Archiwum kategorii: Właściwości pokarmów

Pszenica

13.04.2013

Pszenica (Triticum) jest jednym z najważniejszych i najbardziej rozpowszechnionych roślin zbożowych na świecie. Uprawy pszenicy zajmują ok. 20 % powierzchni gruntów ornych na kuli ziemskiej. Największe znaczenie w uprawie mają dwa podgatunki: pszenica zwyczajna (Triticum aestivum ssp. vulgare) oraz pszenica twarda (Triticum durum). Do podgatunków pszenicy, które nie mają obecnie większego znaczenia należą m. in.: pszenica „dzika” samopsza, płaskurka, orkisz, pszenica angielska oraz pszenica okrągłoziarnowa (zwana indyjską). Przy czym orkisz (Triticum aestivum ssp. spelta) zyskuje coraz większe znaczenie jako obiekt zainteresowania rolnictwa ekologicznego. Orkisz obejmujący formy jare i ozime, ma małe wymagania glebowe i klimatyczne.

Aktualnie na polskiej Liście odmian roślin rolniczych i warzywnych znajduje się 87 odmian pszenicy zwyczajnej, w tym 56 ozimych oraz 31 jarych i są to głównie odmiany pochodzenia krajowego.

 

Wartość odżywcza ziarna pszenicy jest wyższa, w porównaniu z ziarnem żyta, gdyż ma większą zawartość białka ogólnego (od 10 do 25%). Spośród białek prostych, na szczególną uwagę zasługuje glutenina (ok. 40-45% białka ogólnego) zaliczana do glutelin i gliadyna (stanowiąca 30-40% białka ogólnego) z grupy prolamin. W połączeniu z wodą tworzą one tak zwany gluten, decydujący o wartości wypiekowej mąki. W połączeniu z wodą gluten nadaje ciastu elastyczność, zdolność zatrzymywania gazów, a pieczywu strukturę gąbczastą. Białko gliadyna nadaje glutenowi i ciastu lepkość i rozciągliwość, a białko glutenina – rozciąganie oraz sprężystość.

Aminokwasami ograniczającymi wartość biologiczną białka ziarniaka pszenicy są lizyna i treonina. Zawartość skrobi w 100% bielma ziarniaka to wartości od 60 do 75%. Ziarno pszenicy zawiera nieco więcej błonnika i tłuszczu niż ziarno żyta, natomiast zbliżona jest zawartość składników mineralnych.

 

Ziarno pszenicy ma bardziej wszechstronne zastosowanie w przemyśle rolno-spożywczym niż ziarno żyta. Jest wykorzystywane w przemyśle młynarskim (produkcja mąki pszennej chlebowej i makaronowej oraz kaszy mannej i otrąb), piekarskim, cukierniczym (produkcja ciast), spożywczym (produkcja płatków, kleików, kaszek, wyrobów ekspandowanych i ekstrudowanych) i paszowym (produkcja śruty zbożowej).

 

Ziarniak pszenicy jest nagi, w czasie omłotu łatwo wypada z plewek. Jego barwa może być biała, żółtawobiała, pomarańczowobrązowa lub czerwona.

 

Ostatnio ukazała się w Polsce książka amerykańskiego lekarza kardiologa Williama Davisa „Dieta bez pszenicy”. Doktor Davis dowodzi szkodliwości współczesnej pszenicy, która od II połowy XX wieku nie jest już zdrowym zbożem. Pszenica została genetycznie zmodyfikowana i obecnie jej spożycie powoduje często gwałtowniejszy wzrost glukozy we krwi niż spożycie cukru, a także tycie oraz liczne problemy trawienne i zdrowotne. W wyniku jedzenia pszenicy wiele osób ma dużą nadwagę i „pszenny brzuch”. W celu poprawy stanu zdrowia doktor Davis proponuje wyeliminowanie pszenicy z naszego jadłospisu. Lecząc tysiące pacjentów lekarz ten zaobserwował, że wielkie brzuchy znikały po odstawieniu pszenicy, a stan zdrowia poprawiał się. Pszenica okazała się bowiem źródłem wielu chorób. Może warto spróbować odstawić pszenicę i obserwować, czy nasze samopoczucie się poprawiło, a waga spadła?

 

 

Źródła:

1) W. Davis „Dieta bez pszenicy”, Bukowy Las,

2) „Surowce spożywcze pochodzenia roślinnego” pod red. K. Świetlikowskiej, Wydawnictwo SGGW.

 

 

 

Żyto

06.04.2013

Żyto (Secale cereale L.) jest rośliną jednoroczną i wiatropylną, nie mającą wysokich wymagań uprawowych. Dlatego Polska, gdzie jest przewaga gleb klasy IV i V, ma bardzo dobre warunki dla uprawy żyta. Barwa ziarna żyta jest szarozielona z charakterystycznym odcieniem niebieskawym i determinowana jest przez odmianę.

W 2007 r. uprawiano w Polsce 35 odmian żyta, w tym 34 odmiany ozime i 1 jarą. W grupie odmian ozimych były głównie odmiany pochodzenia krajowego, a jedynie 2% stanowiły odmiany pochodzenia zagranicznego.

 

Wartość odżywcza żyta jest nieco niższa niż pszenicy, gdyż żyto zawiera mniej białka ogólnego (7,2-16%) oraz ma niższy współczynnik strawności białka. Jednak białko żyta ma zdecydowanie korzystniejszy skład aminokwasowy (ok. 150% więcej lizyny niż w białku pszenicy). Aminokwasami, które ograniczają wartość biologiczną ziarna żyta są izoleucyna oraz tryptofan.

Żyto, podobnie jak pszenica, zawiera białko glutenowe, czyli gliadynę zaliczaną do prolamin i gluteninę należącą do glutenin. W połączeniu z wodą tworzą one substancję białkową, tzw. gluten, nadający ciastu elastyczność, zdolność zatrzymywania gazów, a pieczywu strukturę gąbczastą. Jednak ziarno żyta ma tę zaletę, że jego białko jest lepiej rozpuszczalne niż białko pszenicy i zawiera więcej pentozanów (głównie arabinozy i ksylozy). Gluten żytni ma gorszą jakość od pszennego.

Ziarno żyta zawiera ponadto: 66,5-73,2% skrobi, 1,6-2,7% błonnika, 1,5-2,3% tłuszczu oraz 1,5-2,0% składników mineralnych.

 

Żyto jest podstawowym i ważnym surowcem dla wielu gałęzi przemysłu: młynarskiego, piekarniczego, gorzelniczego oraz paszowego.

 

 

Źródło:

„Surowce spożywcze pochodzenia roślinnego” pod red. K. Świetlikowskiej, Wydawnictwo SGGW.

 

 

 

Jego Wysokość Jajo

16.03.2013

Jajko

 

Niedługo Wielkanoc, znajdziemy się w królestwie jajek – głównie kurzych i wypada o jajku napisać, ale w dzisiejszych czasach nie jest to łatwe zadanie. Opinie lekarzy i dietetyków na temat właściwości jaja są różne. W tej sytuacji spróbuję napisać o za i przeciw.

 

Jajko kurze zawiera witaminy E i B12, kwas foliowy, ryboflawinę, fosfor, żelazo, mniej niż 2 g tłuszczu nasyconego i jest świetnym źródłem białka dla organizmu.

Są lekarze, którzy zalecają raczej jedzenie białka jaj. Twierdzą, że całe potrzebne organizmowi człowieka białko znajduje się w białku jajka. Żółtko jest bogate w cholesterol. Jedno żółtko zawiera 213 mg cholesterolu. Żółtko stanowi dobre połączenie, zwłaszcza z warzywami, bo wówczas wchłanianie cholesterolu nie jest duże. Mniej korzystne jest, niestety, połączenie jajka z tłuszczem (np. majonez!) albo węglowodanami (np. cukier!), gdyż może powodować podwyższenie poziomu cholesterolu. Jednak żółtka jaj kurzych zawierają niewielkie ilości luteiny (ok. 200 μg na żółtko). Ten typ luteiny jest szczególnie dobrze przyswajany przez organizm człowieka. Badanie Uniwersytetu Tuftsa wykazało, że poziom luteiny we krwi był o 200-300% wyższy po zjedzeniu żółtek niż szpinaku! Luteina uznawana jest za potencjalnie najskuteczniejszy sposób ochrony oczu przed zwyrodnieniem plamki żółtej, będącej główną przyczyną utraty wzroku przez ludzi starszych. Ponadto luteina chroni przed nowotworami, zapobiega zakrzepom oraz opóźnia starzenie się płuc (poprawia pojemność oddechową płuc).

 

Zalecenia odnośnie ilości dopuszczalnej liczby spożywanych jajek tygodniowo są oczywiście różne, np. 4 całe jajka, ale osoby z podwyższonym poziomem cholesterolu powinny się ograniczyć do 1 jajka. Najzdrowiej jest ugotować je na miękko. Wielu lekarzy twierdzi jednak, że można jeść 1 jajko dziennie, bo to chroni serce.

Doktor Judith Wurtman radzi aby w celu utrzymania sprawności umysłowej przed egzaminami lub ważnymi rozmowami spożywać chude mleko, chudy jogurt, owoce, herbatę, sok i jajko na twardo, a nie smażone na boczku. Białko (np. jajka) należy spożywać jako pierwsze, przed węglowodanami (np. chlebem).

Jeżeli chcemy użyć surowych jajek, należy umyć skorupkę w ciepłej wodzie, a nawet sparzyć aby uniknąć zakażenia salmonellą.

Warto wspomnieć, że nabiału (tak jak mięsa) nie powinno się łączyć z produktami zbożowymi, ziemniakami ani tłuszczem. Korzystne jest łączenie jajek ze szczypiorkiem.

 

Doktor Richard Shekelle z University of Texas Health Science Center w Houston stwierdził, że osoby, które jedzą dużo cholesterolu (700 miligramów dziennie – ilość zawarta w 3 żółtkach – lub więcej), żyły krócej średnio o 3 lata.

Z drugiej strony niebezpieczne jest fanatyczne unikanie produktów zawierających cholesterol. Steven Meisel z University of North Carolina twierdzi, że może wówczas wystąpić niedobór choliny co powoduje zaburzenia czynności wątroby.

Badania przeprowadzone na Rockefeller University w Nowym Jorku dowiodły, że dieta bogata w jajka podniosła poziom cholesterolu tylko u dwóch z pięciu osób. Powodem jest to, że przy jedzeniu dużej ilości cholesterolu, wątroba automatycznie uwalnia go mniej do krwi, a zatem jego poziom pozostaje mniej więcej taki sam lub wzrasta tylko w niewielkim stopniu.

Analiza 224 badań naukowych z okresu 25 lat, którą przeprowadziła dr Wanda Howell z University of Arizona, dowiodła, że spożywanie cholesterolu tylko nieznacznie podnosi jego poziom we krwi. Doktor Howell twierdzi, że głównym czynnikiem są tłuszcze zwierzęce.

Zgodnie z wynikami badań wykonanych w Wielkiej Brytanii, zmniejszenie spożycia produktów zawierających cholesterol nie jest zbyt skuteczne, bo zmniejszenie ilości cholesterolu w diecie o 50 miligramów dziennie obniża jego poziom mniej niż o jeden punkt.

Na Harvardzie przeprowadzono badania, które pozwoliły stwierdzić, że jajka nie są przyczyną chorób serca. Analiza wyników badań 120 000 mężczyzn i kobiet przez okres 14 lat wykazała, iż zjadanie jednego jajka dziennie przez zdrową osobę nie zwiększało ryzyka choroby wieńcowej serca oraz udaru. Przeciwnie – naukowcy doszli do wniosku, że jedzenie jajek może korzystnie wpłynąć na poziom dobrego cholesterolu HDL i trójglicerydów. Możliwe, że przyczyną jest dostarczanie antyoksydantów i innych składników odżywczych, których wartość przeważa niewielki wzrost poziomu złego cholesterolu. Jednakże u diabetyków spożywających więcej niż jedno jajko dziennie stwierdzono większe ryzyko chorób serca.

Jajka mogą mieć działanie niekorzystne np. przy astmie, reumatyzmie czy chorobie Crohna. Stwierdzono też, że były przyczyną 27 % migren u dzieci (występowały także inne objawy – bóle brzucha, biegunki, ataki astmy, zapalenia uszu, uczulenia skórne i nadmierna aktywność ruchowa).

 

Jajko na twardo nie powinno być gotowane dłużej niż 10 minut. Zbyt długie ogrzewanie powoduje, że białko jest trudniej strawne, a potem w ogóle niestrawne i nieprzyswajalne, jajko traci też niektóre witaminy (z grupy B).

Odróżnienie jajka surowego od ugotowanego jest dosyć proste. Jeśli zakręcimy jajkiem, jak bączkiem, ugotowane będzie się kręciło, natomiast surowe nie.

Proste jest też sprawdzenie, czy jajko jest świeże. Im starsze jajo, tym bardziej kurczy się w skorupce, co zwiększa węwnątrz ilość powietrza. Świeże jajo zanurzone w garnku z wodą będzie leżało na dnie naczynia, a w miarę, jak się starzeje, zaczyna się wynurzać z wody. Stare jajka będą pływać po wodzie.

 

Jajko kurze przeznaczone do handlu detalicznego musi być oznaczone na skorupce kodem. Z kodu klient może się dowiedzieć, w jakich warunkach żyje kura, od której pochodzi jajko:

0 – jajka z produkcji ekologicznej – najlepsze,

1 – jajka od kur mających wolny wybieg, czyli wychodzących na zewnątrz kurnika,

2 – jajka z chowu ściółkowego, tzn. kury mogą chodzić po kurniku,

3 – jajka pochodzące z chowu klatkowego – kury nigdzie nie chodzą i jedzą tylko to, co dostaną.

 

Najlepsze są jajka świeże, prosto od kury, ale w chłodzie mogą one być przechowywane kilkanaście dni. Przechowywać można w lodówce w temperaturze +2 st. – + 4 st. C. W lodówce należy uważać, bo jajko potrafi wchłaniać obce zapachy. Jajka powinny mieć dostęp powietrza. Oznacza to, że dla jajek niedobre są wszelkie opakowania foliowe lub plastikowe.

 

 

Źródła:

1) Carper J. „Książka kucharska”, Vesper,

2) J. Carper „Zdrowe serce”, Vesper,

3) J. Carper „Żywność twój cudowny lek”, Vesper,

4) E. Dąbrowska „Ciało i ducha ratować żywieniem”, Wydawnictwo Michalineum – CMM,

5) E. Dąbrowska „Przywracać zdrowie żywieniem”, Michalineum – CMM,

6) I. Gumowska „Czy wiesz co jesz?”, Wydawnictwa „ALFA”,

7) R. Trubo „Sposób na cholesterol”, „AMBER”.

 

 

 

Aloes

 

14.01.2013

Aloes (Aloe L.) jest to wiecznie zielony sukulent z rodziny liliowatych. Około 350 gatunków aloesu rośnie głównie na stepach i sawannach Afryki, na Sokotrze (wyspa na Oceanie Indyjskim), w Chinach, Indiach i Ameryce Środkowej.

W Europie najpopularniejszy jest aloes drzewiasty (A. arborescens Mill.) uprawiany jako roślina pokojowa i szklarniowa od 1700 r. Gatunek ten pochodzi z Afryki Południowej i tam osiąga wysokość 4 m. W mieszkaniach nie przekracza zwykle 70 cm, chociaż zdarzają się też większe okazy. W naturze aloes jest rośliną kwitnącą (co w mieszkaniach się prawie nie zdarza) i owocującą. Kwiaty są pomarańczowe, zwisające, rurkowatodzwonkowate, a owoce trójgraniaste, prawie cylindryczne.

Właściwości lecznicze wysuszonego soku aloesu, zwanego aloną, są znane od co najmniej 3300 lat. Używano go w Indiach, Grecji i Rzymie, a do Europy został przywieziony przez Arabów.

Akademik N. Fiłatow zaczął stosować wyciągi wodne z biostymulowanych liści aloesu, tj. przechowywanych przed zastosowaniem w chłodnym, ciemnym miejscu.

 

Aloes zawiera substancję gojącą rany, w której skład wchodzą: antybiotyk, czynnik ściągający oraz czynniki tworzące skrzep. Do użytku zewnętrznego stosowany jest przy bliznach, odmrożeniach, uszkodzeniu naskórka, owrzodzeniu podudzia, nieżycie nosa, zapaleniu zatok bocznych nosa (do wkraplania i przemywania), użądleniach owadów, zapaleniu śluzówki jamy ustnej, aftach, paradontozie, zapaleniu sromu (do okładów) i pochwy (tamponowanie), owrzodzeniach, pęknięciach skóry, wysypkach alergicznych i ropnych, źle gojących się ranach, oparzeniach termicznych i promieniami rentgenowskimi. Przypuszcza się, że aloes byłby skutecznym środkiem leczącym poparzenia powstałe wskutek użycia broni nuklearnej.

Aloes wskazany jest do stosowania wewnętrznego przy niedomogach miesiączkowania, zapaleniu kory mózgu, dychawicy oskrzelowej, przy przewlekłym nieżycie jelita grubego, w stanach zapalnych i zwyrodnieniu rogówki i siatkówki oka, uporczywych bólach głowy, nerwobólach, wyczerpaniu nerwowym, zaniku nerwu wzrokowego, zmętnieniu rogówki, przy stanach zapalnych przewodu pokarmowego, chorobie wrzodowej, zanikowym nieżycie błony śluzowej żołądka, owrzodzeniu odbytnicy i okrężnicy oraz zaparciach.

Wodne wyciągi lub miazga ze świeżych liści aloesu wzmacniają mechanizmy obronne organizmu i uaktywniają enzymy ustrojowe. Następuje poprawa sprawności biologicznej chorych tkanek oraz przemiana materii w całym organizmie.

W postaci zastrzyków biostyminy podawane są rekonwalescentom po zabiegach chirurgicznych i po długotrwałych chorobach, osobom w starszym wieku z ubytkiem sił oraz przy zmniejszonej odporności na choroby infekcyjne, także przy wyczerpaniu nerwowym.

Syrop z aloesu z żelazem jest środkiem krwiotwórczym przy leczeniu niedokrwistości.

Wodny wyciąg z aloesu działa bakteriobójczo i bakteriostatycznie. W medycynie ludowej stosowany jest wewnętrznie przy neuralgiach, bólach głowy i gruźlicy płuc.

 

Preparatów aloesu nie wolno stosować przy chorobach wątroby, pęcherzyka żółciowego, krwotokach, zapaleniu pęcherza moczowego i ciąży (resztę przeciwskazań wymieniłam przy wpisie o winku aloesowym).

 

Firmy kosmetyczne wykorzystują aloes do wyrobu kremów do twarzy i rąk (głównie do skóry suchej), płynów do opalania oraz szamponów.

Liści tej rośliny można używać zamiast żelu do układania włosów.

 

Aloes najlepiej jest rozmnażać latem przede wszystkim przez ukorzenianie co najmniej 3-centymetrowych pędów bocznych, tzw. odnóżek. Liście zbiera się, gdy mają co najmniej 15 cm.

 

Źródła:

1) L. Bremness „Wielka księga ziół”, „Wiedza i Życie”,

2) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRiL,

3) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM,

4) E. Mindell „Biblia witamin”, „Wiedza i Życie”.

 

 

 

Muarabaini, czyli miodla indyjska

05.01.2013

Pozostając w klimatach afrykańskich chcę przedstawić roślinę, o której pewno jeszcze usłyszymy, bo to bardzo ciekawa roślina. Dowiedziałam się o niej z Internetu, gdy jechałam do Kenii i szukałam informacji o tym kraju. Ktoś opisał roślinę zwaną w suahili „muarabaini”. Miałam okazję rozmawiać w Kenii z szamanami oraz ze zwykłymi ludźmi i pytałam o muarabaini. Odniosłam wrażenie, że drzewo jest w Kenii dosyć pospolite i ogólnie znane. Od razu opowiadano mi o nadzwyczajnych i wszechstronnych właściwościach leczniczych tej rośliny. Gdy wyjedżałam do Polski, dostałam w prezencie czarne mydło z muarabaini, bo jest dobre na skórę. Dopiero po powrocie znalazłam informację o tym, że roślina ta pochodzi z Indii, gdzie nazywa się neem, a po polsku – miodla indyjska zwana też miodlą pospolitą, melią pospolitą, bzem indyjskim lub cedrakiem. W Somalii jest to Geed hindi, czyli drzewo Indian. Informacji o muarabaini nie znalazłam jednak w żadnej książce, a jedynie w czasopismach oraz w Internecie. Okazało się, że można u nas kupić liście, olejek i preparaty w sklepach internetowych.

