Archiwum kategorii: Wielkanoc

Jajeczka przepiórcze panierowane

 

Wielkanoc będzie w tym roku dosyć późno i podobno zimna, niestety. Dlatego trzeba nadrobić atmosferą i ciepłem przy świątecznym stole. Ja dopiero wychodzę z przeziębienia, które trwało 2 tygodnie i było wyjątkowo dokuczliwe. Tęsknię do lata!

A niżej smaczna propozycja na świąteczny stół. Kiedyś widziałam przepis na kurze jajka panierowane, a ja zrobiłam przepiórcze – takie na raz. Można wbić w każde jajeczko wykałaczkę.

Życzę wszystkim pięknych, smacznych i radosnych Świąt!

 

Jajeczka panierowane

 

15 jajeczek przepiórczych ugotowanych na twardo i obranych ze skorupek

3 jajeczka przepiórcze surowe

bułka tarta

sól, pieprz

olej do smażenia

 

3 surowe jajeczka wbić do miseczki i ubijać przez chwilę widelcem wraz z solą i pieprzem. Do drugiej miseczki nasypać tartej bułki. Ugotowane jajeczka zanurzać w surowych, obtoczyć w tartej bułce i smażyć na głębokim tłuszczu do zrumienienia.

 

 

 

Mazurek serowy z jogurtów greckich z ksylitolem

Właściwie ten mazurek powstał dzięki Agacie, która co roku jeździła po mazurki do jakiejś specjalnej cukierni, a ja starałam się dojść, jak je zrobić. Oczywiście ten mazurek można zrobić z serem i cukrem, ale ja miałam akurat odcieknięty twarożek z jogurtów greckich.

Mazurek serowy

Ciasto:

300 g mąki

150 g masła

2 żółtka

80 g ksylitolu

Do mąki dodać zimne masło i posiekać je drobno, dodać żółtka utarte z cukrem, szybko wyrobić, zrobić kulę i włożyć ją na 1/2 godziny do lodówki. Następnie rozwałkować (lub wylepić ręką) ciasto na wielkość dużej blachy (25 cm x 35 cm), pozostawiając część ciasta na wałeczki dookoła i w środku (wychodzą 2 mazurki).

Piec w piekarniku rozgrzanym do temp. 180º C ok. 5 minut.

Twaróg:

2 duże kubeczki jogurtów greckich (660 g) – uzyskałam 420 g twarożku, następnym razem z jogurtów innego producenta uzyskałam jedynie 337 g, więc dołożyłam inny twaróg, aby uzyskać 420 g

250 g ksylitolu

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

4 białka ubite na sztywno

Na garnku położyć sitko, wyłożyć je ściereczką lub kilka razy złożoną gazą i włożyć tam jogurty. Ściereczkę zawinąć i całość włożyć do lodówki na 48 godzin, by jogurty odciekły.

Uzyskany twarożek zmiksować z ksylitolem, ekstraktem z wanilii i delikatnie wmieszać łyżką pianę z białek.

Masę serową wyłożyć na podpieczone ciasto i piec w piekarniku rozgrzanym do temp. 180º C ok. 30 minut.

Pomada:

60 g masła

75 g ksylitolu

35 g mleka w proszku

1 łyżka wody

Masło rozpuścić w rondelku, dodać ksylitol, wodę i mleko w proszku. Całość mieszać, aż wszystkie składniki się połączą, a pomada będzie gęsta i gładka. Na upieczonego mazurka wyłożyć jeszcze ciepłą pomadę i równomiernie rozprowadzić na całej powierzchni. Odstawić na chwilę do ostygnięcia i udekorować.

Wpis z 09.04.2017 r.

P1010001-001.JPG

Jajka faszerowane z „kawiorem” z pestek papai

Przeżywałam wahania, czy napisać o jajkach faszerowanych po Świętach, kiedy może wiele osób zjadło sporo jajek i ma przesyt. Chciałam jednak podzielić się swoim pomysłem, bo jajka faszerowane przygotowuje się także na różne przyjęcia.

Kupiłam kilka razy papaję w Biedronce i chciałam zachęcić Was do tego, by wykorzystać również jej pestki. Niejednokrotnie pisałam o tym, że pestki to potęga – zawierają potencjał całej rośliny. Pestki papai są szczególnie cenne, gdyż działają przeciw wszelkim pasożytom w naszym organizmie i są korzystne dla wątroby. Ostatnio nawet oglądałam któryś odcinek programu podróżniczego, w którym Wojciech Cejrowski mówił o tym, iż 3 pestki papai dziennie dobrze jest połknąć na odrobaczenie i ameby, a 7 pestek na gorączkę oraz ból głowy.

Gdy podawałam przepis na zajączki w kabrioletach:

http://dorodnepomidory.bloog.pl/id,354007657,title,Zajaczki-w-kabrioletach,index.html

i pisałam, by dodać do nich chrzanu, nie wspomniałam, że gdy mam papaję, to do jajek z szynką dodaję właśnie jej rozgniecione pestki zamiast tartego chrzanu, a wierzch smaruję jogurtem i kładę na niego całe pestki udające kawior. Pestki mają smak chrzanu i smakowo świetnie go zastępują.

