dodać dużą szczyptę mielonej skórki pomarańczowej lub kardamonu

Piwo wlać do rondelka i podgrzewać na małym ogniu razem z przyprawami nie dopuszczając do zagotowania.

Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel.

Gdy piwo będzie już gorące, zestawić z ognia, dodać żółtka z cukrem i delikatnie mieszać, żeby nie uciekły bąbelki. Jeśli całość okazała się niedostatecznie gorąca – jeszcze na chwilę postawić na małym ogniu, ostrożnie mieszając.

Rondelek zestawić z ognia, dodać miód, wymieszać i rozlać do kufelków.

Cuba Bella

Im robi się zimniej i ciemniej, tym bardziej marzy mi się upał i słońce. Przypominam sobie takie kraje na świecie, gdzie miłe ciepełko jest prawie cały czas. Teraz jakoś częściej wspominam sobie kraj wielu drinków, czyli Kubę. Dzisiaj zapraszam Was do kubańskiego baru na kolorowy koktajl Cuba Bella. Ja piłam ten drink z syropem miętowym, ale słyszałam, że zamiast tego można zmiksować liście świeżej mięty z odrobiną wody. Wówczas należy najpierw wlać zmiksowane liście do szklanki, a następnie wsypać lód. Nie próbowałam tego sposobu, ale zamierzam. Syrop jest na pewno ładniejszy, bo taki mix z liści będzie mętny, za to bardziej dostępny i naturalny.

 

Cuba Bella

 

Proporcje:

2 części likieru miętowego

1 część soku pomarańczowego

1 część syropu z granatów

4 części wody gazowanej

4 części białego rumu

kilka kostek lodu

 

Do długiego kieliszka lub do szklanki wrzucić kilka kostek lodu i wlać likier miętowy. Następnie powoli dodać sok pomarańczowy tak, by tworzył oddzielną warstwę w szklance.

W oddzielnym naczyniu wymieszać sok z granatów z białym rumem i wlać kolejną warstwę do szklanki z koktajlem.

 

 

 

 

Jajcok

Urzekła mnie nazwa jajcok. Nie ajerkoniak, nie adwokat, ale właśnie jajcok (z Winiar). Zawsze lubiłam kogel-mogel z odrobiną spirytusu oraz adwokata, a ponieważ w niedalekiej przyszłości rysowała się Wielkanoc, więc zrobiłam jajcoka. Niedługo robiłam, dłużej musi się „przegryzać”, ale jeśli ktoś zrobi teraz, to na Święta powinien już być prawie gotowy.

 

Jajcok

 

10 żółtek

1 opakowanie cukru waniliowego

1 szklanka wódki

2 szklanki mleka skondensowanego

6 łyżek cukru pudru (można dodać trochę więcej)

 

Do rondelka wlać mleko skondensowane, dodać cukier waniliowy i zagotować. Dolać wódkę i wymieszać. Następnie ostudzić.

Na parze ubijać żółtka z cukrem pudrem, aż powstanie gęsta piana. Wlać mleko z alkoholem, przelać do butelki, zakręcić, odstawić na miesiąc.

 

 

 

Daiquiri

Następny przepis z Kuby. Daiquiri to jeden z ulubionych drinków Hemingwaya. Nie dociekajmy jak się skończyło dla pisarza spożywanie nadmiernej ilości alkoholu. Trochę przesadzał tym bardziej, że używał podwójnej ilości rumu. W karnawale również my możemy sobie czasem pozwolić na egzotycznego drinka. Zwłaszcza, że jest zimno, a rum z cytryną mogą zapobiec przeziębieniu 🙂

Ja piłam tego drinka w cieple, słuchając kubańskich rytmów na żywo, ale od czego mamy internet i płyty – można stworzyć sobie nastrój.

 

Daiquiri

 

30 ml białego rumu

20 ml soku z cytryny lub limonki

10 ml syropu sporządzonego z cukru i wody

kilka kostek lodu

 

Wszystkie składniki wymieszać w shakerze (w braku shakera równie dobrze można użyć słoika z zakrętką), a następnie nalać do kieliszka koktajlowego.

