Archiwum kategorii: Potrawy z ryżu i kasz

Kotlety z kaszy jaglanej

01.05.2017

Kamil 061.JPG

 

Święta się skończyły, robi się cieplej, staram się zrzucić to. co zyskałam zimą. Beata podrzuciła mi przepis na kotleciki, które ułatwią to zadanie. Kotlety nie tylko są niskokaloryczne same w sobie, ale w dodatku pieczone. Plus spacery, prace ogrodnicze itd. Tęskniłam za tym wszystkim.

A z zajęć domowych, chciałam podzielić się patentem. Udało mi się wreszcie wywabić plamy z mojej najładniejszej białej bluzki. Nie wiem, z czego były te plamy. Mogłam się pobrudzić jakimś smarem na łodzi albo nie wiem czym. W każdym razie nic plam nie ruszało – ani wielokrotne pranie, ani Vanish, nic. Wyglądało to beznadziejnie i myślałam, że straciłam ulubioną bluzkę. Wymyśliłam inny sposób – polałam plamy wodą utlenioną, obłożyłam pastą z Ariela z wodą i zostawiłam na kilka godzin. Następnie namoczyłam bluzkę w wodzie z Arielem, znowu zostawiłam na kilka godzin i – tadam! Plamy zniknęły, a ja mam moją piękną bluzeczkę z powrotem. Bardzo mnie to ucieszyło i może komuś się przyda.

A wracając do kuchni – polecam kotleciki.

 

Kotlety pieczone z kaszy jaglanej, pieczarek i marchewki

 

1 szklanka kaszy jaglanej (lub 2 torebki)

500 g pieczarek

1 marchewka

1 ząbek czosnku

2 cebule

1 łyżka masła

sól, pieprz

1 jajko

sos sojowy

 

1 szklankę kaszy zalać 2 szklankami wody, zagotować, zmniejszyć ogień i powoli ją ugotować.

500 g pieczarek i 2 cebule poszatkować, udusić z 1 łyżką masła i przyprawami pod przykryciem, zdjąć pokrywkę i odparować wodę.

Marchewkę zetrzeć na tarce jarzynowej w malutkie paseczki i udusić z 1 ząbkiem czosnku z niewielką ilością wody pod przykryciem.

Do letniej kaszy dodać marchew i zblendowane pieczarki. Dodać jajko (wg przepisu może być zamiast tego 1 czubata łyżeczka zmielonego siemienia lnianego rozpuszczonego w niewielkiej ilości wody, ale nie próbowałam), do smaku: sos sojowy, pieprz, sól, ewentualnie trochę posiekanej natki pietruszki.

Mokrymi rękami uformować kotlety i piec 30 minut w temp. 190º C.

Podawać na ciepło z sosem czosnkowo-jogurtowym lub tzatziki.

 

 

 

P1010004-001.JPG

 

Pilaw z kurczakiem (kuchnia zanzibarska)

Podobno do zadań czarnego mężczyzny należy budowa domu i spłodzenie dziecka, a następnie ma fajrant. Później tylko sukcesywnie dorabia następne dzieci.

Sądząc po zaniedbanych budynkach i biegających gromadach dzieci, coś w tym jest. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nie dotyczy to wszystkich mężczyzn. Wielu z nich bowiem zajmuje się np. handlem, pracuje w knajpkach i obsługuje turystów. Jednak przepis na pilaw mam od Naomie, kobiety pracującej w recepcji hotelu. Zależało mi na tym, by przepisy kuchni zanzibarskiej pochodziły nie od kucharza, tylko od kobiety stamtąd. Gdy Naomie podała mi kilka przepisów stwierdziłam, że prawdziwa tamtejsza kuchnia, to kuchnia ludzi niezbyt zamożnych, najprostsza z możliwych, pachnąca przyprawami i wyspiarska. Wyspiarska w tym znaczeniu, że jest w niej mało warzyw, a frykasem jest mięso, gdyż na wyspie najwięcej jest ryb i owoców morza.

Po spróbowaniu pilawu z tego przepisu uznałam, że jest smaczny, ale ja bym dodała przynajmniej trochę np. duszonej cebuli albo jakichś innych warzyw. Podaję jednak przepis oryginalny. Pozostałe przepisy Naomie też będę podawała tak, jak ona mi je podała. Każdy może je sobie dowolnie wzbogacić.

Pilaw z kurczakiem

1 szklanka ryżu

2 szklanki wody

1/4 kg wołowiny lub kurczaka

mielone przyprawy: czarny pieprz, cynamon, goździki

sól

olej

Wodę zagotować, osolić, wrzucić ryż i ugotować na małym ogniu.

Kurczaka lub wołowinę ugotować (ten etap można zastosować do wołowiny, bo kurczaki są u nas miękkie – Naomie wytłumaczyła mi, że na wyspie każde mięso jest twarde, nawet kurczaka i trzeba je wstępnie ugotować), pokroić na małe kawałki i obsmażyć na oleju. Zdjąć patelnię z ognia, do mięsa dodać pieprz, cynamon, goździki, trochę soli i wymieszać. Dodać ugotowany ryż i odrobinę wrzącej wody, wymieszać, przykryć i gotować na minimalnym ogniu ok. 20 minut.