Co do ilości, to wystarczy połówka jajka z pestkami na osobę.

Wpis z 30.03.2016 r.

Mazurek z serem

Na zdjęciu jest ostatni kawałek, jaki zdążyłam sfotografować w ubiegłym roku. Przepis pochodzi z książki Danuty i Henryka Dębskich „Kuchnia królewska”, a mazurek był ulubioną potrawą króla Zygmunta III Wazy. My lubimy go bardzo, robię go prawie co roku i zawsze szybko znika.

Mazurek z serem

Ciasto:

25 dag mąki

10 dag masła

2 żółtka

8 dag cukru pudru

Wierzch serowy:

50 dag sera twarogowego 3-krotnie zmielonego (lub gotowego z wiaderka)

25 dag cukru pudru

1/4 szklanki soku cytrynowego

olejek waniliowy

5 dag rodzynków (jeśli ktoś lubi – ja nie lubię)

5 białek

polewa czekoladowa

Mąkę przesiać na stolnicę lub blat, dodać masło, posiekać je nożem, połączyć z żółtkami utartymi z cukrem, zagnieść szybko ciasto i włożyć do lodówki na godzinę. Następnie rozwałkować na wielkość blachy (ja używam dużej blachy 35×25 cm) i ułożyć też wałeczki ciasta na bokach. Włożyć do gorącego piekarnika i podpiec na jasnozłoty kolor w temperaturze 200º C (ok. 5 minut).

Twaróg utrzeć z cukrem i sokiem cytrynowym, dodać olejek, opłukane rodzynki oraz ubitą na sztywno pianą z białek. Masę rozłożyć równomiernie na przygotowanym cieście i piec ok. 40 minut.

Po wystudzeniu polać polewą czekoladową (do mniejszego naczynia włożyć 10 dag czekolady i 5 dag masła skropić wodą, postawić na większym naczyniu i roztopić nad parą).

Wpis z 24.03.2016 r.

P4010108.JPG

P1010009-003.JPG

Zajączki w kabrioletach

Tak podane jajka faszerowane powinny się spodobać, bo nie dość, że są smaczne, to w dodatku naprawdę jadą na swoich rzodkiewkowych kółkach. Na pewno będą atrakcją dla dzieci, ale podobno wszyscy jesteśmy dorośli dopóki nie dostaniemy kawałka folii bąbelkowej albo… jajek na kółkach.

Jajka faszerowane

3 jajka ugotowane na twardo

25 g wędzonej szynki

1 łyżeczka majonezu

1 łyżka (lub więcej) jogurtu naturalnego

1/2 łyżeczki utartego chrzanu

sól, pieprz

malutkie korniszonki na zajęcze uszka

małe rzodkiewki

ewentualnie posiekany szczypiorek lub natka do farszu

Jajka obrać ze skorupek, przekroić wzdłuż na pół, wybrać żółtka i zmiksować je z posiekaną szynką, majonezem, jogurtem, chrzanem i przyprawami. Napełnić farszem białka i wsadzić uszy z korniszonków.

Rzodkiewki pokroić w grubsze plasterki i nadziać je na wykałaczki, a na nich ustawić jajka.

Dla jajek ułożyłam pobocze z karbowanej sałaty i udekorowałam pomidorkami koktailowymi.

W ubiegłych latach robiłam ozdoby z moich ulubionych jajek przepiórczych. To były myszki z ogonkami i uszkami z rzodkiewek…

P4200016.JPG

…albo muchomorki z kapeluszami z połówek pomidorków koktailowych z kropeczkami z majonezu:

Wpis z 23.03.2016 r.

P1010010-030.JPG

Wielkanocny drożdżowy koszyczek

Kilka lat temu zobaczyłam na Interii przepis na taki koszyk, ale bez kabłąka. Zrobiłam go wtedy na Wielkanoc i wzbudził entuzjazm. Według tamtego przepisu trzeba było wysmarować olejem naczynie, na którym koszyk się piekł, więc po upieczeniu pracowicie oddzielałam ciasto od naczynia patyczkiem do szaszłyków. Później widziałam w Internecie, że ktoś znalazł na to sposób zawijając naczynie w folię aluminiową. Zastosowałam ten patent w swoim koszyku, a dodatkowo umaiłam go kwiatkami na wykałaczkach i dodałam jeszcze obręcz, na którym koszyk stoi.

Koszyk jest bardzo atrakcyjny, ale trzeba nad nim troszkę popracować. Z ciastem trzeba się dopasować do naczynia, jakim dysponujemy. Moja miska żaroodporna ma na górze 20 cm średnicy, ale można użyć troszkę mniejszej miski.