 

Miodla indyjska (Azadirachta indica A. Juss) z rodziny miodlowatych Meliaceae, jest drzewem o wysokości ok. 20 m chociaż może osiągnąć nawet 40 m. Drzewo to rośnie dziko w południowej i wschodniej Azji – w Chinach, Wietnamie, Indonezji, Birmie, Pakistanie, Tajlandii i w Indiach. Dzisiaj miodla jest szeroko rozpowszechniona w Afryce, Australii, Ameryce Środkowej i Południowej. Zakłada się też uprawy doświadczalne w związku z dużym zainteresowaniem tym surowcem. Miodla najlepiej rośnie w rejonach tropikalnych i subtropikalnych. Temperatura poniżej 8 st. C powoduje zahamowanie wzrostu, a mróz poważnie uszkadza drzewa. Miodla rozmnaża się przez nasiona, które już po 2-3 tygodniach przechowywania tracą zdolność kiełkowania.

W wielu krajach o gorącym klimacie drzewa sadzi się na terenach, gdzie występują lotne piaski, np. w Ameryce Południowej czy Libii, a także jako rośliny ozdobne. Na plantacjach kawy, herbaty oraz kakaowców sadzi się miodlę jako roślinę zacieniającą.

 

Nasiona, liście, kwiaty, kora oraz korzenie, mają zastosowanie w medycynie tradycyjnej (Ajurweda) z uwagi na działanie antybakteryjne, przeciwgrzybiczne, antywirusowe. Stosowane są przy chorobach skórnych. Napary z liści mają także właściwości przeciwcukrzycowe.

Neem została opisana w pismach sanskryckich jako roślina wzmacniająca system odpornościowy, od 4000 lat stosowana przeciwko malarii. Na Zachodzie nie przeprowadzono jednak jeszcze szeroko zakrojonych badań klinicznych.

Soczyste, kuliste, jasnożółte owoce miodli są trujące. Wyciągi alkoholowe, acetonowe i wodne z owoców (także nasion i liści) oraz oleje z nasion są skutecznym środkiem przeciwko owadom, ale też grzybom powodującym choroby roślin. Pomimo zawartości azadirachtyny owoce są chętnie jedzone przez ptaki.

 

W Indiach, Birmie, Tajlandii i Laosie młode pędy i kwiaty miodli A. indica var. siamensis spożywane są przez ludzi jak sałata. Ponadto żuje się patyczki z miodli w celu czyszczenia zębów oraz w profilaktyce przeciwko malarii.

Miodla indyjska jest stosowana w kosmetyce jako składnik mydeł, szamponów, maści, kremów, past do zębów itp.

Z liści neem otrzymuje się zielony barwnik wykorzystywany w farbiarstwie, natomiast olej z nasion stosuje się do oświetlenia. Z kanciastych pestek wyrabiane są naszyjniki oraz różańce. Drewno służy do wyrobu mebli, instrumentów muzycznych i drobnych przedmiotów domowych, a także znajduje zastosowanie w budownictwie. Wielką zaletą tego drewna jest to, iż nie jest ono niszczone przez białe mrówki występujące w tropikach.

 

Neem jest też źródłem naturalnych biopestycydów nieszkodliwych dla pszczół, motyli, dżdżownic oraz większości ryb, ale jest też najsilnej działającą substancją owadobójczą pochodzenia roślinnego, stosowaną np. przeciwko pasożytom czy komarom. W Indiach nasiona oraz liście miodli są suszone, mielone, a następnie dodawane do przechowywanych nasion ryżu w celu ochrony przed wołkiem zbożowym i ryżowym, a także kapturnikiem zbożowcem i trojszykiem gryzącym. Wodne wyciągi z miodli są dodawane do wody w sadzawkach i jeziorach w celu odstręczenia samic komarów od składania jaj.

 

Sklep internetowy „Magiczny ogród” informuje o korzystnym dla zdrowia działaniu neem, w tym działaniu przeciwnowotworowym oraz przy chorobach układu krążenia, ale ostrzega przed stosowaniem miodli podczas ciąży i karmienia piersią oraz podawaniem dzieciom z uwagi na brak dostatecznych badań. Sklep podaje też informację, że wyciąg alkoholowy w postacji iniekcji żylnej u szczurów wywołał zaburzenia rytmu serca.  Działanie neem musi być dosyć silne, ale swoją drogą ciekawa jestem, jak reagują szczury na alkoholowe iniekcje żylne bez wyciągu z miodli, a nawet podawanie alkoholu hm… doustne.

 

Źródła:

1) prof. dr hab. St. Ignatowicz „Miodla indyjska – źródłem insektycydów”, „Wiadomości Zielarskie” 1997, nr 12,

2) „Wiadomości Zielarskie” 1999, nr 1,

3) „Wikipedia”

4) www.discoverneem.com

5) http://tunza.mobi/articles/seven-wonder-remedies-1

 

 

 

Kapusta głowiasta

12.12.2012

Kapusta (Brassica L.) była wykorzystywana jako warzywo już w starożytnym Rzymie. Przodkiem wszystkich jej uprawnianych odmian jest kapusta brzoskiew, która rośnie dziko na wybrzeżach Morza Śródziemnego. Dawno temu wyhodowano z niej odmiany głowiaste, czyli kapustę białą (Brassica oleracea var. capitata f. alba), kapustę czerwoną (Brassica oleracea var. capitata f. rubra) i kapustę włoską (Brassica oleracea var. sabauda). Ponieważ kapusta jest jednym z najważniejszych leków roślinnych, więc wypada poświęcić jej więcej miejsca.

W starożytnym Rzymie ceniono kapustę za walory smakowe, ale też lecznicze oraz odżywcze. Uważano kapustę za lek na wszystko. Lekarze zalecali tam jedzenie liści kapusty przed posiłkiem, aby ułatwić trawienie i uodpornić żołądek na nadmierne ilości wina, czyli krótko mówiąc – na kaca. Dziś również leczy się kaca sokiem z kiszonej kapusty.

We Francji mawiano, że chłopców znajduje się w kapuście, a dziewczynki w płatkach róż.

W Polsce kapusta rozpowszechniła się w XIV w., uprawiana przede wszystkim w ogrodach klasztornych. Dosyć szybko nauczono się ją kwasić.

Obecnie kapustę głowiastą uprawia się przede wszystkim w Chinach oraz w Europie środkowej. Polska jest jednym z głównych producentów kapusty.

 

Warzywa kapustne są roślinami dwuletnimi, uprawianymi jako roczne. Kapusta należy do rodziny krzyżowych. Nazwa pochodzi od czteropłatkowych kwiatów kojarzących się w średniowieczu z krzyżem. Do ważnej dla zdrowia dwunastki przeciwnowotworowych warzyw z tej rodziny należą też brokuły, brukselka, kalafior, rzeżucha, chrzan, jarmuż, kalarepa, gorczyca, rzodkiew i rzodkiewka, brukiew i rzepa. Wszystkie kapusty głowiaste są typowymi warzywami zimowymi. Zawierają dużo mikro i makroelementów (w różnych ilościach zależnie od odmiany): potas (najwięcej kapusta biała i czerwona), wapń, fosfor, magnez, sód żelazo i cynk, witaminy: C, A, B1 (tylko kapusta czerwona), B6, E oraz kwas foliowy. Obfitują one w substancje balastowe ułatwiające trawienie pokarmów. Gotowanie niszczy witaminę C i dlatego najlepsze są surówki, kiszonki oraz świeżo wyciśnięty sok. Najwięcej witaminy C znajduje się w głąbie, ale też w głąbie gromadzą się resztki nawozów i herbicydów – dlatego z kapusty niewiadomego pochodzenia bezpieczniej jest głąb odrzucać.

Żelazo, magnez i miedź zawarte w kapuście leczą anemię oraz szkorbut. Sok z kapusty zalecany jest na marskość i wrzody trawienne. Spożywanie kapusty zaleca się cukrzykom. Zarówno kapusta, jak i inne krzyżowe, zalecane są do jedzenia w celu zapobiegania nowotworom. W badaniach dr Grahama z Instytutu Medycznego Roswell Park Memorial kapusta wypadła najlepiej spośród innych warzyw jeśli chodzi o zapobieganie nowotworom. Gdy dr Graham wstrzykiwał szczurom kancerogeny i podawał kapustę, wiele zwierząt nie zapadło na raka. Kapusta je w jakiś sposób chroniła. Profesor Wattenberg wykazał, że kapusta i inne warzywa krzyżowe wydają się przestawiać układ odtruwający na wysokie obroty. Zauważył on, że zawarte w kapuście indole działają jeśli zostaną wprowadzone do organizmu przed substancjami rakotwórczymi. Jeśli trafiają tam po kancerogenach, działają znacznie słabiej. Okazuje się, że jedzenie kapusty przynajmniej raz w tygodniu może zredukować ryzyko zachorowania na raka jelita grubego o 66%!

W badaniach laboratoryjnych wykazano zdolność kapusty do niszczenia bakterii oraz wirusów. Okazało się, że powoduje ona produkcję większej ilości przeciwciał.

Świnki morskie, które karmiono kapustą rosły szybciej, co pozwoliło stwiedzić w niej obecność jakiegoś nieznanego „czynnika wzrostu”.

Już w 1940 r. amerykański lekarz, prof. Garnett Cheney ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanford stwierdził, że świeża kapusta i sok z kapusty jest bardzo skutecznym środkiem przeciwko chorobom wrzodowym. U pacjentów, którym podawano szklankę soku kapuścianego dziennie, stwierdzono gojenie się wrzodów. Badania kontynuowało wielu naukowców z różnych krajów. Stwierdzono, że kapusta zawiera dużo substancji o właściwościach podobnych do śluzu żołądkowego.

Istnieją też badania przeprowadzone w Japonii wykazujące większą zapadalność na raka u osób jedzących kapustę. Naukowcy próbują to wyjaśnić tym, że w Japonii większość kapusty jedzona jest w formie przetworzonej (konserwowana, kwaszona lub przechowywana długo w różnej postaci).

Do surówki z kapusty powinno się dodawać zmielony kminek z majerankiem, co ułatwia trawienie.

Bardzo korzystną formę kapusta przybiera po zakwaszeniu, czyli poddaniu jej fermentacji mlekowej. Najlepiej nadaje się do kiszenia odmiana kapusty głowiastej białej o stożkowatym kształcie. Przed jedzeniem nie należy płukać kapusty kiszonej, tylko lekko ją odcisnąć

Kapusta czerwona zawiera sporo antocyjanów, nadających jej ciemnoczerwoną barwę. Wzmacniają one układ odpornościowy organizmu i zapobiegają rozwojowi chorób nowotworowych. Aby kapusta po sparzeniu lub gotowaniu zachowała czerwony kolor, należy ją zakwasić, czyli dodać sok z cytryny lub ocet winny w czasie gotowania lub później, na etapie przyprawiania. Szczególnie popularna jest czerwona kapusta na Pomorzu i w poznańskim, gdzie nazywana jest modrą kapustą. W całej Polsce jada się ją jako sałatkę z dodatkiem jabłek oraz cebuli.

Niestety, osoby z wrażliwym żołądkiem czy wątrobą, chore na serce albo tarczycę, muszą uważać z jedzeniem kapusty. Nie dla nich bigos i kapusta duszona w tłuszczu. Najlepsza jest dla takich osób lekkostrawna kapusta włoska lub biała kiszona. Niestety wszystkie warzywa należące do krzyżowych mają właściwości wolotwórcze – mniejsze lub większe. Kapusta ma te mniejsze.

 

Polska medycyna ludowa od dawna leczyła odmrożenia kompresami z kiszonej kapusty, a soku z kapusty, stosowanego zewnętrznie, używała do łagodzenia bóli reumatycznych czy kulszowych, leczyła wrzody i ranki.

Świeże liście stosowane zewnętrznie mają szczególne właściwości. Leczą m. in. egzemę, guzy i nowotwory, ropienie czyraki, zastrzał, rwę kulszową, nerwobóle zębowe, odmrożenia, półpasiec, przerost węzłów chłonnych, gruźlicę stawową i kostną, stłuczenia, siniaki, migreny, ukąszenia, żylaki, dolegliwości naczyniowe czy chorobowy obrzęk migdałków. Przy owrzodzeniach goleni i ranach zakażonych, powodują niekiedy zaostrzenie się ropienia lub ostrzejsze bóle. Oznacza to, że rozpoczął się proces odtruwania i regeneracja leczonych tkanek. Jeśli jednak wystąpi (rzadko) nietolerancja w postaci wysypki skórnej, należy przerwać przykładanie liści i zastąpić je okładem z oliwy z oliwej, z migdałów lub słonecznika. Po ustąpieniu zapalenia można wznowić przykładanie rozwałkowanych liści kapusty, z wyciętym nerwem głównym, owiniętych bandażem.

Można przykładać świeże liście kapusty jako maseczki kosmetyczne. Ożywiają one tkanki i absorbują nieczystości. Podobnie działają brzoskiwinie, truskawki i ogórki.

Dużo leczniczych zastosowań kapusty można znaleźć w książce dr Górnickiej „Apteka natury”.

 

 

Świeża biała kapusta jest dostępna w sklepach przez cały rok, niektóre bardzo trwałe odmiany można przechowywać miesiącami w chłodnych, przewiewnych pomieszczeniach. Kapusta czerwona pojawia się w handlu gdy zaczynają się jesienne chłody. Kapusta włoska jest zbierana wcześniej – latem i na początku jesieni. Ta, którą zbiera się później, ma bardziej zwięzłą główkę i ostrzejszy smak. Można ją też dłużej przechowywać.

 

Aby kapusta nie powodowała wzdęć, do wody, w której jest gotowana trzeba dodać kminek lub kwiat rumianku. Można też kapustę zblanszować i odlać wodę zanim przystąpimy do dalszego przyrządzania kapusty, wiąże się to jednak ze stratą części witamin i składników odżywczych. Zblanszowana kapusta jest jednak bardziej lekkostrawna.

W celu uniknięcia niezbyt przyjemnego zapachu podczas gotowania kapusty, można dodać do niej skórkę chleba. Pochłonie ona część olejków eterycznych.

 

Kapustę można kwasić i zamrażać zblanszowane liście. Jeśli przechowujemy świeżą kapustę w lodówce, to należy zawinąć ją w folię spożywczą wyłożoną ręcznikiem papierowym i trzymać najwyżej 5 dni.

 

Źródła:

1) J. Carper „Apteka żywności”, Vesper,

2) A. Chomicz, A. Stradecka „Bukiet warzyw”, „Świat Książki”,

3) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM,

4) I. Gumowska „Czy wiesz, co jesz?”, Wydawnictwo „ALFA”

 

 

 

Pasternak

03.12.2012

Pasternak (Pastinaca sativa L.) rośnie dziko w prawie całej Europie, na Syberii, w rejonach Uralu i Ałtaju, zdziczały – w Ameryce, Australii i Nowej Zelandii. Był uprawiany już w starożytnym Egipcie oraz w Rzymie. Znał go i jadał Karol Wielki. Przodkowie dzisiejszych Niemców cenili go tak wysoko, że zwali go „korzeniem Germanów” (zwali go również korzeniem bagiennym oraz baranią albo jelenią marchwią). Pasternak był dawniej jednym z najważniejszych europejskich warzyw. W średniowieczu uprawiano go w Europie na dużą skalę. Wyparły go dopiero ziemniaki oraz marchew. Obecnie uprawiany jest amatorsko.

 

Pasternak należy do rodziny selerowatych. Często rośnie dziko na obrzeżach dróg, miedzach i łąkach. Osiąga przeważnie wysokość 50-100 cm. Jest rośliną dwuletnią. Wysiewać go należy wczesną wiosną, gdyż rośnie powoli. Optymalną temperaturą wzrostu jest 16-18 st. C. W pierwszym roku wegetacji wytwarza mięsisty biały, szary albo żółtawy korzeń spichrzowy o długości od 7 do 40 cm. Jeśli zostawi się go na drugi rok, to w czerwcu i lipcu rozwiną się okazałe i dosyć ozdobne kwiatostany. Pasternak jest rośliną wytrzymałą na mróz i można go zbierać od października przez całą zimę.

 

W 100 g pasternaku 88,8 g stanowi woda, 1,3 g białko, 0,4 g tłuszcz, 2,9 g węglowodany, 0,2 g nienasycone kwasy tłuszczowe oraz błonnik. Warzywo to zawiera aż 469 mg potasu, a ponadto 73 mg fosforu, 51 mg wapnia, 22 mg magnezu, 18 mg witaminy C oraz witaminy: A, B1, B2, B6, E i kwas foliowy, karoten, sód, żelazo oraz cynk. Specyficzny smak pasternak zawdzięcza olejkom lotnym, które mają istotne znaczenie dietetyczne.

Dzięki małej wartości energetycznej pasternak jest dobry dla osób odchudzających się.

W lecznictwie stosowany jest korzeń pasternaku wysuszony w warunkach naturalnych w cieniu i przewiewie lub w suszarni w temperaturze do 30 st. C. Produkuje się z niego preparaty stosowane do leczenia bielactwa i łuszczycy oraz przeciwłojotokowe. Substancje zawarte w pasternaku mają wpływ na tworzenie się melaniny – barwnika skóry. W badaniach in vitro wykazano też działanie hamujące rozwój komórek nowotworowych.

W medycynie ludowej stosuje się napary i odwary z korzenia pasternaku jako rośliny moczopędnej, wiatropędnej, wzmacniającej żołądek oraz pobudzającej procesy trawienne. Warzywo to łagodzi też bóle reumatyczne oraz bóle związane z kamicą nerkową i pęcherzem moczowym.

 

Pasternak najlepiej jest zbierać po pierwszych silnych mrozach, bo wówczas osiąga pełnię właściwego słodkawego smaku. Korzenie nie powinny być jednak zbyt duże, bo drewnieją i stają się łykowate. Szczególnie dobrze pasternak nadaje się do upraw ekologicznych, gdyż jest rośliną mało wymagającą i odporną na warunki klimatyczne oraz szkodniki. Na glebach żyznych i przenawożonych wytwarza za dużo masy nadziemnej kosztem rozwoju korzenia.

 

Przeznaczony do konsumpcji pasternak należy umyć i oskrobać lub cienko obrać, a następnie usunąć niewielkie kawałki obu stron korzenia. Można go stosować podobnie jak marchew, pietruszkę czy seler. Jeżeli ma troszkę cierpki smak, to można dodać do niego mleka. Z pasternaku można robić zupy, drugie dania, suflety, surówki, sosy, marynaty i ciasta. Można go przyrządzać jak szparagi oraz przyprawiać nim wołowinę. Również liści można używać do przyprawiania zup i sosów.

Pasternak to również wartościowa roślina paszowa (korzeń oraz liście). Jest ważnym składnikiem diety włoskich świń, z których produkuje się słynną szynkę parmeńską.

 

Pasternak można przechowywać w chłodzie (w temperaturze 0-1 st. C), gdy jest dobrze zabezpieczony przed wysychaniem, nawet kilka miesięcy (podobnie jak marchew i seler). Można go również suszyć lub zamrażać.

 

Podobno można czasem kupić pasternak od nieuczciwych sprzedawców, którzy oferują go jako pietruszkę.

 

 

Źródła:

1) A. Francke „Pasternak zwyczajny – roślina warzywna, przyprawowa, lecznicza i paszowa”, „Biuletyn Naukowy” Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, 2002 Nr 16,

2) G. Lehari „Owoce i warzywa”, DELTA,

3) „Surowce spożywcze pochodzenia roślinnego” pod red. K. Świetlikowskiej, Wydawnictwo SGGW.