 

 

 

 

 

 

 

 

Mojito i szczęśliwego Nowego Roku 2018!

Prawie już przeszłam ten męczący stan zagubienia w czasie po powrocie z Kuby, kiedy trzeba się przestawić o 6 godzin i nie wie się, kiedy spać, kiedy jeść i co ze sobą począć w nowym czasie. Niebawem opowiem o Kubie, ale na razie chcę złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia z okazji Nowego Roku i przedstawić bardzo popularny w tym kraju long drink mojito (czyt. mohito). Ciekawe, że drinki z kubańskim rumem piją tam z radością osoby zwykle pijące mało lub wcale i ja też próbowałam z wielkim zadowoleniem różnych drinków, chociaż zwykle piję alkohol w ilościach niewielkich albo wcale. Przed wyjazdem na Kubę byłam zaskoczona, że znajome osoby, których bym nigdy nie podejrzewała o picie czegokolwiek były zachwycone drinkami na Kubie, ale już nie jestem zaskoczona tylko mile wspominam. Dlatego jeśli ktoś się wybiera na Kubę to mogę tylko powiedzieć – jedźcie i pijcie!

Wspominając tamtejsze drinki, o których będę jeszcze pisała, na ten Nowy Rok 2018 z przyjemnością podaję przepis na mohito. Może nie będzie smakował u nas tak jak na Kubie, ale i tak warto spróbować. Dodam jeszcze, że do drinków używany jest biały rum, natomiast rum o barwie herbacianej używany jest po prostu do picia.

 

Mojito

 

kilka gałązek świeżej mięty

20 ml soku z cytryny lub z limonki

10 ml syropu z cukru

40 ml białego rumu

garść pokruszonego lodu

troszkę wody gazowanej

 

Ten drink przygotowuje się od razu w szklance. Trzeba wrzucić gałązki mięty i trochę je utłuc, np. tłuczkiem od moździerza. Dodać sok cytrynowy i syrop z cukru, wsypać pokruszony lód, dolać rum i wymieszać, a następnie dolać trochę wody gazowanej.

 

 

 

 

 

 

 

Nalewka wiśniowa wytrawna

Nalewkę wiśniową robię co kilka lat według sprawdzonego przepisu z „Kuchni polskiej” Marka Łebkowskiego. Gdy nadejdą chłody, przyjemnie jest czasem wypić kieliszek czegoś rozgrzewającego. Poza tym troszkę nalewki wiśniowej dobrze mieć w kuchni do niektórych dań chińskich. Zrobiłam kiedyś wersję słodką, ale była dla mnie zbyt słodka. Wytrawna jest w sam raz.

Nalewka wiśniowa wytrawna

1,5 kg wiśni

200 g cukru

500 ml spirytusu 96%

500 ml wódki 40% (ja przeważnie zamiast wódki używam spirytusu rozcieńczonego wodą w proporcji 1:2)

Wiśnie opłukać, osączyć, wydrylować, wsypać do słoja, dodać 1/5 pestek i cukier, zalać spirytusem i odstawić na 6 tygodni. Nalew zlać, owoce zalać wódką i macerować 3 tygodnie. Nalew zlać, owoce odcisnąć. Połączyć nalewy, przefiltrować przez watę, rozlać do butelek i odstawić na 6 miesięcy.

Wpis z 23.07.2017 r.

Winko z modraków

To jedno z najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa. Z tych bardzo miłych wspomnień. Byłam z Mamą w terenie i dłuższy czas mieszkałyśmy u gospodarzy w Kamionku (obecnie województwo wielkopolskie). Wyobraźcie sobie upalny wieczór i gospodarza z butelką winka z chabrów, nazywanych tam modrakami. Całe moje pięcioletnie jestestwo przepełnione było wielką dumą, że ja także zostałam poczęstowana winem.

Kwiaty chabru mają działanie moczopędne i przeciwzapalne. Napary z kwiatów mogą być stosowane do kompresów na oczy przy zapaleniu spojówek lub stanach zmęczenia.

Poza tym chabry są śliczne i pięknie wygląda głęboko niebieski bukiet na stole.