Świąteczny drożdżowy koszyk

550 g mąki pszennej

30 g świeżych drożdży

1 szklanka mleka

75 g masła

1 łyżeczka cukru

1/2 łyżeczki soli

1 jajko do posmarowania ciasta

Podgrzać trochę mleko i rozpuścić w nim masło. Drożdże włożyć do miski, dolać ciepłe mleko z masłem, cukier i sól i wszystko wymieszać. Odstawić na ok. 10 minut, aż drożdże zaczną pracować. Dodać mąkę i wyrobić gładkie ciasto. Miskę przykryć ściereczką albo folią i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia.

520 g ciasta z miski wyrobić i rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 2-3 mm o długości trochę większej niż nasze naczynie. Prostokąt pociąć na 24 paski.

Naczynie żaroodporne postawić do góry dnem i owinąć na krzyż dwoma pasami folii aluminiowej. Następnie zacząć przeplatać dodawane pojedynczo paski ciasta.

Po wypleceniu całego koszyka, obciąć zbyt długie paski i posmarować ciasto roztrzepanym jajkiem. Postawić na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 225º C ok. 40 minut. Podczas pieczenia trzeba koszyczka pilnować, bo dno i dół mogą się za bardzo zrumienić. Dlatego po 30 minutach można dołożyć na dół lub na górę dodatkową blachę lub wyłączyć dolną lub górną grzałkę. Po przestudzeniu zdjąć delikatnie koszyk z naczynia.

Z pozostałego ciasta przygotować kabłąk (skręcić paski lub upleść warkocz), który upieczemy na pasku folii aluminiowej na tym samym naczyniu, na którym piekł się koszyk. Z części ciasta przygotować trzy długie pasy i upleść warkocz o długości odpowiadającej obwodowi góry naczynia.

Można dodatkowo upiec cienką obręcz skręconą z dwóch pasków ciasta pod dno koszyka oraz wycięte foremką kwiatki (wszystko posmarowane jajkiem).

Po upieczeniu wszystkich elementów, przypiąć wszystko wykałaczkami do koszyka.

P1010009-003.JPG

Mazurek orzechowy

Się porobiło: wiosna się już pokazała, puściła kilka słonecznych zajączków, ale zima nie chce odpuścić tak łatwo i mocno się ochłodziło. Wiosna wie jednak, że to jej pora i boczkiem, cichutko robi swoje – wszystko coraz bardziej się zieleni, kwitną forsycje i krokusy. Po prostu zima musi jeszcze zaakcentować swój odwrót.

Kupiłam bazie. Oprócz tych zwyczajnych, małych, pokazały się też inne, większe. Te duże są ładniejsze i sprzedawca chciał mnie na nie namówić, ale u mnie w domu od lat jest taki zwyczaj, że łyka się jedną poświęconą bazię ze święconki. Ma to zagwarantować zdrowie na cały rok. To pohamowało mój pierwszy odruch, żeby kupić większe koćki – po prostu wyobraziłam sobie, że łykam taką dużą. Nie, nie – mniejsza jest zdecydowanie lepsza!

Dzisiaj mazurek orzechowy – bardzo nam smakował i nie wymaga zbyt dużo pracy: nie trzeba piec spodu, a orzechy mieli się w młynku zamiast siekać.

Przepis pochodzi z książki Łebkowskiego „Kuchnia polska”.

Mazurek orzechowy (6 sztuk)

200 g orzechów włoskich, łuskanych

60 g mąki

60 g masła

200 g cukru pudru

2 jajka (o temperaturze pokojowej)

sok z 1 cytryny

6 andrutów

Najładniejsze orzechy odłożyć do dekoracji, resztę zmielić. Masło utrzeć dodając kolejno: żółtka, 150 g cukru pudru, zmielone orzechy, mąkę i sok z cytryny.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, ułożyć andruty i rozsmarować na nich masę. Ubić sztywną pianę z białek i 50 g cukru. Wyłożyć na masę orzechową i przybrać całymi orzechami.

Piec 30 minut w temperaturze 160º C.

Wpis z 01.04.2015 r.

Mazurek czekoladowy z polewą czekoladową

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

29.03.2015

Zawsze się zastanawiałam nad znaczeniem przypadku w życiu, bo on jest przecież taki istotny. Wystarczy przecież zrobić krok w złym kierunku, by z tyłu wjechał na człowieka bezszelestny, podstępny rowerzysta na chodniku. Można spóźnić się na autobus, który ma wypadek. Napoleon, mianując dowódców, zawsze pytał: „Czy on ma szczęście?”. Czasami to, co się wydaje pechem, okazuje się być szczęśliwą okolicznością. Ja mogę mówić o szczęściu, gdy MDK nie mógł mnie podrzucić samochodem do pracy i spotkałam w autobusie pewną mocno starszą panią. Pani weszła na przystanku, na którym siedział chłopak z gitarą i coś śpiewał. Właśnie zdążył się usadowić naprzeciwko mnie jakiś młody człowiek. Pani energicznie dotarła do niego i zapytała grzecznie i przyjaźnie, ale nie pozostawiając wyboru:

– Czy może mi pan ustąpić miejsca, ponieważ jestem stara oraz brzydka?