 

 

 

Seler

25.11.2012

Seler (Apium graveolens L.) znany jest ludziom i uprawiany w rejonie śródziemnomorskim od co najmniej 3000 lat. Seler naciowy był stosowany w starożytnym Egipcie jako środek moczopędny, wzmagający potencję i gojący rany. Homer pisał o selerze w „Odysei”, gdyż dla Greków seler był rośliną rytualną, a poświęconą bogom podziemi. Wkładano go zmarłym do grobu, a spożywany był w czasie stypy. Hipokrates uważał, że seler koi nerwy. W starożytności liście selera bywały ważniejsze od liści laurowych w wieńcach zwycięzców, co można zobaczyć na niektórych greckich i rzymskich monetach. W Azji od 200 r. p.n.e. seler był lekiem do obniżania ciśnienia krwi w medycynie ludowej. Nazwa seler pochodzi od miasta Selinus na Sycylii, ale Rzymianie nazywali go apium. Nazwa naukowa graveolens znaczy „mocno pachnący”.

Korzeń dzikiego selera ma bardzo silny zapach i ostry, gorzki smak. Pod koniec średniowiecza Włosi wyhodowali uprawianą obecnie odmianę o łagodniejszym smaku i specyficznym zapachu.

W Polsce seler występuje w stanie naturalnym w glebach nadmorskich na wyspie Uznam nad Zalewem Szczecińskim. Uprawiana jest głównie odmiana, której korzeń jest duży, a liście używane jako przyprawa kuchenna.

 

Seler zawiera w sobie całą aptekę – witaminy: A, B1, B2, B6, C, E, PP, kwas nikotynowy, węglowodany (cukry i skrobia), tłuszcze i białka, wodę, 9 ważnych aminokwasów (w tym walinę wspomagającą mechanizm widzenia), kwasy (jabłkowy i cytrynowy), mikro i makroelementy: sód, potas, magnez, mangan, chlor, siarkę, wapń, fosfor, żelazo i cynk. Ponadto w selerze występują: cholina, asparagina, mannit, glutamina, śluzy flawonowe, glikozydy (w tym apina nadająca selerowi charakterystyczny zapach), olejki eteryczne i inne związki.

 

Surowy seler ma działanie wzmacniające, rozwalniające, lecznicze przy gośćcu, kamicy moczowej, wzdęciach, kolce żołądkowej, schorzeniach pęcherza moczowego, przeciwreumatyczne, przeciwszkorbutowe, łagodzi sklerozę, wydzielanie moczu, nieprawidłowości miesiączkowania. Poprawia przemianę materii, pracę nerek, wątroby, pracę serca, działa odmładzająco. Pomaga też przy odchudzaniu, jest dobrze tolerowany przez cukrzyków i przeciwdziała nieżytowi oskrzeli.

Doktor August Czarnowski w „Zielniku lekarskim” w 1939 r. pisał o skuteczności kuracji selerowej zalecanej w chorobach pęcherza, podagrze, gośćcu i artretyzmie, że „skrzywieni i kulawi, dzięki spożywaniu selera i kąpielom powietrzno-słonecznym, zupełnie ozdrowieli”.

Doktor William J. Elliot, farmakolog z Pritzker School of Medicine na University of Chicago, wyodrębnił niedawno z selera substancję obniżającą ciśnienie krwi. Dr Elliot twierdzi, że seler jest wyjątkowy, bo jedynie w selerze występuje w dość dużym stężeniu składnik obniżający ciśnienie, a w innych warzywach nie. Doktor przypuszcza, że przyczyną jest zmniejszanie dzięki temu składnikowi zawartości we krwi hormonów stresu, które sprawiają, że naczynia krwionośne kurczą się. Seler może najskuteczniej działać u osób, u których nadciśnienie jest skutkiem stresu.

We Francji seler od dawna uważany jest za afrodyzjak.

W swoim czasie modne były w Hollywood i w Japonii kuracje selerowe polegające na jedzeniu selerów przyrządzonych na różne możliwe sposoby i piciu soku z selerów naciowych.

Napar z liści i nasion stosowany jest przy wzdęciach i kolkach jelitowych.

Drobno pokrojoną nać selera można dodawać do zup, surówek i sosów jak zieloną pietruszkę. Warto to robić, bo najwięcej witamin zawierają liście). Świeże rozdrobnione liście lub maść selerową na niesolonym maśle można stosować w wypadku chorób skórnych i wrzodów.

Seler stosowany zewnętrznie koi rany i odmrożenia, leczy zapalenie powiek i miejscowe odbarwienia skóry. Sok z selera stosuje się do obmywania ran, do kąpieli, jako okłady i kompresy na rany. Na odmrożenia stosuje się wywar z łodyg lub bulwy – 250 g na 1 l wody gotowany co najmniej pół godziny.

 

Selery można przechowywać w lodówce w szufladzie na warzywa, zawinięte w folię z otworami, nie dłużej niż tydzień. Przekrojony seler może być przechowywany dobę i trzeba pamiętać, że światło mu szkodzi. Seler starty na tarce trzeba skropić sokiem cytryny aby nie ściemniał.

 

 

Źródła:

1) J. Carper „Zdrowe serce”, Vesper,

2) A. Chomicz, A. Stradecka „Bukiet warzyw”, „Świat Książki”,

3) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRiL,

4) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM,

5) I. Gumowska „Czy wiesz, co jesz?”, Wydawnictwo „ALFA”,

5) G. Lehari „Owoce i warzywa”, „DELTA”.

 

 

 

 

 

 

Estragon

24.11.2012

Estragon (Artemisia dracunculus L.), inaczej zwany bylicą estragonem, to po łacinie mały smok. Stąd estragon nazywany był smoczym zielem, gdyż wierzono, że leczy ukąszenia jadowitych zwierząt. Estragon został sprowadzony z Azji Środkowej do Europy w czasie wojen krzyżowych.

 

Obecnie najpopularniejsze są dwie odmiany estragonu: łagodniejsza francuska oraz rosyjska o gorszym smaku, ale odporna na wahania temperatur. Odmiana rosyjska im dłużej rośnie w tym samym miejscu, tym jej zapach jest lepszy natomiast odmianę francuską należy dzielić i przesadzać co trzeci rok, w celu zachowania właściwości. W klimacie umiarkowanym jedynie ten rosyjski estragon wytwarza nasiona. Roślina ta może też rosnąć w mieszkaniu, ale trzeba ją przycinać aby się ładnie rozkrzewiła.

 

Estragon jest niedoceniany, a zasługuje na uznanie. Jest bogaty w jod, sole mineralne oraz witaminy A i C. Zawiera też wiele aktywnych związków dzięki którym wykazuje słabe działanie przeciwzapalne, antyseptyczne (olejek lotny) i przeciwskurczowe.

Zaparzone liście mają działanie pobudzające oraz ogólnie tonizujące, poprawiają apetyt i trawienie. Używane są też czasem jako lek przeciwszkorbutowy. Korzeń może być pomocny przy bólu zęba.

Estragon poprawia smak potraw niesłonych i dlatego może być stosowany przy diecie bezsolnej.

Korzystne jest połączenie liści estragonu z trybulą i pietruszką.

Frances Mayes w książce „Bella Toskania” pisze, że średniowieczni pielgrzymi idący do Ziemi Świętej wkładali sobie gałązki estragonu do butów aby ich stopy były energiczne i sprężyste.

 

Liście estragonu zbiera się w razie potrzeby, przy czym główny zbiór przeprowadza się latem, ścinając łodygi 7-10 cm nad ziemią, a jesienią następny. Suszyć należy szybko w temperaturze 25 st. C. Przechowywać trzeba w szczelnych naczyniach w celu zachowania aromatu. Zapach świeżego ziela jest bardzo słaby, natomiast po wysuszeniu staje się mocniejszy.

 

Estragon jest jednym z nielicznych ziół, które można dodawać do gotujących się potraw. Można go też zaparzać w oleju. Estragonu można używać do zaprawiania musztardy oraz octu używanego do sporządzania sosów Bearnaise, tatarskiego lub holenderskiego. Można też dodawać liście estragonu do awokado, majonezu, zup, ryb, kurczaków, sałatek, pomidorów, dań z jajek, steków i podgardla. Dodatek estragonu nadaje jędrność i aromat ogórkom kiszonym oraz kapuście kiszonej.

 

 

Źródła:

1) L. Bremness „Wielka księga ziół”, „Wiedza i Życie”,

2) D. Tyszyńska-Kownacka „Zioła na działce i w ogródku przydomowym”, Wydawnictwo „Watra”,

3) „Ziołolecznictwo: poradnik dla lekarzy” pod red. A. Ożarowskiego, PZWL.

 

 

 

Żurawina

19.11.2012

Żurawina (Oxycoccus Hill.) to wiecznie zielony półkrzew z rodziny brusznicowatych. Podobnie jak borówka czerwona (brusznica) w stanie naturalnym rośnie w lasach  i na torfowiskach półkuli północnej w Europie, na Syberii i w Ameryce północnej. Żurawiny są też blisko spokrewnione z  czarnymi jagodami. Należą do tej samej grupy roślin, co wrzosy i najlepiej czują się w zbliżonych warunkach (podobnie rododendrony i azalie). Nazwa wzięła się od rozwijających się pąków kwiatowych przypominających głowę żurawia.

Najpopularniejsze są: żurawina błotna (Vaccinium oxycoccus), żurawina wielkoowocowa (Vaccinium macrocarpon) oraz drobnoowocowa (Vaccinium microcarpon).

 

Owoce żurawiny mają dużą wartość odżywczą, smakową i leczniczą. Zawierają duże ilości witamin C (7,5-10,5 mg/100 g) i A, witaminy z grupy B (B1, B2, B6), karotenoidy, sole mineralne, kwasy organiczne (zwłaszcza askorbinowy, cytrynowy, pantotenowy, chinonowy i benzoesowy), cukry (glukoza, fruktoza i sacharoza), pektyny, białko, garbniki, polifenole i antocyjany, makro i mikroelementy (potas, wapń, fosfor, magnez, siarka, jod i in.).

Zawartość jodu jest uzależniona od gleby, na której rośnie żurawina i jest to zawartość wyższa niż w innych owocach. Żurawiny pochodzące z okolic Atlantyku zawierają bardzo dużo jodu.

Owoce żurawiny mają działanie wzmacniające i orzeźwiające, wzmagają funkcje żołądka i jelit. Sok żurawinowy nasila działanie antybiotyków i sulfonamidów stosowanych w leczeniu odmiedniczkowego zapalenia nerek, a także zapobiega tworzeniu się niektórych rodzajów kamieni w nerkach oraz infekcyjnym chorobom przewodów moczowych. Ponadto zalecany jest przy jaskrze, gośćcu i ma korzystne działanie na czynność trzustki.

Dzięki zawartości kwasu chinonowego wyciąg z żurawiny szczególnie skuteczny okazał się w leczeniu malarii.

Z uwagi na dużą zawartość witaminy C sok żurawinowy zalecany jest, wraz z miodem, przy przeziębieniach i anginie. Niestety, witamina ta jest nietrwała. W czasie przechowywania owoców zawartość witaminy C ulega istotnemu zmniejszeniu. Po 3 miesiącach w temp. 0 st. zmniejsza się do połowy, a po 6 miesiącach do ok. jednej czwartej.

Zawartość witaminy P (rutyny) sprawia, że można polecić żurawinę osobom ze skłonnością do żylaków i krwiaków.

Sok żurawinowy pomaga na bóle głowy wywołane zaczadzeniem.

Działanie żurawiny w drogach moczowych polega nie na tym, że zabija ona bakterie, ale na tym, że nie mogą się one osadzać na ściankach. Nie są w stanie się przylepić i spływają jak krople z dachu.

Naukowcy nadal badają mechanizm działania żurawin. Są dowody na to, iż żurawiny mogą przeciwdziałać tworzeniu się kamieni wapniowych w drogach moczowych oraz pomagają je rozpuszczać, ale nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Według różnych teorii żurawiny zakwaszają mocz i w ten sposób zmniejszają stężenie szczawianów, które uczestniczą w powstawaniu kamieni lub też może zapobiegają zlepianiu się bakterii w konglomeraty, wokół których tworzą się kamienie.

Badania laboratoryjne przeprowadzone w Kanadzie wykazały, że wyciąg z żurawin hamował namnażanie się niektórych wirusów odpowiedziałnych za choroby przewodu pokarmowego.

Nie ustalono jeszcze, ile należy wypić soku z żurawin aby działał przeciwbakteryjnie. Według dr Kilbourna jest to pół szklanki soku, a z badań prof. Soboty oraz z przekazów ludowych wynika, że powinny to być dwie szklanki dziennie.

Sok żurawinowy nie działa u wszystkich tak samo, gdyż nie u wszystkich przechodzi do moczu wystarczająca ilość substancji czynnych lub zakażenie dróg moczowych zostało spowodowane przez bakterie niewrażliwe na żurawiny (wg prof. Soboty jest 60 % takich bakterii).

Badania wykazały, że dieta jabłkowo-żurawinowa wzmaga retencję wapnia. Z węglanu wapnia tworzą się benzoesany i cytryniany, które są lepiej rozpuszczalne. Dzięki temu organizm przyswaja większą ilość wapnia.

Duże znaczenie w żurawinach ma pektyna, gdyż powoduje dużą siłę galaretowacenia  przetworów. O ile pektyna w innych owocach powoduje, że potrzeba ok. 65% dodatku cukru, o tyle do żurawin potrzeba już tylko 40-42% dodatku cukru.

 

Olej z nasion żurawiny, składniki wosku, barwniki oraz tłuszcze są wykorzystywane do wyrobu świec, mydeł, perfum i w przemyśle farmaceutycznym.

 

Z żurawin można robić konfitury, soki, syropy, likiery, ocet, napoje, kisiel, galaretkę, a z liści herbatkę. Można też używać owoców do barwienia napojów i deserów.

 

Dzięki zawartości kwasu benzoesowego i chinonowego owoce przechowują się długo, a mrożone nawet do 2 lat.

 

Źródła:

1) M. Biggs, J. McVicar, B. Flowerdew „Wielka księga warzyw, ziół i owoców”, Dom wydawniczy Bellona,

2) J. Carper „Apteka żywności”, Hannah Publishing Ltd.,

3) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRL,

4) St. Karczmarczyk, I. I. Zbieć „Żurawina wielkoowocowa i możliwości jej uprawy w Polsce. Cz. II” Folia Universitatis Agriculturae Stetinensis 44-46, Ann. 1998,

5) dr K. Pliszka „Żurawina i borówka brusznica”, Wydawnictwo „Działkowiec”,

6) „Leksykon roślin leczniczych” pod red. A. Rumińskiej i A. Ożarowskiego, PWRL

 

 

 

Sól

17.11.2012

Sól jest jedną z najstarszych przypraw. Ponadto służy ona człowiekowi od zarania dziejów do konserwowania żywności. Rzymski przyrodnik Pliniusz Starszy już 2000 lat temu stwierdził, że „dwie rzeczy są najważniejsze na świecie: słońce i sól”

Sól jest podstawowym źródłem zaopatrzenia organizmu w sód odgrywający (wraz z chlorem i potasem) decydującą rolę w regulacji równowagi kwasowo-zasadowej. Sód jest współodpowiedzialny za utrzymanie właściwego ciśnienia osmotycznego w płynach ustrojowych, chroni organizm przed nadmierną utratą płynów oraz udarem słonecznym, a wraz z potasem jest niezbędny dla normalnego funkcjonowania i utrzymania sprawności nerwów i mięśni.

O soli mawia się podobnie, jak o cukrze, że to biała śmierć. Dzienne spożycie soli przez dorosłych nie powinno przekraczać 5 g. Nadmierne ilości soli sprzyjają nadciśnieniu tętniczemu i dlatego osoby cierpiące na nadciśnienie powinny ograniczyć spożycie soli do 1 g dziennie. Szczególnie dotyczy to białej soli rafinowanej, która nie jest polecana zwłaszcza osobom otyłym oraz chorym na serce. Sól działa w organizmie jak gąbka odciągając wodę z krwi. Pomimo, iż jest dużo wody zatrzymanej w tkankach, odczuwamy pragnienie. Oznacza to, iż organizm stara się rozcieńczyć i wydalić sól. Sól blokuje też pracę enzymów opóźniając proces trawienia. Dr Paul Bragg twierdzi, że sól szkodzi włosom – osoby spożywające dużo soli mają problemy ze skórą głowy (wysuszanie), co powoduje wypadanie włosów.

Trzeba brać pod uwagę, że oprócz soli używanej przez nas w domu, dużo produktów gotowych zawiera sól np. pieczywo, konserwy, wędliny, keczup, ogórki kiszone, zupy w proszku nie wspominając o czipsach. Warto używać soli morskiej lub kamiennej, gdyż taka sól nie została pozbawiona wielu mikro oraz makroelementów.

Należy wspomnieć, że dr Bernard Lamport ze Szkoły Medycznej im. Alberta Einsteina stwierdził, iż wśród osób z nadciśnieniem, które ograniczają spożycie soli, 20-25% reaguje spadkiem ciśnienia, ale u 15% ciśnienienie tętnicze rośnie. U takich osób ograniczenie soli w diecie jest bardzo ryzykowne i może być stosowane bardzo ostrożnie pod kontrolą lekarza. Wniosek jest taki, iż dieta niskosolna nie jest uniwersalna w przypadku nadciśnienia.

Nasza krew, pot i łzy (i innych żywych stworzeń) mają skład mineralny podobny do wody morskiej skąd wzięła się teoria, że życie wyszło z morza. I dlatego w naszym kodzie genetycznym do dzisiaj przechowujemy pamięć o tym, skąd pochodzimy. Ługowanie soli  i pozbawianie jej wszelkich składników mineralnych jest wielkim błędem. W społeczeństwach spożywających sól otrzymywaną w tradycyjny sposób poprzez odparowywanie wody morskiej na słońcu np. w Hiszpanii, Wenezueli czy Japonii, takie choroby jaka białaczki limfatyczne u ludzi i zwierząt są bardzo rzadkie. Podobnie jak miażdżyca, zawały oraz zaburzenia psychiczne. Ludzie odżywiający się bogatym w białko pożywieniem morskim i morską solą są zdrowsi.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do właściwości soli oczyszczonej i kopalnej, może zrobić prosty eksperyment: część mięsa trzeba posypać drobną solą ze sklepu, a część solą z Wieliczki lub Kłodawy. Można się przekonać, że ta pierwsza sól nie konserwuje w przeciwieństwie do kopalnej. Produkty spożywcze posypane solą kopalną są świeże przez długi czas.

Możliwe, że pozbawienie bydła soli kopalnej, zawierającej magnez, jest jednym z powodów białaczek u bydła. U zwierząt doświadczalnych wywołuje się białaczkę dietą ubogą w sole magnezu. Zasadniczymi składnikami soli morskiej są przecież sód, wapń i magnez właśnie.

Niedobór sodu w organizmie może wystąpić np. w niewydolności kory nadnerczy (choroba Addisona), przy obrzękach (marskość wątroby, niewydolność krążenia), przy schorzeniach nerek czy skłonności do nadmiernego pocenia się. Objawy mogą być następujące: skurcze mieśniowe kończyn i brzucha, bóle głowy, mdłości i biegunka. Niedostatek sodu objawia się ogólną słabością, hypotermią, tachykardią, mdłościami, skąpomoczem i wysychaniem błon śluzowych.

Sód i jego związki (np. soda) mają szerokie zastosowanie w lecznictwie. Znana jest sól gorzka czy sól karlsbadzka, a bromek sodu stosowany jest przy leczeniu epilepsji i nadwrażliwości nerwowej. Oprócz soli źródłem sodu są przede wszystkim: ser cheddar, ser biały, szpinak, jajka kurze, kurczak, mózg, wołowina, nerki, bekon, mięczaki, morszczyn, marchew, selery, karczochy oraz buraki. Wysokie spożycie sodu może być oznaką wyczerpywania się zasobów potasu.

