Archiwum autora: Iwona

Syrop z forsycji

Kolejna cenna dla zdrowia roślina to forsycja, a właściwie jej kwiaty. Już powoli przekwita, ale można jeszcze poza miastem, z daleka od dróg, zebrać ich trochę na syrop. Co prawda najlepsze są młode kwiaty przed otwarciem, myślę jednak, że obecnie też są dużo warte.

Kwiaty forsycji zawierają flawonoidy (szczególnie rutynę), saponiny, lignany i kwercetynę.

Dzięki ww. związkom forsycja neutralizuje działanie wolnych rodników, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, obniża poziom glukozy we krwi, działa moczopędnie i oczyszczająco, uspokajająco, ma działanie przeciwalergiczne i przeciwzapalne, a także wzmacnia odporność. Warto ją stosować przy chorobach autoimmunologicznych, np. łuszczycy. Na jednym z filmów spotkałam się z informacją, że japońscy naukowcy ustalili, iż kwiaty forsycji są dobrym lekiem na covid 19.

Rutyna uszczelnia naczynia krwionośne, a zatem można ją stosować przy rozszerzonych naczynkach czy żylakach.

Kwiaty można suszyć (w ciemnym miejscu), przygotowywać napary, jeść na surowo (np. dekorować sałatki), robić nalewki i syropy. Przed użyciem kwiaty lekko skropić spirytusem.

 

Syrop forsycjowy

 

ok. 2 l kwiatów forsycji

ok. 300 g cukru

sok z 1 dużej cytryny

1 l wody

Kwiaty forsycji należy rozłożyć na białej kartce lub ściereczce, aby mogli je opuścić ewentualni lokatorzy. Następnie kwiaty umieścić w garnku, skropić lekko spirytusem, zalać wrzątkiem i zagotować. Ostudzić i odstawić na noc do lodówki lub innego ciemnego i chłodnego miejsca.

Następnego dnia kwiaty odcedzić i odcisnąć, a wyciąg zagotować z dodatkiem cukru i soku z cytryny.

Gorący syrop rozlać do butelek wygotowanych lub wyparzonych w piekarniku w temp. 100 st. C. Przechowywać w ciemnym miejscu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jajka faszerowane pieczarkami

Święta za pasem, więc proponuję jajka faszerowane wg przepisu Ani.

Jednocześnie życzę wszystkim pogodnego nastroju i dużo zdrowia. W czasie Świąt i po nich 🙂

 

Jajka faszerowane pieczarkami i szczypiorkiem

 

5 jajek na twardo

1 jajko surowe

170 g pieczarek

pęczek szczypiorku

bułka tarta

masło

olej

sól, pieprz

 

Pieczarki umyć i drobno posiekać, podsmażyć na oleju.

Jajka w skorupkach przekroić ostrym nożem na połówki. Delikatnie wyjąć jajka ze skorupek, rozdrobnić widelcem. Dodać podsmażone pieczarki, drobno posiekany szczypiorek, surowe jajko, przyprawy i dobrze wymieszać.

Włożyć farsz do skorupek, szybko zanurzać wierzch jajek w tartej bułce i podsmażyć na rozgrzanym maśle.

 

 

 

Węgiel drzewny jako lekarstwo

 