Wpis z 04.01.2016 r.

Ryż zapiekany z boczkiem i pieczarkami

23.03.2014

Wczoraj było tak pięknie, że wybraliśmy się na działkę. Miałam wrażenie, że wszyscy wyjeżdżali z miasta. Jechały samochody, autobusy, motocykle i rowery. Niektórzy motocykliści i kierowcy chyba zapomnieli, żeby nie jechać szybciej niż Anioł Stróż lata, ale warunki drogowe były świetne i żadnych wypadków, na szczęście, nie widzieliśmy.

Teraz ledwo chodzę po intensywnej gimnastyce. Palenie liści i szyszek wymaga wielu przysiadów i skłonów. To oczywiście na pewno bardzo zdrowo – jeżeli się przetrwa dzień następny, czyli dzisiaj.

Ryż zapiekany z boczkiem i pieczarkami jest bardzo smaczny oraz wygodny, bo można go zabrać ze sobą i odgrzać. U mnie w domu ta potrawa zawsze była nazywana risottem, ale risotto robi się trochę inaczej, więc tutaj oficjalnie nie odważę się jej tak nazwać. W domu kobiety pracującej robiło się taki ryż właśnie po to, aby przez parę dni można było nie gotować, tylko podgrzewać.

 

Ryż zapiekany z boczkiem i pieczarkami

 

2 szklanki ryżu

4 szklanki wody

1 łyżeczka soli

300 g pieczarek

150 g boczku wędzonego

150 g cebuli

80-100 g żółtego sera (gouda lub ementaler)

1,5 łyżki masła

olej lub oliwa do smażenia

 

Ryż zagotować z 4 szklankami wody i 1 łyżeczką soli, a następnie ugotować na malutkim ogniu (później można go na 1/2 godziny włożyć pod kołdrę żeby był sypki).

Pieczarki i cebulę pokroić w plasterki i lekko podsmażyć na oleju lub oliwie.

Boczek pokroić w kostkę i lekko podsmażyć na niedużym ogniu z odrobiną oleju.

Do ryżu dodać pieczarki z cebulą oraz boczek z wytopionym tłuszczem i wymieszać. Ewentualnie dodać trochę soli do smaku.

Duże naczynie żaroodporne wysmarować olejem lub oliwą, przełożyć do niego ryż, posypać wierzch startym żółtym serem, położyć na wierzch kilka kawałków masła i zapiec w piekarniku – ok. 30 minut w temperaturze 200º C.

 

 

 

Szlachcice

07.04.2013

Ciągle mnie coś dziwi w istniejącej rzeczywistości. Na przykład dlaczego wyraz mężczyzna wygląda w języku polskim jakby był rodzaju żeńskiego albo dlaczego w temperaturze powietrza 36,6 stopni, tj. normalnej temperaturze ciała, jest nam za gorąco. Jednak ostatnio najbardziej zdziwiło mnie to, że nie można już powiedzieć kobiecie, iż jest piękna. Tak, tak, do tego doszło. Prezydent Obama powiedział tak do pani prokurator i został oskarżony o seksizm. Ratunku.

No nic (wiem, wiem, od no się zdania nie zaczyna), przejdźmy lepiej do pierogów. Szlachcice pochodzą ze Wschodu i z czasów, kiedy były inne, prawdziwe problemy. O tych pierogach opowiedziała mi Renata, a potem dowiedziałam się, że są znane również pod innymi nazwami, np. pierogi podlaskie. U mnie w domu takich pierogów się nie robiło, ale z ciekawości zrobiłam. Muszę stwierdzić, że prawdą jest to, co słyszałam, a mianowicie szlachcice najlepsze są podsmażane.

 

Szlachcice (ok. 17 pierogów)

 

Ciasto:

200 g mąki + mąka do podsypywania,

ok. 120 g wody (ilość wody zależy od mąki).

 

Nadzienie:

500 g ziemniaków,

1 cebula (ok. 100 g),

sól, pieprz,

olej do smażenia.

 

Ziemniaki i cebulę zetrzeć na tarce, a najlepiej posłużyć się przystawką do maszynki do mielenia mięsa, taką do tarcia ziemniaków. Następnie rozgrzać na patelni olej, włożyć ziemniaki z cebulą i lekko podsmażyć mieszając. W wersji „na bogato” można dodać drobno pokrojoną kiełbasę.

Mąkę zagnieść z wodą i ulepić pierogi. Pierogi gotować partiami w osolonym wrzątku z łyżką oleju (żeby się nie sklejały). Pierogi z ziemniakami i cebulą można posypać skwarkami z boczku lub kawałkami podsmażonej kiełbaski. Podawać z surówką.

Osoby znające te pierogi mówiły mi, że do podsmażania można większe pierogi przekroić na pół albo pokroić na plastry.