Inhalacje oraz kąpiele solankowe np. w soli jodobromowej iwonickiej czy bocheńskiej podnoszą  odporność organizmu, a kąpiele dodatkowo poprawiają krążenie i są świetne dla skóry.

Warto wspomnieć o tym, iż kryształy soli podnoszą poziom jonów ujemnych w zamkniętych pomieszczeniach, w których gromadzą się szkodliwe jony dodatnie. Nagromadzone jony dodatnie tworzą tzw. smog elektromagnetyczny, którego źródłem są urządzenia elektryczne w naszym otoczeniu. W celu właściwej jonizacji powietrza bardzo korzystnie jest wysypać kryształy naturalnej soli na talerzyku np. przy telewizorze oraz ekranie komputera i zmieniać ją raz w tygodniu (duże kryształy płukać pod bieżącą wodą) lub używać lampy solnej. Słyszałam, że lampy solne są też polecane przy alergii czy astmie.

 

Źródła:

1) J. Aleksandrowicz. I. Gumowska „Kuchnia i medycyna”, Agencja Wydawnicza Ad Oculos,

2) J. Carper „Żywność twój cudowny lek”, Vesper,

3) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM,

4) A. Kulpaczyński „Żywy pokarm Twoim kluczem do zdrowia”, Wydawnictwo Poligraf,

5) E. Mindell „Biblia witamin”, „Wiedza i Życie”.

 

 

 

Karczoch

 

29.10.2012

Karczoch (Cynara scolymus L.) pochodzi prawdopodobnie z rejonu Morza Śródziemnego. Z malowideł ściennych w grobowcach faraonów egipskich wynika, że karczoch jako roślina lecznicza znany był od ok. 500 r. p.n.e. W rejonie śródziemnomorskim został rozpowszechniony przypuszczalnie w XIV w. Zawsze był drogi, ale w XVIII w. stać było na jego jedzenie jedynie królów oraz osoby bardzo zamożne.

Obecnie karczochy uprawiane są przede wszystkim we Francji (Bretania i Prowansja), Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Turcji, Izraelu, Maroku i Egipcie.

Karczoch należy do rodziny astrowatych, czyli tej samej, do której należą m. in. astry, dalie, a także mniszek. Najbliżej jednak spokrewniony jest z ostami. Przypuszczalnie karczoch został wyhodowany z kolczastego dzikiego karda, zwanego karczochem hiszpańskim. We Francji kwiatów karda używa się jako podpuszczki do produkcji specjalnego gatunku sera La Caillebotte a la Chardonette.

W ciepłym klimacie karczoch jest byliną, ale w Polsce uprawia się go amatorsko jako roślinę dwuletnią. Osiąga wysokość 2 metrów. Jadalnymi częściami są pąki kwiatostanowe. Bardzo młode można jeść surowe w całości, starsze gotuje się lub dusi i jada tylko podstawy listków (łusek) okrywy koszyczka oraz – najsmaczniejsze – mięsiste dno kwiatostanowe.

 

Karczoch zawiera sód, potas, fosfor, wapń, magnez, żelazo (znacznie więcej niż w większości innych warzyw), trochę cynku oraz witamin: C, A, E i kwas foliowy. Z karczocha wyodrębniono też wiele związków wykorzystywanych w lecznictwie, m. in. kwas chlorogenowy (przeciwutleniacz), flawonoidy, sterole (beta-sitosterol) i garbniki, a także 15-18% tłuszczu dającego jadalny olej.

Najważniejszą substancją czynną w karczochu jest cynaryna, której nazwa pochodzi od naukowej nazwy rodzajowej tej rośliny. Cynaryna posiada właściwości przeciwskurczowe, przeciwmiażdżycowe (obniża poziom cholesterolu), żółciopędne, chroni wątrobę i pomaga w odtruwaniu organizmu. Ponadto uśmierza mdłości, pobudza apetyt, pomaga na wzdęcia oraz zaparcia. Cynaryna zawarta jest jednak przede wszystkim w liściach karczocha, natomiast w kwiatach jest jej niewiele. W sprzedaży znajdują się wyciągi z liści karczocha.

Węglowodany zawarte w karczochu składają się w dużej części nie ze skrobi, jak w innych warzywach, ale z inuliny, wielocukrowca z grupy fruktanów, znajdującego zastosowanie zwłaszcza w leczeniu cukrzyków jako namiastka glukozy.

Z liści karczocha produkowany jest cynar – aperitif mający dobroczynne działanie po obfitych lub tłustych posiłkach.

 

Kupując karczochy należy zwrócić uwagę, czy koszyczki są szczelnie zamknięte, a płaszczyzna cięcia na szypule nie może być wyschnięta ani pomarszczona. Dobrze jest też zrobić „test liścia”, aby sprawdzić, czy listek jest jędrny i wydaje przy przełamywaniu słyszalny trzask.

Frances Mayes w swojej książce „Pod słońcem Toskanii” opisuje jedzone we Włoszech małe, fioletowe karczochy nadziewane pomidorami, czosnkiem, chlebem i pietruszką, szybko ugotowane na parze, a następnie nasączone oliwą i octem. Nigdy nie widziałam w Polsce takich karczochów, cóż zrobić – u nas dostępne są jedynie nieliczne z uprawianych odmian.

Karczochy można przechowywać w lodówce – według różnych źródeł – 3-10 dni, zawinięte w wigotną ściereczkę lub w wazonie, jeśli mają wystarczająco długie szypułki. Trudno mi się wypowiadać na temat przechowywania karczochów, bo nigdy ich nie przechowuję, tylko spożywam najdalej na drugi dzień po kupieniu.

 

Źródła:

1) G. Lehari „Owoce i warzywa”, DELTA

2) „Surowce spożywcze pochodzenia roślinnego” pod red. K. Świetlikowskiej, Wydawnictwo SGGW

 

 

 

Burak ćwikłowy

20.10.2012

Burak ćwikłowy (Beta vulgaris L.), zwany też czerwonym, pochodzi z wybrzeża Morza Śródziemnego, gdzie do dziś rośnie dziko. Dziko rosnące buraki znane były też w środkowej i zachodniej Azji oraz północno-zachodnich wybrzeżach Afryki. W Babilonie i Mykenach  ok. 2000 lat p.n.e. liście buraka używane były jako zielę lecznicze. Burak wymieniany był w piśmiennictwie europejskim od XII w., w XV w. opisywany był w zielnikach. Początkowo jadano jedynie liście, gdyż dzikie odmiany nie tworzą bulw. Ulepszone odmiany zostały opisane w XVI w. we Włoszech i Francji, a powszechnie buraki uprawiane są w Europie dopiero od XVIII w. w kilku odmianach: cukrowe, pastewne, ćwikłowe i boćwina. Do tej samej rodziny należą m. in. szpinak i lebioda.

Burak ćwikłowy jest warzywem korzeniowym, rośliną dwuletnią, uprawianą jako roczna. Zwykle ma barwę czerwoną, ale istnieją też odmiany o korzeniach żółtych, białych lub biało-czerwonych. Te inne odmiany uprawiane są przez amatorów i raczej nie spotyka się ich w handlu.

Burak jest dobry do uprawy, bo potrafi zadbać o siebie – jego korzeń palowy osiąga długość do 1,5 m. Warto wiedzieć, że odmiany o wydłużonym korzeniu są bardziej aromatyczne i słodkie niż odmiany okrągłe.

 

W 100 g buraka ćwikłowego znajduje się 86,3 g wody, 8,4 g węglowodanów, 336 mg potasu, 58 mg sodu, 45 mg fosforu, 29 mg wapnia, 25 g magnezu, 10 mg witaminy C, ponadto witaminy A i B6, kwas foliowy, żelazo i cynk.

Kwas foliowy pełni ważną rolę w procesach krwiotwórczych i funkcjonowaniu układu nerwowego. Niedobór powoduje zaburzenia podczas podziałów komórkowych i niedokrwistości, biegunek, złego przyswajania pokarmów, depresji oraz bezsenności. Ma działanie uspokajające i nasenne, a także poprawia nastrój.

W medycynie naturalnej burak wykorzystywany jest przeciwko demineralizacji organizmu, grypie, gruźlicy, zapaleniu nerwów i wątroby, a nawet jako środek zapobiegający niektórym typom nowotworów. Świeżo wyciśnięty sok polecany jest do codziennego picia przeciwko niedokrwistości. Burak zawiera też środki hormonalne podobne do estrogenów. Jest zasadotwórczy i to niezależnie od sposobu przygotowania, nawet na słodko zachowuje tę właściwość. Ponadto burak jest lekkostrawny, poprawia pracę wątroby i ułatwia trawienie mięs.

 

Buraki lepiej jest gotować wraz z końcami korzeni oraz nasadą liści, a obierać po ugotowaniu, gdyż w ten sposób zachowują więcej soku i witamin. Buraki gotuje się dosyć długo – większe nawet godzinę. Warzywa te można jednak spożywać również na surowo, po umyciu i cieniutkim obraniu ze skórki. Wówczas kroi się je w cienkie plasterki lub uciera na tarce.

Bardzo popularna wiosną jest botwinka, czyli zupa z przewagą młodych buraczanych liści. Należy ją gotować w dużej ilości wody, którą trzeba odlać w celu pozbycia się kwasu szczawiowego.

 

Buraka ćwikłowego można przechowywać w chłodnym miejscu bardzo długo i dlatego dostępny jest w sklepach przez cały rok.

 

Źródła:

1) A. Chomicz, A. Stradecka „Bukiet warzyw”, „Świat Książki”,

2) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM

3) I. Gumowska „Czy wiesz, co jesz?”, Wydawnictwa „ALFA”

4) G. Lehari „Owoce i warzywa”, „DELTA”

 

 

 

Grzyby – nerki drzew

08.10.2012

Najstarsze ślady istnienia grzybów (Fungi) odkryto w skamieniałych skrzypach, pochodzących z paleozoitu. Znane były przez starożytnych Rzymian, którzy wiedzieli, że są one jadalne lub trujące. Wierzono wówczas, że grzyby są wyziewami wilgotnej ziemi. Nie wytwarzały owoców ani nasion i ukazywały się nagle, więc nie wiedziano, skąd się brały. Dlatego uważano je za dzieło złych mocy. Dopiero w 1710 r. włoski uczony, Pier Antonio Micheli, odkrył zarodniki grzybów i sposób ich rozmnażania, a w 1750 r. Karol Linneusz stworzył system klasyfikacji roślin i zwierząt. W 1821 r. Szwed Eliasz Fries jako pierwszy przyrodnik w dziele „Systema Mycologicum” stworzył podstawę nauki o grzybach, mikologii.

 

Obecnie na ziemi znanych jest ok. 40 000 gatunków grzybów, z czego ok. 4 000 to grzyby jadalne. Są one tylko owocnikami żyjącego i ukrytego organizmu. W przeciwieństwie do roślin wyższych grzyby nie mają chlorofilu i nie mogą same wytwarzać substancji organicznych. Aby wytworzyć nowe związki organiczne muszą rozkładać szczątki roślin. Te nowe związki wykorzystują inne organizmy jako materiał budulcowy. W ten sposób grzyby pełnią rolę „czyściciela” podczas krążenia w przyrodzie zużytych cząstek. Rozkładając podłoże sprawiają, że wszystkie budujące go substancje zostają ponownie wykorzystane. Grzyby są jedynymi żywymi organizmami mogącymi rozłożyć martwe drzewo. Wiele gatunków grzybów łączy się z korzeniami drzew (mikroryza) powodując bujny wzrost tych drzew dzięki zwiększeniu siły ssącej w korzeniach. Grzyby pobierają z korzeni substancje odżywcze, dostarczając wodę i rozpuszczalne sole (symbioza).

Owocniki wielu grzybów rosną w tak zwanych czarcich kręgach, które są koliste pełne lub przerywane. Po wielu latach średnica kręgu powiększa się i może osiągnąć setki metrów w zależności od jego wieku (może się rozrastać nawet przez 700 lat). W czarcich kręgach nie rosną np. borowik szlachetny ani muchomor czerwony.

 

Nieprawdą jest, że grzyby są bezwartościowe. Oprócz tego, że 87% stanowi woda, grzyby zawierają witaminy, zwłaszcza z grupy B: B1, B2, B3, B5, B6, a czasem nawet B12, E i K. Niektóre zawierają betakaroten (głównie rydze i kurki), kwas liściowy (witamina B9), niezbędny do powstawania kwasów nukleinowych oraz produkcji krwi. Przy niedoborze B9 występują problemy ze wzrostem włosów i kości, zmiany zapalne na skórze i obniżenie poziomu białych krwinek. Ponadto grzyby zawierają dużo potasu, azotu, fosforu, siarki, magnezu, żelaza, wapnia i sodu oraz niewielkie ilości miedzi, jodu, cynku, litu, fluoru, chromu, manganu i molibdenu, wyjątkowo dużo selenu, a niektóre gatunki również german, mający właściwości przeciwnowotworowe. Oprócz tego grzyby zawierają enzymy chroniące przed wolnymi rodnikamii rozkładające rakotwórczy nadtlenek wodoru.

Coraz więcej mówi się o wartości farmakologicznej grzybów, o ich właściwościach bakteriobójczych, przeciwzapalnych i poprawiających odporność. Medycyna chińska i japońska wykorzystuje od wieków lecznicze właściwości grzybów do zwalczania chorób nowotworowych, diabetycznych i układu krążenia (np. shiitake czy reishi). Grzyby są też wykorzystywane przez amerykańskich i afrykańskich szamanów.

Największymi źródłami przeciwutleniaczy są: uszak bzowy, lakownica lśniąca, maczużnik chiński, czernidłak kołpakowaty, pochwiak wielkopochwowy i inne.

Grzyby są stosowane w przemyśle farmaceutycznym do produkcji leków, czy drożdże stosowane w piekarnictwie, gorzelnictwie, browarnictwie.

Z drugiej strony grzyby absorbują z otoczenia metale ciężkie, a zwłaszcza rtęć, kadm, ołów i arsen, które są szkodliwe dla zdrowia. Głównie dotyczy to grzybów zbieranych z poboczy ulic, w parkach miejskich, w okolicach zakładów przemysłowych, kopalń, hut czy wysypisk. Tylko własnoręcznie zbierając grzyby mamy pewność, co do ich pochodzenia. Są też jednak grzyby zbierane w dziewiczych lasach, które również zawierają te pierwiastki. Przypuszcza się, że może to być zdeterminowane genetycznie. Zresztą, jak twierdził Paracelsus „dawka czyni trucinę”, więc na pewno grzyby z czystych lasów można spokojnie jeść. Oczywiście nie można ich jeść zbyt dużo i często, bo są ciężkostrawne.

 

Grzyby należy zbierać wykręcając trzonek z podłoża (nie obcinając go), a powstały dołek przykryć ziemią lub mchem, by chronić grzybnię przed wyschnięciem. Nie powinniśmy zbierać grzybów do foliowych pojemników czy torebek, gdzie się gniotą, ale do koszyków. Zbieramy tylko te grzyby, co do których nie mamy wątpliwości, że nadają się do jedzenia.

Grzyby można przechowywać suszone, marynowane, mrożone, duszone zapasteryzowane. Dobrze jest dodawać proszek grzybowy z grzybów suszonych zmielonych w młynku do mięs duszonych, pasztetów, pierogów z mięsem, pasztecików z mięsem gdyż taki proszek bardzo poprawia smak mięsa i dodaje aromatu. Co do grzybów mrożonych, to bardzo lubię zjeść np. jajecznicę czy omlet z kurkami w styczniowy poranek, ale zanim zamrożę kurki, kroję je i podsmażam na maśle. Wówczas nasiąkają masłem, a nie wodą i należy je tylko podgrzać na patelni.

 

Źródła:

1) J. Baier „Grzyby w lesie i na stole”, Elipsa

2) J. Falandysz, A. Chojnacka, A. Frankowska „Arsen, kadm, ołów i rtęć w borowiku szlachetnym”, „Roczniki Państwowego Zakładu Higieny” (2006) T. 57 Nr 4

3) E. Garnweidner „Grzyby”, Muza S.A.

4) W. Kamiński „Boisz się grypy? Wybierz się na grzyby”, http://www.nagrzyby.pl

5) prof. P. Valicek „Antyoksydanty i grzyby”, http://www.mycomedica.pl/calnky-antioxidanty-a-houby_10.html

 

 

 

Soja

05.10.2012

Soja (Glycine max) jest uprawiana w Chinach co najmniej od 3000 lat. Nazywana żółtym klejnotem, wielkim skarbem, ptakiem niebiańskim, przynoszącą szczęście, mięsem bez kości, czy chińską krową, stała się tam jednym z podstawowych składników pożywienia. Do Europy soja została sprowadzona z Japonii przez niemieckiego botanika, Egelberta Kalmpfera w 1712 r. Początkowo hodowano ją w ogrodach botanicznych i traktowano jako ciekawostkę. W Stanach Zjednoczonych soja pojawiła się w 1804 r. Jeszcze w latach dwudziestych XX w. soję sprowadzano do Europy i USA z Azji. Jednak obecnie najwięcej soi produkują i eksportują Stany Zjednoczone, Brazylia i Argentyna. W USA soja stała się składnikiem wielu produktów żywnościowych np. oleju będącego składnikiem majonezów, margaryny, dressingów, czy proszu dodawanego do pieczywa i innych produktów. W Brazylii eksport soi przynosi tyle zysków, ile eksport kawy.

Trzy główne właściwości soi to wysoka wartość odżywcza, względna łatwość uprawy na odpowiednich obszarach i wielostronność wykorzystania.

 

Soja zawiera dużo witamin z grupy B (ale nie B12, która jest obecna jedynie w produktach pochodzenia zwierzęcego), dość dużo witaminy E i biotyny, dużo potasu, wapń, fosfor, magnez, żelazo, mangan, cynk i miedź. Suche ziarna soi zawierają do 43% pełnowartościowych białek (dla porównania: polędwica wołowa ok. 20%), ponad 30% sacharydów, w tym 5% błonnika, ok. 20% tłuszczów, w tym ponad połowę zawierających nienasycone kwasy tłuszczowe przeciwdziałające stwardnieniu naczyń. Soja jest jednak bardzo kaloryczna – 100g to ponad 400 kcal.

Wartość odżywcza soi jest wyższa niż innych roślin strączkowych z uwagi na zawartość bardzo cennego białka (skład aminokwasowy podobny do białka mięsa) i tłuszczu oraz większą zawartość soli potasu, fosforu, wapnia oraz żelaza i witamin z grupy B. Wielu badaczy nazywa soję mięsem roślinnym z uwagi na jej wysoką wartość odżywczą i możliwość całkowitego zastąpienia mięsa w diecie wegetariańskiej.

Soja nadal podlega badaniom, bo mechanizm jej działania na organizm nie jest całkiem jasny, a jej właściwości nie do końca zbadane. Są naukowcy, którzy twierdzą, że zawiera ona przeciwutleniacze działające przeciwnowotworowo.

Zawarte w soi izoflawony, nazywane roślinnymi  estrogenami (fitoestrogenami), to związki roślinne działające podobnie do estrogenów, ale nie wywołujące skutków ubocznych towarzyszących terapii hormonalnej. Pisze się o tym, że mogą one pomóc w zapobieganiu wystąpienia nowotworów hormonalnie zależnych, łagodzą objawy menopauzy u kobiet (uderzenia gorąca, starzenie się skóry, porost włosów na twarzy itd.).

Obecna w soi genisteina może usuwać złogi tłuszczowe zwężające tętnice i w ten sposób wpływać na obniżenie poziomu cholesterolu we krwi. Prawdopodobnie soja pobudza wątrobę do zwiększonej produkcji żółci, w skład której wchodzi cholesterol. Większe zapotrzebowanie wątroby na cholesterol obniża jego poziom we krwi.