Chłopak natychmiast się poderwał, a wszyscy się uśmiechnęli. Pani okazała się rozmowna:

– I zła jestem. Nie na pana – tu zwróciła się do chłopaka, który jej ustąpił miejsca i stał obok. -Ten człowiek na przystanku śpiewa Grechutę, ale nie umie go dobrze zaśpiewać. Śpiewa: „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”, a ja już jestem taka stara, że nie jestem już ciekawa.

Teraz pasażerowie się serdecznie uśmiali, a następnie posłuchali chwilę o wnukach starszej pani.

I proszę, gdybym jechała samochodem, nie miałabym okazji się uśmiechnąć w drodze do pracy. A tu trafiłam na dowcipną staruszkę i autobus nie przypominał tego, co zawsze, czyli konserwy z zawartością: „Ludzie!!! Coście tacy smutni??? Przecież jedziecie do pracy”.

A w pracy też bywa ciekawie, bo przepis na tego mazurka dostałam od Eli właśnie w pracy. Mazurek jest nietypowy, bo na andrucie i nie wymaga pieczenia spodu (następny mazurek też będzie na andrucie). Przepis wymaga dodania skórki pomarańczowej i dodałam. Pyszności. Następnym razem spróbuję zrobić bez – będzie bardziej migdałowy. Aha – jeszcze lepszy jest na drugi dzień, gdy wszystko się „przegryzie”.

 

Mazurek czekoladowy 

 

2 mazurki:

250 g gorzkiej czekolady, startej na tarce „w łezkę”

4 łyżki mąki chlebowej (ususzony razowiec utłuc i przesiać) – ja użyłam lekko uprażonej mąki żytniej typ 2000

250 g cukru – ja wzięłam 200 g

2 jajka

6 białek

250 g migdałów, drobno pokrojonych

100 g skórki pomarańczowej, startej na tarce – ja wzięłam 1 łyżkę tartej skórki

2 andruty lub wafle

polewa czekoladowa

 

Wymieszać startą czekoladę, cukier, jajka i mąkę. Dodać migdały, skórkę i delikatnie wymieszać z pianą z białek. Rozłożyć masą na andrutach umieszczonych na folii aluminiowej tak uformowanej, by całość zachowała kształt andruta. Piec 30-35 minut w temperaturze 160º C, ostudzić, polać polewą czekoladową i udekorować. Można użyć gotowej polewy, ale można ją szybko wykonać samodzielnie. Przepis goramarcina1 jest bardzo dobry.

 

Polewa czekoladowa

 

100 g gorzkiej czekolady, najlepiej o wysokiej zawartości kakao

50 ml śmietanki kremówki

1/2 łyżki cukru z wanilią

1/2 łyżki oleju

 

Czekoladę połamać na kawałki. Śmietankę zagotować z cukrem i od razu wlać do miski z czekoladą. Mieszać, aż do rozpuszczenia czekolady. Na koniec dolewać olej, małym strumieniem.

 

 

 

Jaja w kolorze

Już w ubiegłym roku zaczęłam eksperymenty przed Świętami wielkanocnymi. Bardzo chciałam, żeby świąteczne jajka były bardziej kolorowe niż zwykle, gdy gotowały się z łupinami cebuli. Chemicznych kolorów nie chciałam, bo miały być naturalne. Naturalnie, czyli zgodnie ze starym jak świat dowcipem, powinno dać barwę czerwoną. zanurzenie jajek we wrzątku lub fioletową, po ściśnięciu w drzwiach. W rzeczywistości właśnie z czerwonym mi nie wyszło. Ani buraki, ani hibiskus nie dały pożądanego koloru. Pamiętając egipską rubinową herbatkę karkade, użyłam naszego czerwonego kwiatu hibiskusa ogrodowego – wywar okazał się zielony i jajko też (???). Widocznie to musi być egipski hibiskus. Starta na tarce marchewka nie zabarwiła jajek na pomarańczowo, niestety.

To, co uzyskałam, widać na zdjęciu:

– brązowe – jajka dłużej lub krócej gotowane z łupinami cebuli,

– żółte – jajka gotowane ze świeżymi kwiatami mniszka (Wielkanoc była w ubiegłym roku później niż normalnie, więc takie kwiaty już były osiągalne),

– zielone – jajka gotowane ze świeżą pokrzywą,

– szarozielone – jajka gotowane z karczochem,

– różowe – zagotować kilka łupin cebuli, łupiny wyjąć, zanurzyć ugotowane wcześniej jajko,

– niebieskie, ach, niebieskie podobało mi się najbardziej! Było z nim więcej zachodu, a pomysł pochodzi z Internetu. Do niebieskiego trzeba wziąć kilka liści czerwonej kapusty, pokroić je i gotować w 2 szklankach wody przez 30 minut. Odcedzić wodę, dodać 1 łyżkę soli i 1 łyżkę octu. Zanurzyć ugotowane wcześniej jajko i pozostawić w wodzie na całą noc.