Do niedawna nie zdawałam sobie sprawy jak silne i wszechstronne jest działanie węgla drzewnego na organizm. U mnie w domu węgiel był stosowany jedynie przy rozstroju żołądka, ale wyczytałam w książce dr Jerzego Jaśkowskiego „Grypa – porady starego dochtora”, że węgiel drzewny jest dobrym lekarstwem na grypę i przeziębienie. Ta informacja na tyle mnie zaintrygowała, że zaczęłam zgłębiać temat i jestem pod wielkim wrażeniem, w jak wielu sytuacjach węgiel może być pomocny. Z powodu korony przeczytałam kilka książek i słucham wszystkich mówiących o niej lekarzy, np. dr Basiukiewicz powiedział ciekawą rzecz, że nawet gdy wirusa już nie ma w organizmie i tak jest ostra odpowiedź zapalna. Gdy moja koleżanka ostatnio przechodziła koronę i po tygodniu brania amantadyny była bardzo osłabiona, nie miała apetytu i czuła się bardzo źle, podpowiedziałam jej, żeby oczyściła organizm węglem. Zastosowała węgiel i jeszcze tego samego dnia poczuła się dużo lepiej, więc brała go jeszcze 2 dni, aż całkiem doszła do siebie. Nabyłam książkę Agathy Thrash i Calvina Thrash „Leczenie węglem drzewnym” i obejrzałam różne filmy na temat węgla w internecie, m. in. Fundacji Źródła Życia. Kupiłam też węgiel aktywny w postaci sypkiej (można stosować tabletki, ale trzeba ich użyć więcej, bo zawierają dodatkowe substancje). Zamierzam zastosować w tym roku węgiel w ramach wiosennego oczyszczania organizmu.

Zastosowanie węgla drzewnego:

  • szybkie działanie w zatruciach pokarmowych i biegunkach,
  • usuwanie objawów w wypadku wzdęć i niestrawności,
  • jako pomoc w zakażeniach wirusowych i bakteryjnych,
  • jako antidotum w wypadku przedawkowania leków czy spożyciu szkodliwych substancji chemicznych oraz grzybów, ale też alkoholu (obniża jego poziom we krwi),
  • jako skuteczny środek w wypadku ukąszenia owadów, pająków, a nawet węży,
  • jako wsparcie w kuracjach oczyszczających,
  • do oczyszczania skóry i wybielania zębów – z powodu działania przeciwbakteryjnego i przeciwzapalnego, również przy paradontozie charakteryzującej się stanem zapalnym dziąseł oraz tkanek przyzębia.

Trzeba wiedzieć, że węgiel jest stosowany od wieków jako naturalny środek leczniczy przez ludzi (także dzieci) i zwierzęta. Nie powoduje alergii. Nie ulega przeterminowaniu. Działa natychmiast po zastosowaniu. Skuteczne działanie węgla drzewnego wynika z jego zdolności adsorpcyjnych. Powierzchnia adsorpcyjna 1 g węgla aktywnego wynosi 1000 m kw. (zwykłego 500 m kw.). Aktywizacja węgla polega na działaniu utleniającego gazu o podwyższonej temperaturze, co zwiększa moc adsorpcyjną. Węgiel adsorbuje: cząstki materii, gazów i obcych białek, substancje chemiczne, metale ciężkie, związki rakotwórcze, bakterie, wirusy oraz ich toksyny i jest wydalany wraz z nimi z organizmu.

Węgiel może być stosowany wewnętrznie lub zewnętrznie w formie kąpieli lub okładów – przy ukąszeniach, jako maseczki czy do czyszczenia zębów. Indianie leczą nim reakcje alergiczne na trujący bluszcz (okłady i doustnie).

Do stosowania wewnętrznego nigdy nie należy połykać suchego proszku, bo można się zakrztusić. Węgiel należy rozpuścić w niewielkiej ilości wody, połknąć, a następnie popić wodą. W wypadku toksyn ogólna zasada jest taka, żeby zażyć 2 razy więcej węgla niż dawka toksyny.

Przy przeziębieniu należy od razu stosować 1 płaską łyżkę węgla aktywnego (lub 10 tabletek – dla osoby dorosłej, dla dziecka 1 łyżeczka) rozpuszczoną w niewielkiej ilości wody i popić 2 szklankami wody. Zwykłego węgla trzeba używać więcej – 2 cm od dna szklanki. Dawkę powtarzać co 5 godzin między posiłkami, aż kupka będzie czarna i potem jeszcze 2 razy.