Wpływ białka sojowego na poziom cholesterolu potwierdziły wyniki badań naukowych. Analiza tych badań pozwoliła stwierdzić, że spożycie 47g tego białka dziennie zamiast białka zwierzęcego u 743 osób  obniżyło poziom cholesterolu całkowitego o 9,3%, LDL o 12,9%, a trójglicerydów o 10,5%. Badania te zostały powtórzone na innej grupie osób z wysokim poziomem cholesterolu i stwierdzono, że spożycie 25g białka sojowego dziennie w sposób znaczący obniżyło poziom cholesterolu we krwi.

Przed konsumpcją soję należy namoczyć (wypłukuje to szkodliwe alkaloidy), wodę wylać i ugotować soję w świeżej wodzie.

Wartość odżywczą soi można zwiększyć poprzez spożywanie jej z ryżem, makaronem lub chlebem, gdyż w produktach tych występują inne, wzajemnie się uzupełniające aminokwasy.

 

Soję można gotować, prażyć, przerabiać ją na kiełki, mleko, twaróg, czyli tofu, serwatkę, pastę miso, olej, mąkę, sosy. Soję wykorzystuje się w przemysłowej produkcji zup, sosów, puree, kotletów, konserw, deserów i ciast. Jest także wartościową paszą dla zwierząt. Na bazie oleju sojowego produkuje się mydła, farby, linoleum, niektórych tworzyw sztucznych. W latach 40. soja stanowiła składnik tworzywa stosowanego do produkcji drzwiczek do bagażników fordów.

 

Z soją, jak ze wszystkim, nie wolno przesadzać. Może ona stanowić jedynie część diety, ale nie może być podstawą wyżywienia. Nawet jeśli zastępuje mięso, to należy pamiętać o tym, że mięso też nie jest zalecane do codziennej konsupcji.

Pewien Amerykanin z nietolerancją laktozy tak sobie upodobał mleko sojowe, że pił go prawie 3 l dziennie. Po jakimś czasie ten emerytowany oficer odkrył, że jego ciało zaczęło się robić coraz bardziej kobiece. Badania ujawniły, że poziom estrogenów w jego krwi bardzo się podniósł.

Sperma mężczyzn, którzy spożywali dużo produktów sojowych, zawierała o 32% mniej plemników niż tych, którzy jej nie spożywali.

Soja zawiera dużo goitrogenów (jak rośliny kapustne), a te substancje utrudniają przyswajanie jodu. Może to być szczególnie groźne u dzieci.

Należy też zaznaczyć, że niektóre osoby cierpiące na schorzenia woreczna żółciowego mogą źle znosić soję.

Doktor Kaayla T. Daniel (a także część innych lekarzy) twierdzi, że soja jest obecnie jednym z czołowych alergenów, a alergiczne reakcje na soję są dosyć pospolite. Reakcje te mogą się ujawniać w postaci kaszlu, kichania, wycieku z nosa, pokrzywek, biegunek, obrzęku twarzy, zadyszki, opuchlizny języka, trudności z przełykaniem, obniżenia ciśnienia krwi, omdleń, szoku anafilaktycznego, a nawet zgonu. Może to być niebezpieczne w czasach, gdy soja jest dodawana do innych produktów, np. wędlin czy ciastek. Francuscy uczeni stwierdzili, że w roku 1995 bardzo wzrósł, w porównaniu do badań wykonanych w 1982 r., przyrost spowodowanych pożywieniem szoków anafilaktycznych. Okres ten zbiega się z wielkim przyrostem zawartości protein sojowych dodawanych do przetworzonej żywności. Przypuszcza się, że przyczyną narastania alergii na soję mogą być jej genetycznie modyfikowane odmiany. Laboratorium Żywienia w hrabstwie York w Wielkiej Brytanii, jedno z czołowych laboratoriów w Europie specjalizujących się w uczuleniach na pokarmy, stwierdziło w 1998 r. 50-procentowy przyrost alergii na soję. Było to w roku, gdy na rynek wprowadzono jej genetycznie modyfikowane odmiany. Uczeni stwierdzili, że jedną z 16 protein zawartych w soi, która jest najprawdzopodobniej przyczyną reakcji alergicznych, znaleziono w genetycznie modyfikowanej odmianie firmy Monsanto w ponad 30-procentowym stężeniu. Żadne z badań dowodzących szkodliwego działania soi nie wywołały większego zainteresowania mediów.

 

 

Źródła:

1) Dr Kaayla T. Daniel „Zagrożenia ze strony alergenów zawartych w soi”, „NEXUS” 2004

2) E. Mindell „Soja cud natury”, Prószyński i S-ka

3) „Surowce spożywcze pochodzenia roślinnego” pod red. K. Świetlikowskiej, Wydawnictwo SGGW

4) F. Świderski, B. Bytnerowicz, W. Paraska, B. Zielawska „Potrawy z roślin strączkowych”, PWE

5) R. Trubo „Sposób na cholesterol”, AMBER

6) M. Zemankowa „Soja w naszej kuchni”, Wydawnictwo Interspar

7) „Czy soja jest groźna dla mężczyzn?” http://www.menshealth.pl

 

 

 

Dynia

29.09.2012

Dynia (Cucurbita L.) pięć gatunków pochodzi prawdopodobnie z Ameryki Południowej i Środkowej. Indianie znali ją już 12000 lat temu. W Europie dynię jadano w starożytności. Uczeni greccy uważali dynię za środek przeciwko zaparciom (świeżą, utartą, zalaną winem). Lekarze arabscy zalecali pić sok dyni jako środek nasenny. W Rzymie podawano ją, smażoną w miodzie, na ucztach Lukullusa. Szerzej znana i uprawiana była jednak dopiero w XVI w.

Obecnie w Polsce najczęściej spotyka się dynię olbrzymią, której pędy osiągają 10 m, a owoce mogą ważyć nawet kilkudziesiąt kilogramów. Rekordzistka ważyła 497 kg.

Warta szerokiego rozpowszechnienia jest artroka – ciemnozielona w żółte plamy gładka lub gruzłowata (jest kilka odmian artroki). Jest to dynia wyhodowana przez inż. Jerzego Moskalew-Hejbowicza, z wykształcenia rolnika. Znajdując się w okresie międzywojennym w Argentynie był świadkiem wyleczenia przez Indian robotnika, który zapadł na śmiertelną chorobę. Okazało się, że zastosowali oni wyciąg z dyni argentyńskiej leczącej, według ich wierzeń, niemal wszystkie choroby. Ponadto dynia ta dawała też młodość, zdrowie oraz urodę. Inżynier Hejbowicz zabrał nasiona tej dyni do Polski, ale z uwagi na to, iż klimat był dla niej zbyt surowy, skrzyżował ją z dynią spod Trok pod Wilnem. Następnie pracował nad ulepszeniem artroki (Argentyna+Troki) ok. 40-50 lat, a sam dożył ponad 90 lat. Twierdził, że to zasługa artroki, która przejęła od argentyńskiej dyni wszystkie lecznicze właściwości. Obecnie artroka nie jest doceniona i odpowiednio dostępna w Polsce (nawet nie wiem, czy można kupić jej nasiona), a jest przecież bardzo zdrowa i świetna do przyrządzania różnych dań. Jest też znakomitą paszą dla trzody chlewnej i bydła podnoszącą ilość tłuszczu w mleku krów.

 

W 100 g dyni znajduje się 83,3 g wody, 19 mg witaminy C oraz witaminy A, B1, B6 i kwas foliowy oraz mikro i makroelementy: 173 mg potasu, 16 mg wapnia, 17 mg magnezu, 9 mg fosforu i po trochu sodu, żelaza i cynku. Jest zasadotwórcza.

Bardzo istotne jest to, iż rośliny dyni nie kumulują metali ciężkich.

W medycynie ludowej używano dyni od dawna:

– w Ameryce Południowej i Środkowej Indianie przykładali liście dyni na stłuczenia, rany i miejsca ukąszeń owadów,

– papki zrobionej z miąższu lub korzeni do okładów na uśmierzenie bólu i leczenie ran,

– miąższu do okładów na zapalenia i żylaki.

 

Bardzo cenne są pestki dyni. W 100 g zawierają  dużo tłuszczy i białek (600 kcal), ok. 80% tłuszczów to nienasycone kwasy tłuszczowe, dużo witaminy E – do 30 mg, do 6,4 mg cynku, krzem oraz selen. Znajdują się w nich kukurbitacyny – związki porażające układ nerwowy pasożytów, a nieszkodliwe dla człowieka.

W medycynie ludowej pestek używało się od zawsze przeciw robakom, gliście ludzkiej, tasiemcowi jelitowemu. W Brazylii stosuje się przeciwko tasiemcowi zawiesinę z 10-25 kiełkujących nasion dyni zalanych 30 ml wody (dla dzieci 7-10 pestek). Bardzo rozcieńczony (1:400) roztwór wodny dyni brazylijskiej zabija w ciągu 5 minut 90% robaków u dzieci. We Francji potrzebne są dawki 40-60g, a w Polsce 30-100g. Profesor Jan Muszyński bardzo cenił ten środek w praktyce dziecięcej, gdyż nie trzeba się obawiać przedawkowania. Pestki jednak nie zawsze działają, bo nie zawsze są właściwie suszone lub użyta jest zbyt mała dawka. Istotne jest to, że im klimat jest chłodniejszy, tym mniejsza jest aktywność nasion dyni.

Pestki dyni wykorzystywane są w przemyśle farmaceutycznym do produkcji preparatów leczniczych m. in. w chorobach gruczołu krokowego (prostaty). Dlatego dobrze jeść pestki profilaktycznie.

Krzem świetnie wpływa na skórę, włosy i paznokcie.

 

Lek przeciw robakom: co najmniej 30-150g (w zależności od wieku) świeżych obranych pestek utrzeć z miodem lub cukrem i zjeść na czczo, popijając mlekiem. Po upływie 3 godzin połknąć pigułkę (30g) rycynusu.

Napar z pestek dyni (10g na 300 g wody) ma właściwości moczopędne.

 

Dynię spożywa się po ugotowaniu lub uduszeniu. Można też przyrządzać jej kwiaty np. w cieście.

Cała dynia może być przechowywana od 3 do 24 miesięcy w chłodnym i suchym miejscu

Dynia nie nadaje się do mrożenia, ale jest świetna na przetwory słodkie lub solone, a także do marynowania.

 

Źródła:

1) I. Gumowska „Czy wiesz, co jesz?”, Wydawnictwo „ALFA”

2) G. Lehari „Owoce i warzywa”, Delta

3) „Surowce spożywcze pochodzenia roślinnego” pod red. K. Świetlikowskiej, Wydawnictwo SGGW

4) Z. Wiśniewski „Witamina to życie”, Studio Astropsychologii

 

 

 

Jabłoń

21.09.2012

Jabłoń (Malus domestica) jest jedną z najstarszych roślin uprawnych Europy i Azji. Według „Biblii” zjedzenie jabłka z drzewa wiadomości dobrego i złego było powodem wygnania Adama i Ewy z raju. Podobno kawałek jabłka utkwił Adamowi w gardle i odtąd mężczyźni mają grdykę, zwaną „jabłkiem Adama”. Zdradziecka rola jabłka znalazła odzwierciedlenie w łacińskiej nazwie naukowej, gdzie malus znaczy „zły, szkodliwy, występny”, a słowo malum ma znaczenia: „wielkie nieszczęście, niepowodzenie, zniszczenie, zły” oraz „jabłko”.

W mitologii greckiej Eris, bogini niezgody, skłóciła piękne boginie rzucając złote jabłko z napisem „dla najpiękniejszej”. Dopiero Parys rozstrzygnął spór, ofiarując jabłko Afrodycie, a ona pomogła mu zdobyć żonę Menelaosa – piękną Helenę. Od tego zaczęła się wojna trojańska, opisana przez Homera w „Iliadzie”.

 

Dzikim przodkiem dzisiejszych jabłoni, rosnącym miliony lat temu była jabłoń dzika, zwana także jabłonią płonką i jabłoń niska. Podaje się, że jabłonie są uprawiane od czasów młodszego okresu epoki kamiennej. W VI w. p.n.e. sadownicwo było już bardzo rozwinięte w Persji, a z niej różne odmiany jabłoni dotarły do Europy. Przypuszczalnie w czasach cesarstwa rzymskiego znano 23 odmiany jabłoni. Większość odmian powstała jednak dopiero w XVIII i XIX w. Obecnie właśnie jabłoń jest najważniejszym uprawnym drzewem owocowym klimatu umiarkowanego i zajmuje drugie miejsce po winogronach w światowej produkcji owoców. Uprawianych jest około 10 tysięcy odmian jabłoni, a według niektórych szacunków jest to nawet 20 tysięcy. Jabłoń potrafi żyć nawet 200 lat, ale ogrodnicy hodują ją 20 do 60 lat.

Występują drzewa niskopiennie, półpienne i wysokopienne o barwie owoców zielonej, żółtej, czerwonej lub wielobarwne. W dzisiejszych sadach np. w okolicach Grójca rosną głównie odmiany niskopienne o niewielkiej liczbie gałązek za to oblepione owocami. Aż dziw bierze, że na takich rachitycznych drzewkach rośnie tak wiele jabłek. Z tego, co można zaobserwować, nie pieli się wokół nich chwastów tylko zlewa ziemię chemią. Dlatego najlepiej jest jeść owoce z normalnego ogrodu, gdzie nie nadużywa się środków chemicznych. Wówczas spokojnie można je jeść wraz ze skórką.

 

Istnieje wschodnie powiedzenie: „Każdego dnia zjedz jabłko, a nie będziesz potrzebował lekarza”.

W 100 g miąższu jabłka 84 g stanowi woda, 12 mg witamina C, 11 mg fosfor, 7 mg wapń, 6 mg magnez i aż 144 mg potas. Ponadto jabłko zawiera jeszcze witaminy: A, B6, E, kwas foliowy oraz trochę sodu,  żelaza i cynku. W sumie niewiele witamin i np. kosztela nie zawiera w ogóle witaminy C. Najwięcej ma jej kronselka.

Główną rolę grają pektyny i błonnik pokarmowy. Pektyny ułatwiają trawienie, absorbując znajdujące się w przewodzie pokarmowym trucizny i szkodliwe lub niepożądane drobnoustroje. Obniżają też poziom cholesterolu. Amerykański kardiolog i geriatra prof. Keys stwierdził, że jedzenie 2 jabłek dziennie chroni przed sklerozą. Naukowcy odkryli też, że pektyna jabłek chroni serce, a nawet wiąże radioaktywny kobalt i stront i usuwa je z organizmu. Średniej wielkości jabłko zawiera 1,08 g pektyn.

Pektyny wraz z kwasami organicznymi nie dopuszczają do rozwoju drobnoustrojów w jamie ustnej. Gdy nie ma możliwości umyć zębów, należy zjeść jabłko.

Dzięki dużej zawartości potasu jabłka zapobiegają chorobom układu krążenia, a witamina C i żelazo wzmacniają układ odpornościowy oraz działają krwiotwórczo.

Jabłka ułatwiają przyswajanie wapnia przez organizm. W skórce zawarty jest wapń i krzem, przez co działają korzystnie na włosy, paznokcie i skórę.

Zawartość węglowodanów w postaci glukozy i fruktozy łatwo przyswajalnych przez organizm, bardzo szybko zasilają go w energię.

Kwasy owocowe orzeźwiają i świetnie gaszą pragnienie, pobudzają wydzielanie soków trawiennych, usuwają śluz, działają też odkażająco.

Flawonoidy znajdują się głównie w skórce i tuż pod nią. Usuwają one „zły” cholesterol z organizmu. Prowadzone przez 5 lat w Holandii badania pozwoliły stwierdzić, że osoby w starszym wieku, spożywające dużo produktów bogatych we flawonoidy (zawarte również w cebuli, herbacie czy winie), są o 50% mniej zagrożenie zawałem serca niż te, które spożywają ich mniej. Dlatego należy zjadać jabłka ze skórką i pestkami aby wykorzystać wszystkie zawarte w nich ważne składniki korzystne dla zdrowia.

Jabłka regulują pracę przewodu pokarmowego – leczą biegunki i zaparcia. Zjedzone jabłko na krótko zatrzymuje się w żołądku, ale jeśli zjemy do tego gotowane potrawy, zamkniemy mu drogę i może to spowodować wzdęcie. Najlepiej jeść jabłka na czczo. Same lub z innymi pokarmami.

Sok jabłkowy oczyszcza organizm, a w szczególności wątrobę, nerki i woreczek żółciowy. Warto zrobić sobie 3-dniową kurację pijąc w tym czasie wyłącznie sok jabłkowy. Należy go pić powoli, trzymając każdy łyk w jamie ustnej.

Bardzo korzystne właściwości ma ocet jabłkowy.

 

Krajowe jabłka dojrzewają, w zależności od odmiany, od sierpnia do października. Najlepiej przechowują się owoce odmian późnych. Jabłka najlepiej przechowywać w chłodnej piwnicy, ułożone obok siebie na drewnianych półkach. Podczas przechowywania jabłka wydzielają etylen, który pobudza do kiełkowania ziemniaki oraz powoduje szybsze dojrzewanie niektórych innych owoców, gdy trzymane są w tym samym pomieszczeniu. Kto nie dysponuje piwniczką, może wkładać jabłka do lodówki – wówczas starzeją się ok. 10 razy wolniej niż w temperaturze pokojowej.

Jabłka nie nadają się do mrożenia, ale można mrozić przetwory: zawekowany mus czy kompot – nawet kilka lat.

Dzięki zawartości pektyn jabłka świetnie nadają się do przygotowywania galaretek.

Jabłka można suszyć pokrojone w plasterki lub krążki (bez gniazd nasiennych).

 

Źródła:

1) I. Gumowska „Czy wiesz, co jesz?”, Wydawnictwo „ALFA”

2) G. Lehari „Owoce i warzywa”, Delta

3) M. Tombak „Uleczyć nieuleczalne” t. 1, Firma Księgarska SERWIS Sp. z o.o.

4) R. Trubo „Sposób na cholesterol”, AMBER

 

 

 

Ziemniak

Ziemniak (Solanum tuberosum L.) zwany również kartoflem lub pyrką pochodzi z Ameryki Południowej, głównie z terenów dzisiejszego Peru, gdzie znany był co najmniej 7 tysięcy lat p.n.e. Do dzisiaj Peru jest krajem, w którym podobno uprawia się ponad 1700 odmian ziemniaków.

Do Europy ziemniaki przywieźli Hiszpanie w 1565 r., a do Polski zostały sprowadzone już w XVII w. Początkowo jednak ziemniaki uprawiano jako roślinę ozdobną i dopiero w XVIII w. zaczęto je jadać, a w początkach XIX w. uprawiano je w naszym kraju na szerszą skalę. Obecnie ziemniaki są jednymi z najważniejszych roślin spożywczych na świecie (obok pszenicy i ryżu). Swą popularność zawdzięczają temu, że świetnie komponują się prawie ze wszystkimi potrawami rybnymi, mięsnymi, warzywnymi i nabiałowymi.

 

Ziemniak jest byliną należącą do rodziny psiankowatych (tak jak np. pomidor czy papryka), ale w naszym klimacie uprawianą jako roślina roczna. Jest ceniony ze względu na swoje wartości odżywcze i wszechstronność zastosowań. Znajduje się w nim 12,3 mg witaminy C, przez co nazywany bywa cytryną północy oraz witaminy A, B1, B2, B6, E, K, PP i kwas foliowy. Ponadto aż 341 mg potasu, 47 mg fosforu, 19 mg magnezu, 6 mg wapnia, a także sód, żelazo i cynk. Białko roślinne zawarte w bulwach jest wysokowartościowe (zawiera 8 z 20 aminokwasów egzogennych w stosunku bardzo odpowiednim dla organizmu człowieka) i dobrze przyswajalne. Ziemniak jest jedyną rośliną, która może przez dłuższy czas być wyłącznym pożywieniem człowieka. Jest bardzo kaloryczny – w 100 g dostarcza 90 kcal, z uwagi na dużą zawartość skrobi (17,5%), ale nie tuczy jeśli spożywany jest bez tłuszczu.

O właściwościach leczniczych ziemniaka wiadomo od dawna. Od kiedy zaczął być powszechnie spożywany, przestały występować epidemie szkorbutu.