DOROPOM 116.JPGWspomnienie o chabrowym winku było jedynie pięknym wspomnieniem, bo nie wiedziałam, jak się je robi. Bardzo się ucieszyłam, gdy znalazłam przepis na blogu Moje Gotowanie. To „wino” nadaje się też dla dzieci, bo nie zawiera alkoholu, a może być atrakcyjne i orzeźwiające w upalne dni. W razie potrzeby można dodać jeszcze troszkę cukru. Wykonanie jest proste i dosyć szybkie.

Winko z modraków

1/2 litrowego słoika płatków chabra zbieranego z daleka od szosy

4 łyżki cukru

Gdy oberwiemy wszystko, co niebieskie i umieścimy płatki w litrowym słoiku, wsypujemy cukier i zalewamy wodą (w braku pysznej wody ze studni – też cudowne wspomnienie, wodę przegotowałam i ostudziłam) do wysokości 2 cm od góry słoika. Słoik przykryć gazą lub lnianą czy bawełnianą ściereczką i przymocować gumką. Odstawić na ok. 1 tydzień na nasłoneczniony parapet (ja codziennie je mieszałam). Pod koniec tygodnia winko robi się intensywnie różowe, a płatki w środku białe. Wtedy trzeba odcedzić płatki i pić na zdrowie.

Wpis z 09.07.2017 r.

P1010009-003.JPG

Wino z mniszka

Było zielono, jest żółto. Żółto od mniszków, bo mleczyki już kwitną. Dlatego proponuję zrobić z nich wino. Mniszek jest bardzo zdrowy, m. in. na wątrobę i nerki. O jego właściwościach leczniczych już pisałam:

http://dorodnepomidory.bloog.pl/id,341089823,title,Bardzo-zdrowy-mniszek-lekarski,index.html

Bardzo dobry przepis podała Beata12 i skorzystałam z niego w ubiegłym roku.

Wino z mniszka

3-litrowy słoik pełen kwiatów mniszka

3 litry wody

Syrop:

6 l wody

3,6 kg cukru

9 cytryn

50 g rodzynków

1 dnia kwiaty wysypać na biały papier i pozostawić na pół godziny, aby wyprowadzili się ich lokatorzy. Następnie kwiaty przepłukać, osączyć na sicie, wrzucić do garnka z 3 litrami wrzątku, chwilę gotować, przykryć i odstawić na 1 dobę.

2 dnia w osobnym garnku przygotować syrop: zagotować 6 l wody, wsypać cukier, wymieszać i odstawić do ostygnięcia (można to również zrobić trzeciego dnia).

Cytryny umyć, przelać wrzątkiem, pokroić i dodać do kwiatów. Zostawić na 1 dobę.

3 dnia kwiaty i cytryny odcisnąć z soku, przecedzić przez sito, zlać płyn i przecedzić przez gęste sito.

Do czystej butli wlać syrop, potem sok z mlecza i cytryn, wsypać rodzynki, zakorkować butlę korkiem z rurką fermentacyjną. Odstawić do fermentacji na 1,5 miesiąca. Później przecedzić i rozlać do butelek.

Wpis z 16.04.2016 r.

Wino z aronii

Za jesienią nie przepadam, cenię jednak skarby jesieni, do których należy też aronia.

Kilka lat temu kolega w pracy dał mi przepis na wino z aronii. Bardzo chwalił smak tego winka, a jego koledzy, którzy mieli okazję spróbować, też polecali wyrób. Podchodziłam do tego przepisu jak pies do jeża, bo nigdy przedtem nie robiłam wina. Gdy jednak moja aronia obrodziła i zostałam dodatkowo obdarowana owocami przez sąsiadkę, przyciągnęłam baniak z piwnicy i przystąpiłam do dzieła. Wino udało się nad wyraz, jest takie jak lubię – półsłodkie i kolor ma cudny.

Aronię należy zbierać po pierwszych przymrozkach albo przemrozić w zamrażalniku.