Na razie tyle. Jeśli uda mi się uzyskać jakiś nowy kolor, na pewno Was zawiadomię.

Dopisuję kolejne kolory, które udało mi się uzyskać. Obydwa jajka najpierw ugotowałam na twardo i jeszcze gorące wrzucałam do wywaru z dodatkiem octu:

– niebieskie do wywaru z kwiatów egipskiego hibiskusa,

– pomarańczowo-żółte do wywaru z kurkumy z niewielkim dodatkiem czerwonego wywaru z hibiskusa (w stosunku 4:1).

Pozostawiłam jajka w wywarach na całą noc.

Wpis z 22.03.2015 r.

Jajka faszerowane awokado

Bardzo lubię awokado i często je jadam, odkąd zaczęto sprowadzać tę tłustą „gruszkę” do Polski. Ten przepis na jajka faszerowane awokado należy do jednych z pierwszych w moim starym notesie. Jak mam więcej czasu, robię jajka faszerowane również z jajek przepiórczych, które bardzo dekoracyjnie wyglądają.

Gdyby ktoś się oburzył, że sałata została pocięta, a nie porwana wyjaśniam, że nigdzie nie znalazłam wytłumaczenia, dlaczego nie może być. Dlaczego, np. cykorię, która należy do tej samej rodziny, można ciąć nożem, a sałatę nie. Tylko w jednej książce znalazłam informację, że sałatę trzeba rozrywać, a nie ciąć, ale nie wyjaśniono dlaczego. Znalazłam natomiast, np. w książce lekarki Jadwigi Górnickiej, przepis na leczniczy napar, gdzie sałatę należy pociąć na paseczki (a nie rozszarpać!). Być może nie należało ciąć sałaty w dawnych czasach żelaznymi nożami, ale obecnie, gdy noże są robione ze stali nierdzewnej albo są ceramiczne, chyba już nie ma przeciwwskazań.

Jajka faszerowane awokado

8 jajek

1 mały owoc awokado

1 łyżka soku z cytryny

1 łyżka utartego żółtego sera

2 łyżki majonezu

1 mała cebula

sałata

sól, pieprz

olej do smażenia

Jajka ugotować na twardo, ostudzić, obrać, przekroić wzdłuż, wyjąć żółtka. Awokado, startą i podsmażoną na oleju cebulę, żółtka, majonez, sok z cytryny, ser i przyprawy utrzeć na puszystą masę. Białka napełnić masą i ułożyć na liściach sałaty.

Wpis z 17.04.2014 r.

Babka bardzo kakaowa

Przepis na to ciasto dostałam od Marcina. Ciasto nazywa się murzynek i zaleca się pieczenie go w formie na babkę, takiej z kominkiem, z uwagi na dużą ilość serka. Chodzi o to, że w takiej foremce jest cieńsza warstwa ciasta i wówczas się ono dobrze upiecze, a w prostokątnej foremce może być niedopieczone. Skoro jednak wychodzi babka, to może być też dobre ciasto na Święta.

Ciasto jest bardzo dobre, dosyć ciężkie – podobne do brownie. O polewie nic w przepisie nie było, ale ponieważ ciasto nie jest zbyt słodkie, więc zrobiłam do niego lukier. Bardzo dobrze smakuje z lodami śmietankowymi.

Raz dodałam do ciasta 180 g kakao – było bardzo wytrawne, drugi raz dodałam 150 g kakao i było znacznie delikatniejsze i ten wariant bardziej mi odpowiada.

Babka kakaowa

4 jajka

250 g masła + masło do wysmarowania formy

2 szklanki cukru (lub trochę więcej)

150 – 180 g kakao – połowa Decomoreno i połowa jakiegoś innego (ja użyłam tylko Decomoreno, bo tylko takie miałam)

400 g serka homogenizowanego naturalnego (np. Turka)

ok. 2 szklanek mąki

1/2 paczki proszku do pieczenia (wzięłam 3 łyżeczki)

ewentualnie mleko lub woda

Formę na babkę z kominkiem wysmarować masłem, wysypać tartą bułką i odstawić (moja forma była za mała, więc część ciasta upiekłam w małej prostokątnej foremce).

Do garnka wrzucić masło, cukier i kakao. Podgrzać, aby masło się roztopiło i wymieszać z cukrem oraz kakao. Powstanie gęsta masa, ale wszystko się połączy. Można dodać troszkę wody lub mleka żeby łatwiej się mieszało. Dobrze jest to robić w garnku z grubym dnem i mieszać, aby się nie przypaliło. Odstawić z ognia.

Gdy trochę ostygnie, dodać serki i jajka. Mieszać, aż składniki się połączą, a masa zrobi się rzadsza. Mieszając dodać proszek do pieczenia i partiami mąkę. Masa wyjdzie dosyć gęsta. Przełożyć ją do blaszki i włożyć do piekarnika. Piec najpierw 40 minut w temperaturze 140-150º C, a potem przez ok. 20 minut w temperaturze 170-180º C. Sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest upieczone, lub nawet nacisnąć powierzchnię, czy się nie zapada. Jeśli tak, trzeba jeszcze podpiec.