Okłady ze startych surowych ziemniaków przyspieszają gojenie oparzeń (również słonecznych), stosuje się je też na skórę w wypadku egzemy.

Potas i magnez przeciwdziałają odkładaniu się w stawach nierozpuszczalnych w wodzie soli szczawianów wapnia, przez co ziemniaki działają przeciwartretycznie.

Ziemniaki gotowane lub pieczone są lekkostrawne (w przeciwieństwie do smażonych). Poleca się je dla osób mających problemy z przewodem pokarmowym oraz schorzenia nerek. Zawartość błonnika przyspiesza perystaltykę przewodu pokarmowego i pochłania toksyny przy wszelkich zatruciach. Dzięki dużej zawartości potasu ziemniaki działają moczopędnie.

Zawartość rutyny powoduje, że ziemniaki wzmacniają naczynia włosowate.

Sok z surowych ziemniaków oczyszcza organizm z bakterii, normalizuje procesy trawienne i tarczycę, a także oczyszcza skórę z różnych plam i wyprysków.

 

Przeciw pasożytom jelitowym należy zjadać przez 3 kolejne wieczory sałatkę z ziemniaków z dodatkiem 50g oleju słonecznikowego.

Kamienie nerkowe ulegają rozpuszczeniu jeśli pije się przez jakiś czas wywar z obierek ziemniaczanych. Gotowanie przez 5 minut obierek w czajniku rozpuszcza w nim osad wapienny, a wywar lub surowy ziemniak oczyszcza lustro z plam i można nim czyścić przedmioty srebrne, posrebrzane oraz ze stali nierdzewnej.

Codzienne jedzenie ziemniaków przez diabetyków powoduje ustąpienie cukromoczu, wielomoczu oraz nadmiernego pragnienia i poprawia ogólny stan zdrowia.

Aby wyleczyć wrzody żołądka lub owrzodzenia układu pokarmowego należy rano na czczo wypić 10 dag świeżego soku z surowego ziemniaka. Następnie trzeba położyć się na pół godziny nagrzewając żołądek termoforem lub poduszką elektryczną. Kuracja trwa 10-14 dni, ale nie można zrobić ani jednego dnia przerwy gdyż wówczas konieczne jest zaczęcie jej od początku.

W przypadku wysypek skórnych i świądu skuteczna jest kąpiel w krochmalu: rozprowadzić 1/4 do 1/2 mąki ziemniaczanej w zimnej wodzie, dolać do gorącej kąpieli i poleżeć w wannie przez 30 minut.

 

Ziemniaki można gotować, smażyć i piec. Najzdrowsze są gotowane lub pieczone razem z łupiną, gdyż najwięcej witamin znajduje się tuż pod skórką (frytki również można robić z nieobranych bulw). Kartofle gotowane w łupinach tracą 10% witaminy C natomiast obrane – co najmniej 25%.

Do obierania i tarcia ziemniaków powinno się używać nierdzewnych noży i tarek, gdyż żelazo powoduje utlenianie witaminy C.

W celu zachowania witamin, ziemniaki najlepiej jest gotować na parze. Jeśli gotujemy je w wodzie, to trzeba jej nalewać jak najmniej i wkładać bulwy do osolonego wrzątku. Podczas gotowania skrobia rozpływa się w wodzie, która staje się trochę lepka. Do wody przechodzi też część witamin, dlatego nie należy jej wylewać tylko używać do przygotowania zupy lub sosu. W wodzie po gotowaniu ziemniaków można moczyć suche i szorstkie dłonie i stopy, co przywraca skórze elastyczność. Można też (niesolonej) użyć do podlewania kwiatów. Niektórzy twierdzą, że jest dobra do mycia naczyń.

Wypada wspomnieć, że według niektórych autorów warzywa psiankowate, w tym ziemniaki, nie są zdrowe i nie powinno się ich jadać.

 

Ziemniaki należy przechowywać w suchym i chłodnym miejscu, gdyż inaczej zaczną kiełkować, jednakże nie można ich przemrozić. Pamiętajmy, że sąsiedztwo jabłek i gruszek, wydzielających etylen, pobudza kiełkowanie. Kiełki trzeba obrywać, a ślady po kiełkach głębiej wycinać. Miejsce przechowywania powinno być ciemne, ponieważ ziemniaki wystawione na światło i słońce przebarwiają się na zielono i powstaje w nich trujący alkaloid – solanina. Wówczas stają się niejadalne. Ziemniaki przechowywane w piwnicy lub w kopcu tracą stopniowo swoje wartości odżywcze. Skrobia przekształca się w cukier, który ulega spalaniu, a woda paruje.

Po ugotowaniu ziemniaki mogą być przechowywane w lodówce nie dłużej niż 24 godziny.

 

 

Źródła:

1) A. Chomicz, A. Stradecka „Bukiet warzyw”, „Świat Książki”

2) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRiL

3) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM

4) G. Lehari „Owoce i warzywa”, DELTA

5) M. Tombak „Czy można żyć 150 lat?”, Firma Księgarska Serwis Sp. z o.o.

 

 

 

Wpis z 12.09.2012 r.

Pomidor

08.09.2012

Pomidor (Lycopersicon esculentum) pochodzi z Ameryki Południowej. Aztekowie i Inkowie z dzikich malutkich pomidorków, pleniących się jak chwasty, wyhodowali odmiany o większych owocach. Aztekowie nazywali pomidory „xictomatl” , a później „tomatl”, co znaczy puchnąć. Marynarze hiszpańscy przywieźli pomidory zwane „pomi del Peru” do Europy w 1498 r., ale nikt nie chciał ich jeść, gdyż uważano, iż są trujące lub wywołują „szał miłosny”. Nazywano je często jabłkiem miłości lub rajskim jabłkiem. Naukowa nazwa Lycopersicon esculentum znaczy „wilcza brzoskwinia”.

Włosi zaczęli uprawiać pomidory w XVI w. Stamtąd trafiły one do innych krajów europejskich. W Polsce pomidory były znane w połowie XVIII w., ale wówczas traktowano je jako roślinę ozdobną. Stały się popularne dopiero po I wojnie światowej. Obecnie są jednymi z najchętniej jedzonych warzyw.

Pomidor jest rośliną wieloletnią, ale w naszym klimacie jest rośliną roczną. Należy do rodziny psiankowatych. Znanych jest dużo odmian pomidorów. Mają one różne kształty i rozmiary. Dojrzewając zmieniają barwę z zielonego w żółty i czerwony. Zielone pomidory zawierają trującą solaninę, a ich spożycie może spowodować bóle głowy, mdłości, wymioty i biegunkę. Gdy pomidor dojrzewa, solanina ulega rozkładowi i dojrzałe pomidory jej nie zawierają.

Pomidor w 100 g zawiera jedynie 15-20 kcal i aż 94,3 g wody oraz 242 mg potasu, ale też 26 mg fosforu, 24,5 mg witaminy C, 14 mg wapnia, 13 mg magnezu i po trochu witamin A, B1, B2, D, E, K, PP oraz kwasu foliowego, sodu, żelaza, miedzi i cynku.

Wartość prozdrowotna pomidorów polega też na tym, że zawierają one wtórne substancje roślinne, a zwłaszcza karoten i likopen, wykazujące dosyć silne działanie antyoksydacyjne. Badania wykazały, że osoby często jadające pomidory, zapadają na raka o 40% rzadziej niż te, które spożywają je rzadko.

Karoteny, czyli barwniki przetwarzane przez organizm człowieka w witaminę A, zwalczają wolne rodniki będące przyczyną wielu chorób.

Likopen zapobiega nie tylko rozwojowi nowotworów, ale również chorób układu krążenia.

Pomidory są bardzo cenne w dietach przeciw cukrzycy, dnie, chorobach nerek i serca i przeciwdziałają zaparciom. Ponadto działają kojąco na nasze nerwy, gdyż zawierają sole bromu, a także regenerująco na skórę (odmładzają i upiększają).

Kwaskowaty smak spowodowany jest zawartością kwasu cytrynowego i jabłkowego, ale pomidory są zasadotwórcze.

Pomidory dostępne są w sklepach przez cały rok, chociaż najlepsze są te zbierane latem, gdy dojrzewają w cieple i świetle słonecznym. Te zimowe, dojrzewające w szklarniach w sztucznym świetle, nie są tak smaczne i wartościowe. Przy kupnie pomidorów warto zwracać uwagę na ich ciężar w stosunku do wielkości – te cięższe są mięsiste i soczyste.

Niedojrzałe pomidory można doprowadzić do dojrzałości w temperaturze 22-27 st. C., ułożone na ściereczce (światło nie jest im potrzebne). Jednak te owoce, które znajdowały się w temperaturze 10 st. C, już nie dojrzeją.

Świeże pomidory można przechowywać poza lodówką, przy czym optymalną temperaturą jest dla nich 14 st. C. Po 5 dniach należy je przełożyć do lodówki, ale tam, niestety, szybko tracą aromat. Pomidory dobrze nadają się do zamrażania pokrojone na kawałki, zmiksowane lub w postaci soku. Można je też, po usunięciu szypułek, suszyć w suszarce lub piekarniku. Po ususzeniu można je przechowywać w szczelnych słoikach, można je zmielić na proszek lub zalać oliwą.

Pomidory należy przyrządzać z dodatkiem tłuszczu, gdyż zapobiega to niszczeniu witaminy A. Najwięcej witamin zachowują surowe pomidory.

 

Źródła:

1) A. Chomicz, A. Stradecka „Bukiet warzyw”, „Świat Książki”

2) I. Gumowska „Czy wiesz, co jesz?”, Wydawnictwo „ALFA”

3) G. Lehari „Owoce i warzywa”, Delta

 

 

 

Mięso

01.09.2012

Pisząc o mięsie mam uczucia ambiwalentne, bo nie jem go zbyt często, a dietetycy wypowiadają się na jego temat w krańcowo różny sposób. Przeważnie radzą mięso w jadłospisie ograniczyć lub całkowicie wyłączyć. Jeśli jeść, to tylko chude. Inni właśnie doradzają jedzenie mięsa, a niektórzy twierdzą, że powinno być ono bardzo tłuste. Ci, którzy radzą, aby jeść mięso podkreślają, że najlepiej, by było ono hodowane metodami naturalnymi.

Mięso zawiera białko, żelazo, cynk i witaminy PP oraz z grupy B, ale też sporo nasyconych kwasów tłuszczowych. Najwięcej żelaza znajduje się w wołowinie i cielęcinie, cynku w wołowinie, w wieprzowinie dużo wit. B1, wit. B2 w cielęcinie, wit. PP w piersi kurczaka. Kurczaki zawierają znacznie mniej tłuszczu nasyconego niż wołowina. Jeżeli jednak kurczak jest smażony, to zostanie wzbogacony w tłuszcz. Dlatego też najlepiej jest go gotować lub piec na ruszcie.

Poniżej podaję niektóre opinie na temat mięsa.

Ajurweda docenia walory odżywcze i właściwości mięsa, ale nie zalicza go do dobrego pożywienia. Propaguje dietę wegetariańską, która nie krzywdzi innych istot i twierdzi, że nie można uciec przed negatywnymi karmicznymi konsekwencjami spożywania mięsa. Ponadto mięso wydziela toksyny związane z negatywnymi uczuciami zabijanych zwierząt. Złe energie zatruwają umysł człowieka i hamują jego rozwój duchowy.

Święta Hildegarda z Bingen twierdziła, że dla zdrowych i chorych dobre jest mięso kozie, baranina, sarnina, dzika gęś i kura. Wykluczała natomiast całkowicie wieprzowinę jako nie nadającą się do spożycia bowiem świnia zjada również nieczystości. Mięso wieprzowe zwiększa w organizmie śluz, powoduje różnie dolegliwości, wywołuje niepokój ducha i złe zachowania.

Słynna dieta dr Bircher-Bennera całkowicie wyłącza mięso i jego przetwory. Jeśli ktoś musi je jeść, to powinien ograniczyć się do duszonego indyka.

Doktor Ewa Dąbrowska uważa, że należy jeść głównie warzywa, ale dodatek drobiu oraz wątróbki drobiowej, zwłaszcza z warzywami, jest korzystny. Dostarcza mianowicie wielu cennych składników pokarmowych i wzmacnia organizm. Drób należy jadać gotowany lub duszony (nie smażony), ale bez skóry i tłuszczu. Lepiej wykluczyć całkowicie mięso wieprzowe i wołowe oraz tłuszcz zwierzęcy.

Doktor Tombak nie radzi spożywania mięsa na co dzień, gdyż jedzenie dużych ilości mięsa i wędlin przekracza zapotrzebowanie na nie i powoduje ciągłe gnicie w układzie pokarmowym, zaparcia i zanieczyszczenie organizmu kwasami mlekowym, szczawiowym i moczowym. Skutkiem są bóle kręgosłupa, osteoporoza, choroby stawów i innych narządów ruchu. Kwasy w organizmie łączą się z wapniem i tworzą nierozpuszczalne krystaliczne toksyczne związki, których organizm nie jest w stanie usunąć. Gromadzenie takich złogów powoduje, że zaczynają wypierać smar ze stawów i cementuje je. Wówczas odczuwa się ból w pierwszym rzędzie w stopach, a z biegiem czasu w kolaniach, biodrach, kręgosłupie, ramionach, szyi, łokciach i palcach. Jeżeli spożywamy mięso, to powinniśmy jeść również duże ilości warzyw.

Spożywanie białka zwierzęcego, głównie we wczesnym dzieciństwie, obniża działanie układu odpornościowego, bo trawienie takiego białka wymaga dużej ilości witamin i mikroelementów. Są one pobierane z krwi rosnącego dziecka, a gdy ich zabraknie, rozwija się anemia i choroby krwi. Dzieci zapadają wówczas na przeziębienia, mają alergie i inne dolegliwości.

Dr Tombak zwraca uwagę, że zwierzęta nie są już hodowane w sposób naturalny, tylko na farmach bez światła słonecznego i ruchu, nie jedzą dobrej żywności tylko syntetyczne mieszanki z hormonami i antybiotykami. Roślinożerne krowy karmione mączką kostną masowo zapadały kilka lat temu na BSE (chorobę „szalonych krów”). Takie mięso nie może być zdrowe dla człowieka.

Sama widziałam hodowlę kurczaków, które po kilku miesiącach życia wyglądały jak mutanty. Nie mogły chodzić samodzielnie, bo ich nogi nie mogły unieść bardzo rozrośniętych piersi i skrzydeł.

Doktor Peter J. D’Adamo w swoich książkach pisze o diecie, w której jedzenie lub niejedzenie mięsa zależy od grupy krwi. I tak, dla tych którzy mają najstarszą grupę krwi 0 (jak ja) większość mięs jest wysoce wskazane, a dla posiadaczy grupy A żadne mięso nie jest wskazane. Dla tych, którzy mają grupę krwi B oraz AB wysoce wskazane są wybrane nieliczne rodzaje mięs. Dla każdej grupy krwi szkodliwa jest wieprzowina.

Szalenie ostatnio modna dieta białkowa dr Dukana, gdzie jest dużo mięsa, jest bardzo krytykowana przez dietetyków. Zarzuca się jej, że może doprowadzić do uszkodzenia nerek, a nawet do nowotworów.

Zgodnie z dietą optymalną Jana Kwaśniewskiego, również lekarza i dietetyka, produkty zwierzęce (wieprzowinę, podroby, smalec, masło, tłuste sosy i sery) można jeść bez ograniczeń natomiast trzeba wyłączyć cukier, słodycze, owoce. Dr Kwaśniewski uważa, że za dużo jest w diecie człowieka produktów roślinnych, bogatych w węglowodany. Podobna jest dieta niskowęglowodanowa Atkinsa.

Myślę, że jedzenie lub niejedzenie mięsa jest sprawą mocno indywidualną i zależy od pory roku oraz potrzeby organizmu. Latem jest mniejsze zapotrzebowanie na mięso, a zimą większe i to tłuste. Trudno też sobie wyobrazić Eskimosa-jarosza. Inne są potrzeby osób młodych i aktywnych fizycznie, a inne starszych i mniej ruszających się ludzi, nie mówiąc już o indywidualnych upodobaniach. A co do naturalnych metod hodowli – cóż, to samo można powiedzieć o warzywach i owocach.

 

Żródła:

1) R. Schiller „Zioła z apteki św. Hildegardy”, Instytut wydawniczy Pax

2) H. Kunachowicz, I. Nadolna, B. Przygoda, K. Iwanow „Tabele składu i wartości odżywczej żywności”, PZWL

3) M. Tombak „Czy można żyć 150 lat?”, Firma Księgarska Serwis Sp. z o.o.

4) M. Tombak „Uleczyć nieuleczalne”, Firma Księgarska SERWIS Sp. z o.o.

5) L. Feldman „Wegetarianizm w Ajurwedzie”, http://www.wegetariański.pl

6) http://www.eioba.pl

 

 

 

Papryka

25.08.2012

Papryka (Capsicum L.) pochodzi z Ameryki Środkowej i Południowej. W Peru uprawia się ją już od 4000 lat i musiała być ceniona skoro naukowcy znaleźli nasiona papryki w grobowcach Inków. Uprawiali ją Aztekowie i zjadali jako przyprawę w dużych ilościach. Majowie w III w. n.e. dodawali chili do pikantnego napoju kakaowego. Do Europy przywieźli ją konkwistadorzy w 1493 r. jako roślinę ozdobną, a od XVI w. jest uprawiana na naszym kontynencie. Z Europy trafiła do Afryki i Indii. Papryka jest obecnie bardzo popularna i uprawiana na całym świecie, przede wszystkim w tropikach i w subtropikach. Najwięcej papryki w Europie uprawia się na Bałkanach, w Grecji i Hiszpanii. W Polsce hoduje się ją w szklarniach i w gruncie. Papryka jest rośliną ciepłolubną i ma duże wymagania jeśli chodzi o temperaturę powietrza i gleby. Poniżej 15 st. C zrzuca kwiaty i zawiązki owoców.

Papryka należy do rodziny psiankowatych, tak jak pomidory, ziemniaki czy tytoń. Znanych jest ok. 200 odmian papryki mających różne kształy i kolory owoców, zwanych strąkami. Bywają okrągłe, walcowate, w kształcie lampionu, gładkie i żebrowane, czerwone, żółte, pomarańczowe, zielone, ciemnofioletowe, czarniawe i prawie białe. Mają też różną grubość ścianek.

 

Najprościej można podzielić paprykę na słodką (Capsicum annum) oraz ostrą (Capsicum frutescens).

Papryka słodka, zwana też pieprzowcem rocznym (w tropikach jest rośliną wieloletnią), pieprzem tureckim lub pieprzem hiszpańskim,  ma strąki o długości nawet 25 cm i średnicy 11 cm.

Papryka ostra, czyli krzewiasta, ma wiele odmian i nazywa się ją pieprzowcem Cayenne, pieprzowcem owocowym, papryką chili, czuszką, piperką. Jest to krzew dorastający do 1,5 m. Jej owoce mają ostry albo bardzo ostry smak. Papryka zawdzięcza ten ostry smak kapsaicynie. Najwięcej tej substancji znajduje się w nasionach i kapsaicyna w nich zawarta jest w dodatku  bakteriobójcza. Papryka słodka również zawiera tę substancję, ale w znacznie mniejszych ilościach, tj. ok. 0,01% do 0,015%, podczas gdy ostre zawierają ok. 0,5% do 1,9%.

Z uwagi na zawartość kapsaicyny papryka ostra  wykorzystywana jest do produkcji preparatów leczniczych: nalewki, wyciągi, plastry oraz maści do nacierań przy nerwobólach, zapaleniach korzonków, zapaleniach mięśni, nerwobólu lędźwiowym, rwie kulszowej, bólach reumatycznych. Wyciągi z papryki, po zastosowaniu na skórę, powodują najpierw uczucie ciepła, a po pewnym czasie, zależnie od stężenia, bardzo silne pieczenie. Drażnią one zakończenia nerwów czuciowych w skórze, nie mając większego wpływu na włośniczki lub inne naczynia krwionośne. Nawet w większych stężeniach nie wywołują zaczerwieniania ani nie powodują powstawania pęcherzy. Te właściwości odróżniają kapsaicynę od innych substancji silnie drażniących skórę.