Po 15 godzinach powinno się wypić kubek kwaśnego mleka od krowy (nie sklepowego), gdyż dobre bakterie w przewodzie pokarmowym mogły zostać również usunięte i trzeba je uzupełnić, by nie rozwijały się bakterie chorobotwórcze. W braku prawdziwego mleka myślę, że można zażywać jakiś probiotyk, np. trilac.

Przy detoksie należy brać 1 łyżkę węgla aktywnego i 2 szklanki wody, tzn. węgiel rozpuścić w niewielkiej ilości wody i popić 2 szklankami wody. Stosować rano na czczo przez 2 tygodnie. W ciągu dnia wypijać 8-10 szklanek wody.

Po spożyciu trucizny należy natychmiast podawać do wypicia węgiel (2 x więcej niż trucizna). Dawka dla dziecka, gdy nie można ustalić ilości trucizny, to 2 czubate łyżki sproszkowanego węgla drzewnego lub 24 tabletki rozgniecione na proszek, a jeśli od ostatniego posiłku dziecka minęło do 2 godzin – należy podwoić dawkę. Jeśli dziecko ma nadal pokarm w żołądku do 3 godzin po ostatnim posiłku, trzeba podać 8-10 razy więcej węgla niż przypuszczalna ilość trucizny. Najlepiej podawać dziecku węgiel rozpuszczony w niewielkiej ilości wody przez rurkę lub łyżeczką do szybkiego połykania, a następnie podawać dużo wody.

Wody po spożyciu węgla należy pić tak dużo z dwóch powodów: 1) by dobrze oczyścić organizm, 2) aby nie wystąpiło zaparcie.

Węgiel należy zażywać na czczo lub między posiłkami, gdyż żywność niweluje jego   właściwości adsorpcyjne. Istotne jest to, że węgiel traci połowę swej skuteczności, jeśli żołądek jest pełny. Dlatego dawki dla osoby, która jadła przez ostatnie 2 godziny powinny być 2 razy większe niż dla osoby, która nie jadła przez ostatnie 2 godziny, ale jeśli do organizmu dostanie się trucizna, a żołądek jest wypełniony, trzeba zażyć wtedy nawet 8-10 razy większą wagowo dawkę węgla drzewnego niż waga trucizny.

Stosując węgiel do okładów, należy sporządzić gęstą papkę z proszku węglowego i niewielkiej ilości wody po czym nałożyć na ukąszone miejsce na grubość ok. 5 mm. Pastę zmieniać co 30 minut do chwili, gdy nastąpi ulga.

Po ukąszeniu węża, z daleka od lekarza, trzeba niezwłocznie zrobić duży okład z węgla sięgający jak najdalej od miejsca ukąszenia, przykryty z wierzchu folią dla zachowania wilgotności. Okłady zmieniać co 10-15 minut. Należy też podawać doustnie 2 łyżki węgla aktywnego co 2 godziny przez pierwsze 6 godzin i 1 łyżkę co 4 godziny przez kolejną dobę (wszystkie dawki rozpuszczone w niewielkiej ilości wody). Po każdej dawce podawać 2 szklanki wody.

Stosując węgiel do zębów, należy nałożyć sproszkowany węgiel na wilgotną szczoteczkę do zębów i szczotkować zęby przez kilka minut, a następnie umyć zęby pastą. Zabieg powinien być stosowany 1 x w tygodniu, by nie zniszczyć szkliwa. Są też w sprzedaży pasty do zębów z węglem.

Węgiel jest bezpieczny, można go zastosować ponad podane dawki i nie zaszkodzi. Dr Merks mówi, że mogą go stosować kobiety w ciąży, a później nie przenika do mleka matki.