Wpis z 15.04.2014 r.

Pasztet z jajek i warzyw

Słyszałam taki dowcip. Spotykają się dwaj koledzy i jeden mówi do drugiego:

– Słyszałem, że się ożeniłeś! Ładna jest twoja żona?

– Wiesz, rzecz gustu, mnie się nie podoba.

To samo mogłabym niedawno powiedzieć o tym pasztecie.  To znaczy nie, żeby mi się nie podobał, bo on mi się wyłącznie podobał. Znakomicie nadaje się na świąteczny stół. Jeśli jednak chodzi o smak, to nie byłam zachwycona. Jak dla mnie był zbyt mdły, natomiast ostatnio wprowadziłam pewne innowacje i dlatego podaję przepis. Podał go Zenon Sierpiński, mistrz kucharski.

Pasztet z warzywami

2 cebule

200 g pieczarek

40 g oleju

300 g mrożonego groszku (najlepiej w strąkach)

300 g marchwi

2 łyżki mąki

5 jajek

100 g startej goudy (ja użyłam goudy wymieszanej z parmezanem)

sól, pieprz

Cebule oczyścić przekroić i pokroić w piórka (ja starłam ją na tarce). Grzyby umyć i pokroić w plasterki. Oba składniki dusić na rozgrzanym tłuszczu ok. 5 minut, stale mieszając (ja podsmażyłam trochę pieczarki i oddzielnie podsmażyłam startą cebulę.

Marchew oczyścić, umyć  i pokroić w krążki. W osolonej wodzie gotować groszek 8 minut, marchew ok. 5 minut. Warzywa przelać zimną wodą (wtedy kolory pozostaną żywe).

Mąkę wymieszać z jajkami i serem. Doprawić solą i pieprzem. W formie wyłożonej natłuszczoną folią aluminiową ułożyć warstwami warzywa i grzyby (groszek wygląda ładniej w strączkach ułożonych wzdłuż, bo po przekrojeniu widać te strąki w przekroju, ale tym razem nie miałam strączków).

Na każdej warstwie rozłożyć masę serowo-jajeczną. Piec 40 minut w kąpieli wodnej w temperaturze 150º C (ja piekłam dłużej – trzeba piec do czasu, gdy jajka są na pewno ścięte i nie ma żadnego płynu na wierzchu). Chłodzić ok. 8 godzin.

Wpis z 14.04.2014 r.

Czas na rzeżuchę!

Teraz jest czas żeby wysiać rzeżuchę. Kiedyś zdarzało mi się o tym zapominać i siałam ją za późno, ale teraz już pamiętam.  A bez zielonego pólka rzeżuchy Wielkanoc nie jest taka jak lubię.

Jak młodzież o czymś zapomina, to mówi się, że roztargniona, ale jak ktoś starszy, to że ma sklerozę. Z tego wynika, że sklerozy jeszcze nie mam. 

Dzisiaj jajka z zieleniną, które kiedyś znalazłam na gotowanie.onet.pl.

Jajka z rzeżuchą

8 jajek ugotowanych na twardo

po 1/2 pęczka szczypiorku i koperku

2 łyżki gęstej śmietany

1 łyżka musztardy

4 łyżki majonezu

sól, pieprz

rzeżucha

Jajka obrać, przekroić na pół, wyjąć żółtka, rozgnieść je widelcem i połączyć z posiekanym szczypiorkiem i koperkiem. Wymieszać ze śmietaną i musztardą, przyprawić do smaku. Wypukłą część białek posmarować majonezem i obtoczyć w posiekanych listkach rzeżuchy. Z masy żółtkowej uformować kulki i włożyć je w zagłębienia.

Wpis z 12.04,2014 r.

Babka gotowana

23.03.2013

„Wciąż pada śnieg. I mróz bierze. Jednakże nie mieliśmy ostatnio trzęsienia ziemi”, jak mówił Kłapouchy. Taki mróz, że nie wiem, czy brzozowe gałązki zebrane teraz zdążą wypuścić listki na Święta. Jednakże słońce pięknie świeci, więc świat wygląda lepiej. MDK wybiera się, co prawda na Antarktydę, ale przy -3 stopniach nie wybiera się na spacer „Bo jest za zimno”. Rzeczywiście, ciepło nie jest.

Jeszcze jedna propozycja świąteczna, ale wymagająca specjalnej foremki z pokrywką. Przepis dostałam od Agaty i uważam, że babka jest świetna. Jak tylko spróbowałam, poszłam tę foremkę kupić.

 

Babka gotowana

 

Ciasto:

5-6 jajek,

1 szklanka cukru,

1 szklanka mąki ziemniaczanej,

1 szklanka mąki pszennej,

2 łyżeczki proszku do pieczenia,

1 kieliszek spirytusu (50 g),

1 kostka masła (250 g),

ewentualnie zapach rumowy lub jakiś inny,

masło i tarta bułka do formy.