Od lat produkowana jest w Polsce maść Neo-Capsiderm. Była to najlepsza maść rozgrzewająca, jaką znałam, ale chyba zmienił się skład i się popsuła. Trzeba jednak bardzo uważać i maznąć tylko bolące miejsca odrobiną maści. Jeżeli weźmie się więcej maści – nie będzie rozgrzewała tylko paliła. Oczywiście trzeba też szybko umyć ręce po smarowaniu i bardzo uważać żeby nie dotknąć oczu. Poza tym produkowane są też Capsiplex i Capsigel, których nie używałam.

Jedzenie ostrej papryki  powoduje zwiększenie się wydzielania śliny oraz soków żołądkowych oraz wspomaga perystaltykę jelit. Ponadto hamuje wzrost drobnoustrojów chorobotwórczych oraz poprawia krążenie. Nie należy jednak jeść jej zbyt dużo, bo może podrażnić za bardzo żołądek, a nawet uszkodzić nerki i drogi moczowe. Kropla wody, która zawiera jedynie 5 milionowych części grama kapsaicyny może spowodować odczuwalne palenie. Ostrej papryki powinni raczej unikać chorzy na żołądek, jelita, wątrobę i nerki.

Ostrą paprykę, np. na południu Rosji, kisi się jak ogórki, bez wydrążania pestek. W krajach o gorącym klimacie wiele osób potrafi jeść piekące papryczki na surowo. Sama widziałam kiedyś na plaży w Bułgarii, jak młoda dziewczyna jadła sobie takie papryczki jakby to były marchewki. U nas ostrą paprykę traktuje się jako przyprawę i dodaje w niewielkich ilościach do potraw. Takie malutkie papryczki można kupować w doniczkach. Wyglądają ślicznie, ale podobno wśród zdrowych roślin można czasem trafić na taką o silnie toksycznych owocach.

 

Każda odmiana papryki zawiera dużo witamin: A (czerwona zawiera 2x więcej niż zielona), B6, C (125-306 mg), E oraz kwasu foliowego i potasu (dwóch ostatnich czerwona zawiera więcej niż zielona), także nieduże ilości witamin: P, B1 i B2, cukry 2-8,4%, ok. 1,5% białka, olejek eteryczny i in. W dodatku jest dietetyczna, bo w 100 g dostarcza tylko 30 kcal. Cudowną właściwością papryki jest to, że zawarta w niej witamina C jest bardzo trwała. Zwykle witamina ta ulega rozkładowi z byle powodu np. w zetknięciu z żelazem w obtłuczonym garnku emaliowanym, nożem, sokiem z ogórków. Łatwo się wypłukuje, bo jest rozpuszczalna w wodzie i łatwo się utlenia. Ale nie w papryce! W papryce witamina C zachowuje się do końca, nawet podczas gotowania, duszenia, smażenia, a nawet odgrzewania potraw. Z tego powodu przetwory z papryki są bardzo wartościowe. Jeden strąk papryki (20-30 g) pokrywa 3/4 dziennego zapotrzebowania człowieka na tę witaminę.

Do potraw czy surówek z papryką należy zawsze dodawać chociaż trochę tłuszczu, gdyż wówczas zachowa karoteny.

Warto wiedzieć o pewnej właściwości papryki, a mianowicie jedzenie jej zniechęca do picia alkoholu.

 

Kupując paprykę należy zwracać uwagę, by była gładka, nie nadpsuta i nie popękana. Jej świeżość można ocenić po szypułce. Jeśli szypułka jest podeschnięta, to znaczy, że papryka nie jest zbyt świeża.

Paprykę słodką można przechowywać w lodówce kilka dni, natomiast ostrą można przechowywać nawet kilka tygodni. Owoc pokrojony w kawałki można zamrażać na surowo. Poza tym paprykę można też marynować i kisić.

Ostrą paprykę suszy się w całości (wraz z nasionami). Po ususzeniu można ją zmielić w młynku na proszek lub rozbić na płatki.

Do sosów zawierających suszoną mieloną paprykę nie trzeba dodawać mąki, gdyż sos i tak, dzięki papryce, jest gęstszy.

Przygotowując potrawy ze świeżą papryką lepiej nie dodawać kwaśnych dodatków, np. wina lub cytryny, gdyż jej barwa zmieni się z czerwonej na brązowawą.

Z gotowanych liści papryki można uzyskać żółty barwnik.

 

Źródła:

1) A. Chomicz, A. Stradecka „Bukiet warzyw”, „Świat Książki”

2) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRL

3) I. Gumowska „Czy wiesz, co jesz?”, Wydawnictwo „Alfa”

4) „Katalog roślin warzywnych”, Zakład Wydawnictw CZSR

5) G. Lehari „Owoce i warzywa”, „Delta”

6) Z. Wiśniewski „Witamina to życie”, S.A.

7) „Ziołolecznictwo: poradnik dla lekarzy” pod red doc. dr hab. A. Ożarowskiego, PZWL

 

 

 

Czarna jagoda

15.08.2012

Czarna jagoda, czyli borówka czernica (Vaccinum myrtillus), zwana w różnych regionach czarną borówką, czernicą, jagodziną, to rosnąca w kępach krzewinka osiągająca 15-60 cm wysokości. Kwitnie w maju i czerwcu, a owocuje pod koniec czerwca i w lipcu.

Jagody występują na całej półkuli północnej w Europie, Azji, Ameryce północnej, od regionów subtropikalnych po arktyczne. Najczęściej rosną w widnych lasach szpilkowych i mieszanych.

Od wielu wieków jagody były bardzo cennym składnikiem pożywienia zwłaszcza dla ludności zamieszkującej surowe, ubogie regiony górskie. Zbierali oni owoce na zimę, suszyli i konserwowali. Indianie północnoamerykańscy robili z nich suszony na słońcu koncentrat.

Walory zdrowotne opisywał Dioskurides Pedanios w I w n.e.

Do celów leczniczych wykorzystywane są owoce i liście.

W owocach i liściach występuje substancja insulinopodobna tzw. roślinna insulina, czyli wakcynina.

Owoce zawierają niewiele witamin, ale dużo błonnika i są bogate w inne składniki, wykazujące silne działanie lecznicze. W jagodach znajduje się do 15% garbników, mieszanina antocyjanów (myrtilina), do 7% kwasów organicznych (m. in. cytrynowy, jabłkowy, bursztynowy), ok. 8% pektyn, 20-30% sacharozy, witaminy m. in. C i B1, kwas foliowy, karotenoidy, fitoncydy, składniki mineralne (makroelementy) jak potas, fosfor i wapń oraz mikroelementy, m. in. cynk, żelazo i mangan. Są też źródłem fitoestrogenów i flawonoidów.

Czarne jagody wykazują silne właściwości przeciwwirusowe i bakteriobójcze, skuteczne również przeciwko bakteriom E. coli. Są one od bardzo dawna lekiem przeciwbiegunkowym w przypadkach spowodowanych przez bakterie, w zapaleniu błon śluzowych przewodu pokarmowego, przy zmniejszonej elastyczności i zwiększonej przepuszczalności ścianek naczyń włosowatych.

Zewnętrznie stosuje się owoce w postaci płukanek w łagodnych nieżytach jamy ustnej i gardła.

Substancje zawarte w owocach lepiej rozpuszczają się w wodzie niż w alkoholu. Dlatego też najskuteczniej działają napary lub odwary.

Garbniki działają ściągająco, przeciwzapalnie i słabo uspokajająco. Leczą stany zapalne w obrębie jamy ustnej i gardła, biegunki, dolegliwości przewodu pokarmowego i wysypki skórne. W połączeniu z fitoncydami, które wykazują działanie antybakteryjne analogiczne do działania antybiotyków, działają przeciwzapalnie w żołądku i w jelitach.

O zawartości antocyjanów świadczy niebieskoczarna barwa owoców. Substancje te pobudzają oddychanie komórkowe, spowalniają starzenie się komórek, przeciwdziałają rozwojowi nowotworów i zapobiegają zawałowi serca. Im owoce są mniejsze, tym więcej zawierają antocyjanów, gdyż związek ten znajduje się głównie w skórce.

Zaleca się spożywanie dwóch garści jagód w tygodniu jako profilaktykę przeciwko wystąpieniu wysokiego ciśnienia krwi, co może prowadzić do chorób serca i udarów mózgu.

Antocyjany i garbniki wspomagają wzrok. Opóźniają one proces utraty wzroku chroniąc plamkę żółtą w siatkówce. Zapobiegają też powiększaniu się krótkowzroczności.

Myrtylina ma m. in właściwości witaminy P i zmniejsza przepuszczalność naczyń krwionośnych oraz poprawia zdolność widzenia w ciemności zachowując się podobnie do witaminy A.

Zewnętrznie odwary z jagód są stosowane do płukania jamy ustnej przy owrzodzeniach dziąseł (często wraz z liściem szałwii) oraz do okładów w chorobach skórnych.

Owocami podbarwia się wina oraz stosuje do produkcji czerwonego barwnika spożywczego.

Suszone jagody mają działanie bakteriobójcze i przeciwzapalne. Dzięki właściwościom ściągającym jagody suszone łagodzą stany zapalne jamy ustnej i gardła. Przy niezbyt silnych biegunkach i wzdęciach zjada się kilka porcji po 1-2 łyżki suszonych jagód, nie więcej jednak niż 60g.

Owoce należy suszyć w temperaturze ok. 30 st. C stopniowo podwyższając do 60 st. C. Powinny po wysuszeniu zachować czarną barwę (nie mogą być jednak spalone).

Napar: 10-15g suchych owoców na 250 ml wody – pić 2-3 razy dziennie lub płukać jamę ustną.

Czarne jagody są jednymi z niewielu owoców, które nie powodują żadnych uczuleń.

Jagody należy zbierać w czasie suchej pogody do koszyka. Są dość trwałe i dlatego można je przechowywać w lodówce przez kilka dni. Bardzo dobrze nadają się do mrożenia, robi się z nich nalewki lub pasteryzowane kompoty.

Bardzo ważne jest, by nie jeść jagód prosto z krzaka. Należy je umyć przed spożyciem w związku z zagrożeniem bąblowicą.

Liście zawierają garbniki, cukry, kwasy organiczne, olejki eteryczne, antocyjany, glikozydy fenolowe, substancje ściągające.

Liście używane są w mieszankach jako lek przeciwcukrzycowy, w początkowym stadium cukrzycy, co związane jest z obecnością antocyjanów. Działają też bakteriobójczo, moczopędnie i przeciwzapalnie.

Należy zbierać liście pod koniec owocowania ale należy to robić w taki sposób, by nie zrywać z jednej rośliny wszystkich liści. Nie należy też urywać wierzchołków gałązek. Suszy się je układając je pojedynczą warstwą. Po wysuszeniu powinny być zielone.

Napar: 20-30g liści na 500 ml wody – pić po 1/2 szklanki 2-3 razy dziennie.

 

Źródła:

1) G. Lehari „Owoce i warzywa”, „Delta”

2) K. Mikołajczyk, A. Wierzbicki „Zioła”, LSW

3) „Ziołolecznictwo: poradnik dla lekarzy” pod red. doc. dr hab. A. Ożarowskiego, PZWL

4) http://zdrowieznatury.blox.pl

 

 

 

Chinina

11.08.2012

Chinina zawarta jest w korze chinowca (Cinchona L.), wiecznie zielonego, tropikalnego, słabo rozgałęzionego drzewa o wysokości do 30 m, pochodzącego z Ameryki Południowej. Rośnie ono w górach na wykościach od 1000 do 3500 m n.p.m. Obecnie chinowiec jest uprawiany Afryce i w Azji. Korę zbiera się z młodych pni i gałęzi, po czym suszy na słońcu lub w suszarniach.

Kory chinowca, utłuczonej, macerowanej 1 dzień w wodzie i odcedzonej, używali już Inkowie do leczenia malarii. Między rokiem 1620 a 1630 dowiedzieli się o tym jezuiccy misjonarze, przybyli do Ameryki Południowej wraz z hiszpańskimi konkwistadorami. W 1632 r. przywieziono nasiona z Boliwii do Europy.

Drzewo zostało opisane przez matematyka i geodetę La Copdamine, który w 1737 r. przesłał opis Linneuszowi. W swoim opisie wskazał nazwę drzewa wywodzącą się od nazwiska żony wicekróla Peru Don Luisa Fernandeza de Cabrery – Dony Anny del Chinchon, która zachorowała na malarię. Żadne środki nie pomagały – wówczas jezuici przyrządzili napój zawierający chininę i Dona Anna wyzdrowiała. Korę drzewa jezuici sprowadzali później do Hiszpanii i dlatego nazywana była „korą jezuitów” (także „korą kardynała” lub „świętą korą”).

Chininę – biały proszek o gorzkim smaku – wyodrębnili w 1820 r. dwaj francuscy farmaceuci: Pierre Joseph Pelletier i Joseph Caventou. W 1847 r. w Paryskim Ogrodzie Botanicznym uzyskano pierwsze siewki chinowca. Eksploatowanie chinowców w celu uzyskania chininy sprawiło, że stały się one rzadkie. Dlatego w latach 1854-1856 założono na Jawie plantacje chinowca przywiezionego z Peru przez Gascarla.

Stacjonujący w Indiach w XIX w. żołnierze angielscy zażywali przeciwko malarii chininę z wodą, a następnie zaczęli pić gin z tonikiem.

Kora chinowców zawiera chininę (ok. 5 – 10%) i cynchoninę oraz inne alkaloidy, m. in. chinidynę (0,1 – 0,3 %). Chinina jest trucizną protoplazmatyczną i działa porażająco na enzymy oksydoredukcyjne. Prowadzi to do wstrzymania oddychania tkankowego, a tym samym do hamowania czynności życiowych komórek roślinnych i zwierzęcych. Dlatego też skutecznie zwalcza w organizmie człowieka pasożytnicze pierwotniaki z rodzaju Plasmodium wywołane przez komary przenoszące malarię.

Chinina jest szybko wchłaniana i szybko wydalana z organizmu. Maksymalne stężenie osiąga w ciągu 1-3 godzin. Okres półtrwania wynosi 11-18 godzin od przyjęcia.

Niewielkie dawki chininy poprawiają trawienie i mają właściwości przeciwgorączkowe, przeciwzapalne i przeciwbólowe. Jest wykorzystywana przy produkcji popularnego tonicu, któremu nadaje charakterystyczny gorzkawy smak.

Jednak chinina może powodować szereg działań niepożądanych:

– gorączka, dreszcze, osłabienie, nadmierna potliwość;

– wymioty, ból brzucha, biegunka;

– zaburzenia wzroku (nawet trwała utrata wzroku) lub słuchu;

– ból w klatce piersiowej, trudności w oddychaniu, silne zawroty głowy, omdlenia, kołatanie serca;

– uderzenia gorąca;

– wstrzymanie moczu;

– siniaki, wybroczyny, purpurowe plamy na skórze;

– krew w moczu lub stolcu;

– ból gardła, ból głowy, wysypka;

– utrata apetytu, ciemne zabarwienie moczu, żółty kolor skóry i oczu.

Dlatego chinina jest stosowana rzadko – głównie w przypadkach malarii, gdy szczepy zarodźca są odporne na preparaty syntetyczne. Nie powinna być stosowana przy zaburzeniach rytmu serca, zaburzeniu krzepnięcia krwi, zapaleniu nerwu wzrokowego, miastenii. Nie należy jej też stosować jeśli kiedykolwiek wystąpiła reakcja alergiczna na chininę lub chinidynę. Nie powinno się jej podawać dzieciom do 16 lat ani kobietom w ciąży.

Chinina może powodować zaburzenia widzenia, myślenia i reakcji. Dopuszczalna ilość dla dorosłych wynosi do 2 g na dobę w dawkach dzielonych. Nie powinni jej brać kierowcy i piloci. Nawet dopuszczalne dawki w toniku nie mogą przekraczać 80 ppm (przyjęty sposób wyrażania stężenia bardzo rozcieńczonych roztworów związków chemicznych) – przeciętnie zawiera od 55 do 68 mg chininy na 1 litr płynu. Nie powinno się jednak pić toniku w większych ilościach. Badania przeprowadzone w USA wykazały, że po wypiciu trzech porcji toniku we krwi pijącego znajduje się ok. 0,2 mg/l chininy, a w jego moczu 7 mg/l. Poziom ten utrzymuje się prawie 12 godzin. Wypicie 4 średniej wielkości szklaneczek powoduje wchłonięcie dawki chininy nie mniejszej niż 50 mg. Podobny poziom chininy został wykryty przez Instytut Patologii Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych we krwi pilotów uczestniczących w trzech katastrofach lotniczych. W 1984 r. w Wielkiej Brytanii miała miejsce katastrofa śmigłowca wskutek picia przez pilota większej ilości toniku. Obecność chininy stwierdzono w moczu i wątrobie pilota.

Badacze stwierdzili, że nawet małe dawki chininy przyjmowane często mogą akumulować się w endolimfie, płynie wypełniającym błędnik, wpływając na jego funkcjonowanie. Może to powodować dezorientację przestrzenną. Dlatego pilotów amerykańskich obowiązuje zakaz pilotowania przez 72 godziny po wypiciu tonicu.

W 2010 r. Food and Drug Administration ostrzegł w USA przed stosowaniem chininy na skurcze nóg, gdyż zażywanie tego leku może prowadzić nawet do śmierci. Aż jedna na każdych 25 osób może odczuć poważne skutki uboczne. FDA ostrzegł też pracowników służby zdrowia, bowiem między kwietniem 2005 r. a 1 października 2008 r. otrzymał 38 doniesień o poważnych przypadkach, w tym dwóch śmiertelnych. Dwudziestu jeden pacjentów było hospitalizowanych z powodu krwotoków.

Z tego wynika, że z tonikiem nie należy przesadzać, ale wystrzegać się go powinny jedynie osoby uczulone na chininę. W niewielkich ilościach nie powinien nikomu zaszkodzić. Nawet arszenik w większych ilościach truje, ale w małych – wzmacnia. Co pewien czas w prasie straszą nas a to szkodliwością jajek, a to pomidorami. Nie dajmy się zwariować. Dlatego na skutek ostrzeżeń FDA wielu Amerykanów zaczęło z powodzeniem stosować chininę na skurcze nóg, bo dowiedzieli się, że istnieje skuteczny środek na tę dolegliwość. A swoją drogą, czy spis działań niepożądanych chininy nie przypomina do złudzenia ulotek dołączanych do leków?

Ciekawostką jest to, iż chinina posiada właściwości fluorescencyjne, co można zobaczyć podświetlając butelkę tonicu światłem ultrafioletowym.

 

Źródła:

1) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRiL

2) T.H. Maugh II „The FDA warns against using quinine for leg cramps”, „Los Angeles Times”

3) Z. Koter „Gorzki smak toniku”, „Wiedza i Życie”

4) B. Woźniak, D. Panek, Ł. Sporny „Chinina i gin z tonikiem”

5) http://www.drugs.com

6) http://www.farmakognozja.farmacja.pl

7) http://www.malariajournal.com

 

 

 

Mięta

04.08.2012

Mięta (Mentha Labiatae) to jedna z najstarszych roślin zielarskich na świecie. Opisywana była w papirusach egipskich już w XVI w. p.n.e. Używana w medycynie chińskiej, a także do napojów chłodzących. Występowała w starojapońskich legendach. Biblijni faryzeusze uważali miętę, koper i kminek za rośliny na tyle cenne, że pobierali od ich zbiorów dziesięcinę. Żydzi posypywali miętą podłogę w synagogach. To samo robili później rzymscy chrześcijanie w kościołach, nazywając ją zielem św. Marii.

Nazwa rodzaju – Mentha pochodzi od greckiej bogini (a może to była nimfa?) Menty personifikującej rozum ludzki. Musiała być również urodziwa, bo w mitologii greckiej Hades zmienił ją w roślinę, aby uchronić przed zemstą swojej zazdrosnej żony.