Wino z aronii półsłodkie

3,5 kg aronii

2,2 kg cukru

6,2 l wody

5 g pożywki dla drożdży (Kombi), drożdże Madera, Bordeaux lub Tokay (ja wzięłam uniwersalne)

Umyte, osuszone owoce wsypać wprost do balonu, zalać wystudzonym syropem cukrowym zawierającym 1,5 kg cukru. Dodać pożywkę i przygotowaną dwa dni wcześniej szczepionkę drożdży. Balon zatkać czopem z waty.

Po tygodniu dodać pozostałą ilość cukru (0,7 kg) i nałożyć korek z rurką fermentacyjną. Aronia fermentuje stosunkowo długo, ok. 3 miesięcy. Po tym czasie wino zlać znad osadu owoców i drożdży. Proces drugiej fermentacji również trwa ok. 3 miesięcy (też zakryłam czopem z waty).

Wino aroniowe należy przechowywać w butelkach z ciemnego szkła.

Wino z aronii można zmieszać z innym winem zawierającym niewielkie ilości garbnika (kupażowanie), np. truskawkowym, jabłkowym czy gruszkowym.

Wpis z 11.10.2015 r.

Nalewka z kwiatów czarnego bzu

Pisałam kiedyś o czarnym bzie, jaki jest zdrowy. Zarówno owoce, jak i kwiaty. Zastanawiałam się nawet, czy ten wpis umieścić w kategorie „Napoje” czy „Środki naturalne”. Kwiaty czarnego bzu mają m. in. działanie rozgrzewające i napotne, są świetne przy przeziębieniach, ale nam przede wszystkim ta naleweczka szalenie smakuje. Wychodzi po prostu miodzio. A skoro teraz bez kwitnie, to bardzo polecam do zrobienia.

Przepis znalazłam na stronie ekotarg.pl i troszkę zmodyfikowałam.

Nalewka z kwiatów czarnego bzu

30-50 baldachów kwiatów czarnego bzu (zbierane z dala od miasta i motoryzacji)

2 l wody

2 kg cukru

4 cytryny

1,75 l spirytusu

Wodę zagotować z cukrem. Wrzucić do niej umyte, pokrojone razem ze skórką cytryny i gotować kilka minut.

Opłukane i zgrubsza osuszone kwiaty zalać gorącym syropem. Zostawić je w syropie na 5-7 dni (najlepiej w słoju przykrytym ściereczką przymocowaną gumką). Trzeba uważać, gdy jest gorąco, bo mieszanka może skisnąć. Mieszać drewnianą łyżką raz dziennie. Przecedzić i delikatnie połączyć ze spirytusem. Rozlać do butelek, odstawić na 1 miesiąc. Zlewać znad osadu, aż do sklarowania nalewki. Można przefiltrować przez bibułkę.

Wpis z 02.06.2015 r.

Benedyktynka

02.11.2013

„Bije zegar godziny, my wtedy mawiamy:

‚Jak ten czas szybko mija!’- a to my mijamy.” (Stanisław Jachowicz)

Listopadowe święta skłaniają do wspomnień i do refleksji o bliskich, którzy odeszli i o życiu.

 

Dzisiaj proponuję likier wzmacniający organizm, wspomagający trawienie i działający rozgrzewająco.

Moja Mama dostała przepis od swoich znajomych i przekazała go mnie. Ja benedyktynkę zrobiłam, uznałam, że jest pyszna i zainteresowałam się, co to właściwie za naleweczka. W niezawodnym Internecie dowiedziałam się, m. in. z Wikipedii i od Nalewkatora, że likier ten jest zaliczany do najlepszych na świecie. Pierwszą recepturę opracował włoski mnich Bernardo Vincelli w 1510 r. i miał to być lek przeciw malarii. Według legendy gdy jeden z mnichów po raz pierwszy spróbował nalewki, wykrzyknął: „Deo optimo maximo!”, co w tłumaczeniu z łaciny znaczy: „Bogu najwyższemu chwała!”. Likier był sporządzany przez benedyktynów z klasztoru Fécamp we Francji do rewolucji. Receptura podobno przetrwała i do dzisiaj na butelce francuskiego likieru „Bénédictine” znajduje się skrót „DOM”.