Węgiel można kupić, ale można też uzyskać go samodzielnie z drewna lipy, brzozy lub wierzby (najlepiej bez kory), ale w ich braku można wykorzystać grab, olchę czy dąb. W tym celu trzeba umieścić palące się drewienka pod jakąś metalową pokrywą i obsypać ją ziemią, by nie było dostępu powietrza. Gałązki będą się pod pokrywą powoli tliły, aż się zwęglą. Trwa to kilka godzin. Można też użyć zwęglonych drewienek z kominka. Należy je pokruszyć, np. denkiem butelki lub czystą gałązką na czystej ściereczce czy papierze. Po przesypaniu przez gęste sitko, uzyskujemy nasze lekarstwo. Należy jednak używać ilości 3-4 razy większych niż węgla aktywnego.

W aptece dostępne są również kapsułki i tak: 1 łyżka stołowa węgla aktywnego = 4 kapsułki = 10 tabletek .

 

 

 

 

Włoskie pączki z ziemniakami

 

Zrobiłam dzisiaj pyszne pączki. Taką inną wersję pączków z dziurką. Przepis znalazłam na o2 i tam napisali, że to przepis z Włoch. Ziemniaki powodują, że ciasto jest troszkę inne, dłużej zachowuje świeżość i lubię takie ciasto. Pewnie nie każdemu te pączki przypadną do gustu, bo jeśli ktoś lubi pączki z konfiturami, to akurat w tym miejscu jest dziurka, ale polecam.

 

Pączki 

 

500 g mąki pszennej

200 g puree ziemniaczanego

80 g cukru

100 g masła

100 g mleka

3 jajka

25 g świeżych drożdży

szczypta soli

skórka starta z 1 cytryny

1 łyżka wódki lub 2 łyżki likieru cytrynowego Limoncello

tłuszcz do smażenia

 

Masło i drożdże wyjąć wcześniej z lodówki.

Ugotować ziemniaki i rozgnieść praską na puree lub zmiksować.

Drożdże pokruszyć i zalać ciepłym mlekiem. Dodać łyżeczkę mąki i szczyptę cukru, wymieszać i odstawić na 15 minut, aż drożdże zaczną pracować. Dodać cukier, sól i wymieszać. Dodać puree ziemniaczane i wymieszać. Dodać mąkę, wymieszać drewnianą łyżką. Dodać jajka i wyrabiać ręką lub hakiem miksera.

Gdy ciasto będzie już gładkie dodać masło, skórkę pomarańczową i wódkę lub likier i wyrabiać przez ok. 10-15 minut, aż ciasto będzie elastyczne, gładkie i lśniące.

Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 1 godzinę.

Wyłożyć ciasto na blat oprószony mąką i chwilę powygniatać, aby pozbyć się pęcherzyków powietrza.

Podzielić ciasto na 16 części (po ok. 65 g na porcję).

Uformować kulki, położyć na blacie, palcem umoczonym w mące zrobić dziurkę w środku i powiększyć ją trochę.

Pączki kłaść na kwadraty wycięte z papieru do pieczenia, przykryć ściereczką i pozostawić na ok. 30 minut do wyrośnięcia.

W szerszym garnku podgrzać tłuszcz (ja użyłam oleju) do temp. 170 st. C. Powiększać trochę dziurkę w pączkach i wkładać je na papierkach do tłuszczu (papierki po chwili usuwać). Smażyć po 2,5-3 minuty z każdej strony pilnując, by tłuszcz nie rozgrzał się zbyt mocno.

Wyjmować na ręczniki papierowe, by wchłaniały nadmiar tłuszczu.

Gdy przestygną, posypywać cukrem pudrem.

 

 

 

Ciasto francuskie z serem gorgonzola i gruszkami

Dzisiaj obiecany przepis na pyszne ciasto francuskie z gruszkami i serem gorgonzola. Wymyśliła je Marysia i zawsze to ona je robiła, aż pewnego razu nie zrobiła. Lubię bardzo to ciasto i rada-nierada musiałam je zrobić sama. To znaczy, nie musiałam, ale odczułam brak, zrobiłam i dzielę się przepisem.