W starożytnej Grecji i Rzymie mięta była popularna. Owidiusz przedstawiał miętę jako symbol gościnności. Opisywał parę wieśniaków, Baucis i Filemona, którzy czyścili nią naczynia przed podaniem posiłku gościom.

Hipokrates opisywał lecznicze właściwości mięty. Pliniusz uważał, że mięta pobudza pracę mózgu, dlatego uczniowie rzymskich filozofów nosili na głowie wianki ze świeżych gałązek mięty.

Galen zalecał stosowanie naparów z liści.

W średniowieczu uprawę mięty i innych ziół rozpropagowali zakonnicy. Muzykalni benedyktyni uważali nawet, że herbatka z mięty nadaje głosowi miękkie i delikatne brzmienie. Wiele odmian mięty uprawiano w Europie już w IX w. Awicenna ustalił w XI w. zakres jej terapeutycznego stosowania.

 

Dzisiaj znamy ponad 600 odmian mięty. W Polsce występuje kilka gatunków m. in. mięta polej, nadwodna czy zielona.

Mięta rośnie najlepiej na stanowisku słonecznym, ale częściowo zacienionym, w glebie wilgotnej, próchniczej, przepuszczalnej i zasadowej. Można ją też uprawiać w pomieszczeniach.

Liście obrywa się przed kwitnieniem. Można je suszyć, zamrażać, konserwować w occie lub w oleju. Liście zaparza się jako orzeźwiającą herbatkę.

Najwięcej olejku eterycznego znajduje się w kwiatostanach (4-6%), w liściach (2,4-2,75%) natomiast w łodygach właściwie nie występuje.

Dla świeżego oddechu, a także dla zamaskowania zapachu alkoholu zaleca się żucie papki z mięty i miodu.

Liście mięty można ususzyć i użyć do mieszanek i saszetek zapachowych. Niektórzy Japończycy bardzo cenią orzeźwiający zapach mięty i nawet noszą przy sobie aromatyczną kulkę ze zmiętych liści.

 

Mięta polej w małych ilościach może być dodawana do zup i farszów, jednak kobiety w ciąży, dzieci i chorzy na nerki powinni jej używać ostrożnie w małych ilościach. Jej liście położone w szufladach i szafach między odzież i pościel odstraszają mrówki i pchły.

 

Mięta zielona – liście wkłada się do nowego ula dla zwabienia pszczół. Mocny odwar stosuje się do leczenia popękanej skóry dłoni i dodaje do wzmacniających kąpieli.

 

Mięta pieprzowa (Mentha piperita L.) została wyhodowana w Anglii, w Mitcham w hrabstwie Surrey i przekazana w darze przez księcia Hertfordshire Janowi Ray. Następnie rozpowszechniła się na całym świecie jako najcenniejsza odmiana uprawowa.

Mięta pieprzowa jest byliną wysokości 30-100 cm. Jej liście są pokryte z obu stron gruczołkami olejkowymi.

Przetwory z liści mięty pieprzowej i mentolu znalazły szerokie zastosowanie w lecznictwie, w szczególności na:

– schorzenia skóry i błon śluzowych ze świądem skóry, czyrakami, przekrwieniem błony śluzowej nosa, lekkie zakażenia górnych dróg oddechowych, zapalenie dziąseł, jamy ustnej, gardła, krtani, bóle neuralgiczne twarzy, migrena i in.,

– schorzenia przewodu pokarmowego – nudności (np. po spożyciu nieświeżych pokarmów, wymioty u ciężarnych), kolka jelitowa, wzdęcia, nieżyty żołądka, dwunastnicy oraz jelit, zaburzenia w trawieniu tłuszczów i ogólnie w prawidłowej fermentacji,

– zapalenia pęcherzyka żółciowego i dróg żółciowych, pomocniczo w kamicy żółciowej i żółtaczce, a ponadto w towarzyszących tym schorzeniom stanach skurczowych i zakażeniach bakteryjnych.

Mentol nie może być stosowany w zbyt dużych dawkach, gdyż wówczas jest toksyczny. Należy też ostrożnie stosować go u dzieci. Niektóre osoby są wrażliwe na pasty do zębów lub kremy. Zaobserwowano, że wraz z wiekiem zmniejsza się groźba zatrucia mentolem. Olejek eteryczny z mięty zabija gronkowce w ciągu 3,5 godziny. Przy dawce 0,4% neutralizuje bakcyla gruźlicy.

Olejek miętowy jest stosowany do inhalacji w przypadku astmy, zapaleniu oskrzeli i zapaleniu zatok przynosowych. W postaci aerozolu jest bardzo silnym środkiem bakteriobójczym także dla szczepów antybiotykoodpornych.

Najbardziej charakterystyczną właściwością mentolu jest zdolność pobudzania zakończeń nerwów czuciowych przewodzących doznania temperatury w błonach śluzowych i skórze, co powoduje, że po zastosowaniu miejscowym mentolu odczuwamy chłód.

Działanie liści mięty jest o wiele słabsze i raczej trudno ją przedawkować.

Napar z liści mięty: 1 łyżka mięty na 1 szklankę wrzątku. Popijac po pół szklanki 2 razy dziennie.

Kąpiel w odwarze mięty pieprzowej jest orzeźwiająca.

Oleju, w którym macerowały się liście, można używać do masowania głowy przy migrenach, a także do smarowania ciała przy bólach reumatycznych.

Zimną miętową herbatkę należy popijać małymi łykami przy czkawce i wzdęciach. Świeże liście można dodawać do sałatek owocowych, napojów, ponczów, a także do sosów, octów i syropów. Kandyzowane służą do dekoracji.

Miętę pieprzową i zieloną sadzi się obok krzaków róż dla odstraszania mszyc. Liście świeże lub suszone odstraszają myszy.

 

 

Źródła:

1) L. Bremness „Wielka księga ziół”, Wiedza i Życie

2) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRiL

3) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM

4) D. Tyszyńska-Kownacka „Zioła na działce i w ogródku przydomowym”, Wydawnictwo „Watra”

5) „Ziololecznictwo: poradnik dla lekarzy” pod red. doc. dr hab. A. Ożarowskiego, PZWL

 

 

 

Truskawki

27.07.2012

Truskawka posiada łacińską nazwę Fragaria ananassa chociaż starożytni Rzymianie nie znali truskawek. Przyjmuje się, że zostały one wyhodowane w 1712 r. w Europie z dwóch odmian dużych poziomek amerykańskich: chilijskiej i wirginijskiej.

Truskawki są bylinami, czyli roślinami wieloletnimi. Wykorzystuje się z nich owoce, liście oraz korzenie.

Pierwszymi owocami w sezonie są właśnie truskawki. Pojawiają się one już w II połowie maja i owocują do połowy lipca. Istnieją też późniejsze odmiany owocujące aż do września. Owoce z importu są dostępne przez cały rok.

Jedzenie truskawek poleca się niezależnie od wieku i stanu zdrowia.

Właściwości lecznicze: działają wzmacniająco, ściągająco, przeciwbiegunkowo, hemostatycznie, moczopędnie, przeciwreumatycznie, regulują pracę wątroby i wydzielanie żółci, pobudzają łaknienie.

Wskazania lecznicze: dolegliwości dróg moczowych, wątroby, krwawienia jelitowe, krwotok maciczny, zapalenie jelita cienkiego i okrężnicy, upławy białe, kamica nerkowa, kolka nerkowa, reumatyzm, dna, astma, żółtaczka, angina (płukanie gardła naparem z liści) oraz dla rekonwalescentów.

Wartości odżywcze truskawek są ogromne, bo zawierają witaminy: C – dwa razy więcej niż owoce cytrusowe (100g zaspokaja dzienne zapotrzebowanie człowieka), B1, B2, A, makro- i mikroelementy: dużo potasu, żelazo, wapń, fosfor, mangan i magnez, nieco miedzi, siarki i innych pierwiastków. Ponadto zawierają pektyny, kwasy organiczne, w tym salicylowy, jabłkowy i cytrynowy, a także bromelinę, kwas elagowy, flawonole, antocyjany czy fitoncydy. W dodatku ich wartość energetyczna jest niewielka, gdyż ok. 90 % stanowi w nich woda.

Truskawki są zasadotwórcze – ich kwaśność jest spowodowana przede wszystkim zawartością kwasu cytrynowego.

Bromelina to enzym rozkładający białka. Jest to substancja przeciwzapalna, oczyszczająca, poprawiająca trawienie białek, łagodząca bóle oraz wspomagająca proces gojenia.

Kwas elagowy jest silnym antyoksydantem. Wspomaga pracę układu odpornościowego i chroni przed nowotworami.

Fitoncydy działają bakteriobójczo oraz przeciwgrzybicznie.

Truskawki są bardzo korzystne dla sportowców z uwagi na to, iż przez duży wysiłek fizyczny ich organizm często jest narażony na stan stresu oksydacyjnego.

Dodatkowo truskawki chronią żołądek przed negatywnym wpływem alkoholu gdyż chronią przed wolnymi rodnikami.

Sok truskawkowy ma właściwości bakteriobójcze podobnie jak chrzan, czosnek czy cebula.

Stwierdzono, że spożywanie 3-4 razy w tygodniu ok. 150g truskawek zmniejsza poziom markerów stanu zapalnego we krwi.

Witamina C zmniejsza poziom cholesterolu we krwi, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, a antyoksydanty chronią układ krwionośny przed negatywnym działaniem wolnych rodników. Stąd korzystny wpływ truskawek na serce i układ krążenia.

Truskawki mogą jednak powodować alergie, na co powinni uważać uczuleniowcy i spożywać je z umiarem. Niektórzy twierdzą jednak, że można uniknąć reakcji alergicznej jedząc przed truskawkami większą ilość miodu albo zjeść owoce 20-30 minut po głównym posiłku, dodając do nich śmietanę z miodem.

Bardzo korzystne dla skóry są maseczki z rozgniecionych owoców. Polecane są też do wywabiania plam z zębów: należy pocierać powierzchnię zęba przekrojoną truskawką.

Truskawki są owocami miękkimi i szybko się psują. Najlepiej zbierać je rano, gdy jest sucho i wkładać do kosza. Należy je spożywać tego samego dnia. Owoce można przechowywać w lodówce pamiętając, że im dłużej są przechowywane, tym bardziej zmniejsza się ich wartość odżywcza. Maleje zawartość witaminy C oraz przeciwutleniaczy.

Truskawki należy myć pod bieżącą wodą tuż przed jedzeniem. Szypułki usuwa się po umyciu aby nie traciły soku i aromatu.

Można je mrozić rozkładając obok siebie na talerzu, a po zamrożeniu wkładać do torebek. Mrożone owoce powinny być powoli rozmrażane w lodówce i spożywane w temperaturze co najmniej 15 st. C, gdyż tylko ta metoda pozwala na uwolnienie ich aromatu.

Liści można używać do zup.

Płukanie w naparze z liści truskawek wzmacnia włosy i dodaje im blasku.

Korzenie zawierają kwas krzemowy. W Indiach z korzeni wytwarza się substytut kawy. Można z nich również sporządzić pastę do zębów.

Miętowa pasta do zębów:

Do 1 łyżeczki sproszkowanego korzenia truskawki dodać 2 krople olejku miętowego oraz taką ilość wody, która da konsystencję pasty i dokładnie wymieszać.

Liście i korzenie mają zastosowanie lecznicze:

1. Odwar z garści młodych liści na pół litra wody stosować na biegunkę, żółtaczkę, kolkę nerkową.

2. 30g korzenia na litr wody lub garść liści z korzeniami na litr wody, zagotować, zostawić do naciągnięcia 10 min. Popijać na artretyzm, miażdżycę, nadciśnienie, dolegliwości dróg moczowych i astmę.

3. Napar z korzeni:

20g na litr wody – na biegunkę u dzieci. Korzenie barwią stolec na czerwono, mocz na różowo.

4. Odwar z liści na anginę, upławy białe, krwawienia maciczne. Z krwawnika i liści truskawek można przygotować napar do nasiadówek przy dolegliwościach pęcherza i cewki moczowej (przy stanach zapalnych). Liście świeże, zgniecione można stosować do okładów na podbrzusze na noc.

 

Źródła:

1) L. Bremness „Wielka księga ziół”, Wiedza i Życie

2) E. Gnybek-Ciosek „Sezon truskawkowy”

3) J. Górnicka „Apteka natury”, AWM

4) B. Jarociński „Truskawki pełne skarbów”

5) G. Lehari „Owoce i warzywa”, Delta

6) Z. Wiśniewski „Witamina to życie”

 

 

 

Orzechy włoskie

08.07.2012

Orzech włoski (Juglans regia) jest drzewem o potężnym systemie korzeniowym. Rośnie dziko w Azji. Uprawiany jest w Europie, Azji, północnej Afryce, USA i Australii. Do Polski został sprowadzony z Bałkanów.

Drzewo może osiągnąć ponad 30 m wysokości i do 1,5 m średnicy.

Duże liście o długości 20-40 cm, nieparzystopierzaste, owalne, na wierzchołkach zaostrzone.

Drzewo zakwita w kwietniu-maju i wytwarza owoce – pestkowce o kilkucentymetrowej średnicy z zieloną mięsistą łupiną pękającą po dojrzeniu we wrześniu-październiku. Wewnątrz znajduje sie twarda kulista lub nieco podłużna pestka w kształcie mózgu, zwana orzechem włoskim.

Drzewa szczepione zaczynają owocować w 8-10 roku i owocują do 150-200 lat, a drzewa o własnych korzeniach – do 400-500 lat (i dłużej).

Zarówno liście, jak i zielona naowocnia (łupina) zawierają zielony, ciemniejący na powietrzu, silnie barwiący sok. Gotowanie zielonej łupiny daje żółty barwnik. Z liści i zielonej łupiny można uzyskać brązową farbę do włosów.

Do celów leczniczych zrywa się w II połowie czerwca liście, a na przełomie czerwca i lipca niedojrzałe owoce (powinny mieć wielkość mirabelki).

Zawarty w liściach juglon stosuje się w postaci maści lub wodno-alkoholowej nalewki (okłady, kompresy) w celu leczenia gruźlicy skóry. W lecznictwie ludowym odwarów z liści i łupin używa się wewnętrznie przeciwko skazie limfatycznej, krzywicy, cukrzycy, pluciu krwią na tle gruźliczym, wewnętrznych krwotokach, stwardnieniu tętnic, nieżytach żołądka i jelit, robakach obłych. Odwarem płucze się gardło przy anginie.

Olejową nalewką na liściach leczy się rany i owrzodzenia skóry. Preparaty stosuje się przy przewlekłym zatruciu rtęcią, gruźlicy skóry, rozpulchnieniu dziąseł i zapaleniu oczu na tle skazy limfatycznej.

Suszone liście zawierają ok. 10 % garbników elagowych, karotenoidy, olejek eteryczny, flawonoidy, kwasy organiczne, sole mineralne, beta-karoten, witaminy C, B1, B2, K i P.

Do celów leczniczych stosuje się również łupiny owoców oraz olej i korę korzenia.

Łupiny odrywa się od niedojrzałych owoców w sierpniu. Naowocnia zawiera te same związki co zielone owoce, ale w nieco innych proporcjach.

Niedojrzałe orzechy są bogate w witaminę C. Zawartością witaminy C przewyższają 8-krotnie czarne porzeczki, a 50-krotnie owoce cytrusowe. Sporządza się z nich nalewki, likiery i pikle.

Olej orzechowy stosowany był dawniej jako środek przeczyszczający i przeciwrobaczny. Stosowano go też zewnętrznie do smarowania.

Korę korzeni zbiera się jesienią i suszy po zeskrobaniu warstwy zewnętrznej. Kora korzenia działa łagodnie przeczyszczająco.

Liście, łupiny oraz korę suszy się bezzwłocznie.

Nasienie, czyli jądro orzecha, zawiera według różnych źródeł 45-77 % tłuszczu, 8-25 % białka, ok. 10 % węglowodanów, fitosterole, 5-16 % wyciągowych substancji bezazotowych, witaminy A, B1, P i E, związki żelaza i kobaltu.

Z uwagi na wartość energetyczną (100 g to ok. 600 kcal) i przyswajalność, orzechy włoskie nie ustępują artykułom pochodzenia zwierzęcego: 20-25 orzechów zaspokaja dzienne zapotrzebowanie człowieka na tłuszcze.

Na stronie The University of Scranton http://www.scranton.edu zamieszczono informację, że orzechy włoskie zawierają więcej antyoksydantów i wyższej jakości niż każde inne orzechy.

Profesor Joe Vinson stwierdził, że ludzie jedzą za mało orzechów nie mając świadomości, jak bardzo są zdrowe. Orzechy zawierają zdrowe tłuszcze wielonienasycone przez co są lepsze od zatykających tętnice tłuszczów zwierzęcych.

Orzechy powinny stanowić pożywne przekąski oraz dodatek do żywności. Najlepsze właściwości mają orzechy świeże (nieprażone). Orzechy powinny być spożywane regularnie w niewielkich ilościach (ok. 7 szt. dziennie).

Wyniki badań prof. Vinsona zostały przedstawione na 241 Zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego w marcu 2011r.

Jednak trzeba pamiętać, że żeby jeść codziennie aż 7 orzechów, trzeba mieć zdrową wątrobę. Ja po takiej ilości dostaję uczulenia.

 

Źródła:

1) L. Bremness „Wielka księga ziół”, Wiedza i Życie

2) P. Czikow, J. Łaptiew „Rośliny lecznicze i bogate w witaminy”, PWRiL

3) http://portalwiedzy.onet.pl

4) http://www.scranton.edu/news/articles/2012/01/Vinson-Walnut-Study.shtml

 

 

Orzechy

Orzechy są jednym z najlepszych źródeł antyoksydantów: witamin E, B1, PP i selenu. Zawierają również błonnik, łatwo przyswajalne białko i nienasycone kwasy tłuszczowe.

Orzechy są nasionami, co oznacza, że zawierają wszystko, co jest potrzebne do wzrostu całego drzewa. Z tego względu ich potencjał, tak jak innych nasion, jest bardzo duży.

Tłuszcze i rozpuszczalna w tłuszczach witamina E odgrywają decydującą rolę w funkcjonowaniu wątroby, co łagodzi stany depresyjne i poprawia nastrój.

Ponadto orzechy zajmują czołowe miejsce wśród pokarmów zapobiegających chorobom serca i krążenia. Ich jedzenie przeciwdziała stwardnieniu tętnic i minimalizuje zagrożenie atakiem serca.

Tłuszcz zawarty w orzechach jest tłuszczem jednonienasyconym, mającym zdolność obniżania poziomu cholesterolu.

Migdały, orzechy brazylijskie, laskowe, ziemne, pekanowe i włoskie zawierają argininę – aminokwas mający silne właściwości rozszerzające naczynia krwionośne i hamujący agregację płytek krwi. Osoby mające skłonność do opryszczki powinny uważać na ten czynnik, gdyż arginina jest także pożywką dla wirusów opryszczki.

Orzechy regulują poziom cukru we krwi i pobudzają pracę mózgu.

Pomimo wszystkich swoich właściwości orzechy nie powinny być spożywane w nadmiarze – dietetycy uważają, że codzienna porcja nie powinna przekraczać 30 g.

Z uwagi na zawartość tłuszczu orzechy powinny być właściwie przechowywane, gdyż mogą ulec zjełczeniu. Zjełczałe produkty podrażniają błonę śluzową żołądka i jelit, powodują utratę wartości odżywczych, złe trawienie olejów i osłabienie odporności. Jełczenie niszczy witaminy A i E i szkodzi wątrobie.

Najdłużej można przechowywać orzechy niełuskane. Orzechy łuskane należy przechowywać w ciemnych pojemnikach bez dostępu światła. Nie powinny to być opakowania z tworzyw sztucznych, gdyż produkty oleiste wchodzą w reakcję z plastikiem.

Żródła:

1) E. Dobek „Lecznicze właściwości orzechów”

2) http://www.poradnia.pl/orzechy-wlasciwosci-zdrowotne.html

Wpis z 08.07.2012 r.