Dzisiaj, gdy szczęśliwie odtwarza się stare receptury, benedyktyni w Lubiniu (Wielkopolska) produkują kilka wersji benedyktynki, np. benedyktynkę „Od siedmiu boleści” czy „Do rany przyłóż”. Ich benedyktynka „Galla Anonima” zdobyła w 2010 r. tytuł „Mistrza Polskich Nalewek” Kresowej Akademii Smaku w Lublinie.

Mnie najbardziej w tym wszystkim zaskoczyło, że nie ma jednej receptury benedyktynki, chociaż wszystkie są wieloskładnikowe i właściwie nie wiadomo, jaka była receptura Vincellego. Podaję przepis, który dostałam i zaznaczam, że używałam ziół suszonych.

 

Benedyktynka

 

4 l alkoholu 50% (rozcieńczyłam spirytus),

20 szt. goździków,

4 szt. (pokruszone) lub 1,5 łyżeczki sypkiej gałki muszkatołowej,

1 łyżeczka piołunu,

5 łyżeczek mięty pieprzowej,

8 łyżeczek korzenia arcydzięgla,

6 łyżeczek kopru włoskiego,

2 łyżeczki kardamonu,

24 szt. ziela angielskiego,

4 kawałki kory cynamonu,

10 szt. skórki pomarańczowej suchej (nie wiem, czy słusznie, ale wzięłam 10 kawałków skórki zebranych po obieraniu pomarańczy, a nie skórki z 10 pomarańczy),

10 łyżeczek liści melisy,

2 łyżeczki imbiru,

0,6 kg cukru,

200 g miodu.

 

Składniki ziołowe zalać alkoholem na okres 1 miesiąca. Następnie zlać czystą nalewkę posługując się filtrami do kawy. Rozpuścić cukier w roztworze 0,5 l wody i 0,5 l nalewki (gorącym bez gotowania). Miód rozpuścić osobno na zimno w 0,5 l nalewki. Rozpuszczony cukier i miód połączyć z resztą nalewki.

Po miesiącu zlewać ostrożnie, aby nie zmącić drobnego osadu znajdującego się na dnie.

 

 

 

Ratafia Tutti-Frutti

 

30.05.2013

Mamy w domu magnesik z takim napisem: „Kac nie jest od alkoholu, ale od wstawania”. Napis bardzo mi się podoba, bo jest dowcipny, ale nawet po tej świetnej ratafii do kaca dopuścić nie należy.

Kieliszeczek ratafii zimą będzie jednak na pewno bardzo miły.

Zaczynamy od truskawek, a one już są w sprzedaży. Jeszcze nie polskie tylko hiszpańskie albo chińskie, ale lada dzień będą nasze. W ubiegłym roku zrobiłam ratafię według przepisu z blogu Smaki i aromaty. Wyszła pyszna, więc podaję przepis.

 

Ratafia Tutti-Frutti

 

owoce sezonowe po ok. 20-35 dag (w sumie ok. 2,5 kg),

3 l spirytusu 96%,

1,25 l wody,

1,25 kg cukru,

35 dag suszonych owoców (głogu, dzikiej róży, rodzynek, fig),

2-3 pomarańcze,

2 cytryny.

 

Do gąsiorka lub dużego słoja wsypywać po 20-35 dag owoców w kolejności ich dojrzewania, zaczynając od truskawek, a kończąc na owocach późnych (jabłka, gruszki). Przed wrzuceniem owoce przebrać, opłukać i osączyć. Miękkie wrzucać w całości (truskawki, maliny), a twardsze rozdrobnić (jabłka, brzoskwinie, morele, śliwki). Usuwać wcześniej pestki i gniazda nasienne i kroić (bez obierania) na drobne kawałki (ja wrzuciłam kilka pestek wiśni).

Każdą porcję owoców zalewać ok. 1 szklanką spirytusu tak, by owoce były zanurzone, dlatego może to być trochę mniej lub więcej niż 1 szklanka. Na końcu dodać owoce suszone oraz obrane i pokrojone w małe kawałki cytrusy. Za każdym razem słój szczelnie zakręcać.