 

Polewa:

1 łyżeczka kakao,

1 łyżka masła,

1 łyżka śmietany,

4 łyżki cukru.

 

Foremkę wysmarować masłem, wysypać tartą bułką i odstawić. W wysokim garnku wstawić wodę żeby się zagotowała.

Białka ubić na sztywną pianę. Dodać cukier oraz żółtka i dalej ubijać. Dodać przesianą mąkę, proszek do pieczenia, spirytus, rozpuszczone i wystudzone masło. Wszystko wymieszać, wlać do foremki i przykryć pokrywką.

Foremkę wstawić do wrzącej wody i gotować 1 godzinę i 45 minut na średnim ogniu. Woda powinna sięgać do pokrywki, a gdy jest za mało – trzeba dolewać trochę wrzątku. Foremkę trzeba czymś obciążyć żeby stała prosto i się nie wynurzała z wody – ja używam płaskiego kamienia lub garnka z wodą.

Po ugotowaniu trzeba gorącą babkę od razu wyjąć z formy na talerz, bo gdy ostygnie, to nie będzie chciała wyjść. Składniki polewy wymieszać w garnuszku, zagotować mieszając, lekko ostudzić i pędzlem posmarować babkę.

 

 

 

Mazurek orzechowy

 

22.03.2013

Jeszcze jeden mazurek. Nie wiem skąd go wzięłam, ale musiał być dobry skoro się znalazł w moich notatkach.

 

Mazurek orzechowy

 

Ciasto:

250 g masła,

1/2 szklanki cukru (125 g),

1 szklanka mąki (170 g),

1,5 szklanki zmielonych orzechów – dowolnych (180 g),

1 jajko,

1 łyżka śmietany.

 

Pomada:

1/2 kostki masła (125 g),

3/4 szklanki cukru pudru (150 g),

3/4 szklanki mleka w proszku (75 g),

2 łyżki wody,

orzechy do dekoracji.

 

Przygodować ciasto: do miski włożyć masło, mąkę, zmielone orzechy (ja wzięłam włoskie), cukier, jajko i śmietanę, zagnieść kulę i włożyć do lodówki na 30 minut. Schłodzonym ciastem wylepić dużą płaską formę (u mnie 25 x 35 cm) wysmarowaną masłem. Ciasto nakłuć widelcem i piec w temperaturze 180 st. C ok. 20 minut. Wyjąć i ostudzić.

 

Przygotować pomadę: masło rozpuścić w rondelku, dodać cukier, wodę i mleko w proszku. Całość mieszać aż wszystkie składniki się połączą, a pomada będzie gęsta i gładka. Na upieczone ciasto wyłożyć jeszcze ciepłą pomadę i równomiernie rozprowadzić na całej powierzchni. Odstawić na chwilę do ostygnięcia i udekorować.

 

 

 

Mazurek kajmakowy

 

22.03.2013

Pamiętam kiedy pierwszy raz jadłam tego mazurka. To było u mojej koleżanki ze szkoły podstawowej. Miałam wtedy może 8 lat. Zostałam poczęstowana kawałkiem mazurka, ugryzłam, a moje kubki smakowe na moment zamarły ze szczęścia. Do końca jedzenia tego kawałka (i następnego) popadłam prawie w stan nirwany. Od tego czasu co roku na Święta Wielkanocne obowiązkowo ten mazurek być musi.

Krążył taki dowcip w Internecie: „Każdy papieros skraca twoje życie o 4 minuty. Każda butelka alkoholu skraca twoje życie o 15 minut. Każdy dzień pracy skraca twoje życie o 8 godzin”. Mogłabym uzupełnić: „Zrobienie każdego mazurka kajmakowego skraca twoje życie o godzinę”, bo odparowywanie mleka strasznie długo trwa. Dostępny jest już kajmak w puszkach, ale mój stosunek do puszek jest niechętny i raczej unikam produktów puszkowanych z uwagi na konserwanty oraz moją alergię na niektóre metale. Dlatego mazurek jest klasyczny – z mleka. Nie bardzo toleruję laktozę, ale raz w roku…

 

Mazurek kajmakowy

 

 1/2 litra mleka,

40 dag cukru,

ewentualnie 3-4 łyżki kakao.

 

Mleko wlać do wypłukanego wodą stalowego rondla o grubszych ściankach, wsypać cukier, zagotować i mieszać. Pierwsze pół godziny mieszania jest raczej zniechęcające, bo nie widać efektów. Później jest lepiej, bo robią się coraz większe bąble, a płynu jest coraz mniej. Nadal należy mieszać, a gdy bąble pryskają i parzą palce, sprawdzać co jakiś czas, czy kropla wylana na spodeczek spływa, czy już zastyga. Trwa to od 45 minut do godziny – zależy od użytego garnka i mniejszego lub większego ognia. Gdy kropla zastyga, można dodać kakao.

Po wymieszaniu wylać na przygotowany wcześniej spód, na przykład z poprzedniego przepisu.