Po skończeniu maceracji (ok. 4 tygodnie) zlać nalew do innego naczynia. Cukier zalać wrzącą wodą i mieszać do rozpuszczenia. Nalew zalać syropem i wymieszać. Odstawić na ok. 1 tydzień, po czym przefiltrować i zlać do butelek. Odstawić na co najmniej 3 miesiące (najlepiej na 6 miesięcy). Moja ratafia po tym czasie zrobiła się tak mocna, że dolałam później trochę przegotowanej wody żeby czuć było smak owocowy.

 

 

 

 

Mleko sojowe

30.09.2012

Nie każdy może pić mleko krowie. Ja w ograniczonym zakresie. Wielu dietetyków twierdzi, że mleko zwierzęce mogą pić dzieci, ale dorośli – raczej sporadycznie. Alternatywą może być bardzo zdrowe mleko sojowe (dobrze by było gdyby soja nie była modyfikowana genetycznie). Dodatkową zaletą jest na przykład to, że bardziej nadaje się do łączenia z kawą, bo to produkty roślinne.

 

Mleko sojowe

 

1/2 szklanki suchych nasion soi

12 migdałów

szczypta soli

1 łyżka miodu

 

Nasiona soi zalać większą ilością wody i pozostawić na kilka godzin. Po tym czasie wylać wodę, w której się moczyły, przepłukać pod bieżącą wodą, wrzucić do garnka wraz z migdałami i solą, zalać 1 litrem wody i podgotować na malutkim ogniu 30 minut. Następnie odcedzić wodę, obrać migdały ze skórek i trochę ostudzić. Jeszcze ciepłe wrzucić do blendera, zalać ok. 1 szklanką mineralnej lub przegotowanej wody (objętościowo tyle wody, ile ugotowanych nasion) i zmiksować z 1 łyżką miodu. Po uzyskaniu konsystencji gęstej śmietany, dolać jeszcze 2 szklanki wody. Można później przecedzić mleko przez sitko albo ściereczkę. Powstałą po odcedzeniu  mleka papkę sojową, tzw. okarę, można wykorzystać do zrobienia pasty, dodać trochę przy robieniu ciasta, chleba lub kopytek – nie ma za bardzo smaku – więc można znaleźć wiele zastosowań.

 

Mleko sojowe zachowuje się podobnie, jak krowie – nie jest zbyt trwałe. Może postać dłużej, jeśli się je przegotuje. Gotowane kipi i przypala się tak samo, jak krowie, więc trzeba go pilnować. Zamiast migdałów można dodać odpowiednio dużo orzechów lub wiórków kokosowych, bo te dodatki łagodzą smak.

 

 

 

 

 

Tonic z cytryną i z lodem

04.08.2012

Upał daje się we znaki. Szczególnie w mieście. Ludzie chodzą jak zombi i starają się przetrwać. Jeść się za bardzo nie chce, za to pić – bardzo. Chcę polecić świetny napój na ugaszenie pragnienia, czyli tonic z cytryną i z lodem. Kiedyś przed laty pewna znajoma, która przyjeżdżała z Londynu, piła ten boski napój w upały. Został przyjęty z wielkim entuzjazmem u mnie w domu i chcę go polecić wszystkim w te gorące dni.

W krajach afrykańskich do tonicu należy dodać jeszcze gin żeby się ustrzec od wielu strasznych chorób afrykańskich. Gdyby ktoś czuł, że konieczna jest dezynfekcja organizmu, to zdecydowanie powinien dodać gin również będąc w krajach europejskich.

Trzeba jednak pamiętać, że chinina zawarta w tonicu nie jest obojętna dla organizmu i w dużych ilościach niewskazana, a najlepiej gasi pragnienie woda. Przekonałam się o tym kiedyś na saksach w upale na południu Francji. Zarabiałam tam wtedy w wakacje codziennie jedną polską pensję, więc stać mnie było na tonic, coca-colę czy mirindę, które w Polsce były rzadkością. Jednak to właśnie woda gasiła pragnienie. Potem czytałam „Akwarium” Suworowa, gdzie opisywał jak pilnowano żołnierzy Specnazu radzieckiego żeby nie połykali wody od razu tylko każdy łyk potrzymali w ustach. Właśnie to pozwalało nawodnić organizm i ugasić pragnienie.