 

 

 

Kruche ciasto 3-2-1 pod mazurka

22.03.2017

Jest taki stary dowcip jak to mały żółwik pływa sobie na plecach w oceanie, macha łapkami, a dookoła niego krąży rekin. I tak sobie ten żółwik pływa, rekin krąży aż tu nagle rekin podpłynął i odgryzł żółwikowi łapkę. Żółwik patrzy na rekina z wyrzutem i mówi: „No bardzo k… śmieszne”.

Dzisiaj rano poczułam się jak ten żółwik gdy odsłoniłam zasłonę i znowu zobaczyłam śnieg. A przecież przyszły już dzień po dniu dwie wiosny – astronomiczna i kalendarzowa. Cóż z tego skoro obie przebrane za zimę. Niektórzy już się zastanawiają, czy aby nie czekają nas wreszcie białe Święta. Nadchodzące Święta to jednak Święta Wielkanocne i dlatego dzisiaj będzie o mazurkach.

Przepis na ciasto 3-2-1 znalazłam kilka miesięcy temu w „Rzeczpospolitej”. Podała go Pani Mirosława – córka cukiernika Kazimierza Wylezińskiego. Przepis wypróbowałam i stwierdziłam, że jest bardzo dobry. Jedna uwaga dotycząca cukru: jeśli na wierzch planujemy coś bardzo słodkiego – cukru do ciasta trzeba wziąć mniej niż w przepisie.

Kruche ciasto 3-2-1 pod mazurka (na dużą blachę)

300 g mąki,

200 g tłuszczu (użyłam masła),

100 g cukru (użyłam cukru pudru),

1 jajko,

szczypta proszku do pieczenia (pominęłam),

odrobina soli.

Do miski z mąką wrzucić masło i pociąć je nożem na małe kawałki. Dodać resztę składników, szybko zagnieść kulę i włożyć ją na 2 godziny do lodówki. Następnie nastawić piekarnik na temp. 180 st. C, a ciastem wykleić blachę (można ciasto rozwałkować albo wykleić blachę palcami), formując na brzegach „krawężnik”, czyli podciągnąć je troszkę wyżej. Można też wykleić 2 „krawężniki” w poprzek blachy aby uzyskać 2 mniejsze mazurki (moja blacha ma 25 x 35 cm).

Blachę wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ciasto ok. 10 minut na złoty kolor.

 

 

 

Jajka faszerowane pieczarkami

10.03.2013

To również jest przepis, według którego robię jajka faszerowane od wielu lat. Przepis jest stary i pochodzi z czasów gdy nie oglądało się każdej kalorii ze wszystkich stron. Bardzo lubię majonez, ale pozwalam sobie na taką ilość tylko do tych jajek. Jeśli ktoś się odchudza albo nie bardzo lubi majonez, może go sobie wymieszać z jogurtem naturalnym.

Jajka faszerowane pieczarkami

10 jajek ugotowanych na twardo i wystudzonych,

170 g pieczarek,

1 cebula (ok. 80 g),

olej do smażenia,

6 łyżek majonezu + majonez na wierzch,

sól, pieprz.

Pieczarki umyć, pokroić w plasterki i poddusić na oleju z posiekaną cebulą, ostudzić i posiekać na drobno.

Jajka obrać ze skorupek, przekroić wzdłuż, wyjąć nożem żółtka i trochę białka, włożyć do miski i rozgnieść widelcem. Dodać pieczarki z cebulą, majonez, sól i pieprz. Wymieszać, napełnić farszem jajka i złożyć z każdych dwóch połówek całe jajko. Ozdobić majonezem.

 

 

 

Jajka faszerowane z pietruszką zieloną

 

  

10.03.2013

I co z tą wiosną? Świstaki amerykański i radziecki, oj nie, teraz to rosyjski oraz jakiś stary niedźwiedź w zoo, który podobno się nie myli, przepowiadały wczesną wiosnę. I co? Pokazała się, zaświeciła słońcem w brudne okna, człowiek już się rwał do ich umycia, a tu znowu zima i śnieg. Mam nadzieję, że jednak to już ostatnie dni zimy.

Na razie zbliżają się Święta, więc będzie o jajkach. Te jajka faszerowane robię od wielu lat i zawsze cieszą się powodzeniem.

 

Jajka faszerowane z pietruszką zieloną

 

5 jajek ugotowanych na twardo i ostudzonych,

kilka gałązek zielonej pietruszki,

2-3 łyżki majonezu,

sól. pieprz,

tarta bułka do panierowania,

masło do podsmażenia.

 

Jajka ze skorupkami przekroić ostrym nożem na połowy, wyjąć nożem jajka ze skorupek (ja zostawiam zawsze trochę białka przy brzegach żeby się nie kruszyły skorupki). Jajka pokroić w drobną kosteczkę (robię to „jajownicą” tnąc połówki w trzy strony), wymieszać z majonezem, posiekaną natką, solą i pieprzem. Napełnić skorupki farszem, maczać wierzchy jajek w tartej bułce i podsmażać na maśle. Podawać podrumienione i gorące z pieczywem.