 

Ciasto francuskie z serem gorgonzola i gruszkami

 

płat ciasta francuskiego na blachę piekarnika, np. z tego przepisu:

Ciasto francuskie

2 gruszki

120-130 g sera gorgonzola

ewentualnie świeży tymianek

 

Płat ciasta francuskiego położyć na blasze z piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Piekarnik z włączonym termoobiegiem i opiekaczem rozgrzać do temp. 175 st. C. To ma taki symbol:

 

 

 

 

 

 

Na cieście rozłożyć (gęsto) cienko pokrojone gruszki i posypać pokruszonym serem gorgonzola.

 

 

Zapiekać ok. 10-15 minut, do uzyskania lekko złotego koloru (bez funkcji opiekacza trzeba zapiekać dłużej). Po wyjęciu ciasta z piekarnika, odstawić je na ok. 15 minut, a następnie pokroić na kwadraty. Można posypać ciasto świeżym tymiankiem.

 

 

 

 

 

Ciasto francuskie

Zrobienie ciasta francuskiego w domu zajmuje sporo czasu (łącznie ponad 14 godzin), ale ma takie zalety, że wiemy, co zawiera i jest pyszne. Z podanych składników można wywałkować kilka płatów ciasta, więc wyjdzie taniej niż gotowiec nie mówiąc o tym, że jest smaczniejsze.

Niewykorzystane płaty ciasta można włożyć pomiędzy arkusze papieru do pieczenia, zwinąć w rolki i zamrozić.

Przepis pochodzi z książki Pierre’a Herme.

 

Ciasto francuskie

 

200 ml zimnej wody

1 łyżka soli

500 g masła o temp. pokojowej

400 g mąki pszennej (ja użyłam tylko mąki typ 480, ale wg przepisu powinno być 150 g krupczatki i 250 g zwykłej mąki)

 

Sól rozpuścić w 200 ml wody. Roztopić w rondelku 75 g masła.

Mąkę wsypać do miski, dodać wodę z solą, roztopione masło i zagnieść ciasto.

Miskę z kulą ciasta przykryć folią i wstawić do lodówki na 2 godziny.

Pozostałe masło pokroić na małe kawałki i zmiksować na gładką masę, włożyć między 2 kawałki papieru do pieczenia, rozwałkować na prostokąt o grubości 2 cm i włożyć do lodówki.

Wyjąć z lodówki miskę z ciastem oraz schłodzone masło. Ciasto rozwałkować na kwadratowy placek na blacie podsypanym lekko mąką, tocząc wałek w jednym kierunku. Środek ciasta powinien być grubszy niż obrzeża. Na środku ciasta rozłożyć masło.

Rogi ciasta połączyć nad masłem, formując kopertę i zlepić ciasto na złączeniach, by nie wydostawało się na zewnątrz podczas wałkowania.

Na blacie posypanym lekko mąką ciasto z masłem rozwałkować na prostokąt długości 3 razy większej niż szerokość. Następnie złożyć je na 3 części, formując prostokąt. Wstawić do lodówki na 2 godziny.

Powyższą czynność wałkowania, składania i schładzania powtarzać 6 razy. Jeśli za którymś razem zastała mnie noc, wkładałam ciasto po wałkowaniu na całą noc do lodówki i rano kontynuowałam pracę – to nie ma wpływu na jakość ciasta.

Przed pieczeniem cisto rozwałkować na grubość ok. 3-5 mm.

Można zrobić ciasto kawowe dodając 10 g kawy rozpuszczalnej do roztopionego masła albo czekoladowe dodając do masła 50 g kakao do zmiksowanego masła.

 

 

 

 

 

 

 

 

Cuba libre

 

Nie miałam ostatnio za bardzo czasu na bloga ani na gotowanie czegoś nowego. I tak minął okres przedświąteczny, potem Wigilia. Choinka musiała być duża, bo dla małych dzieci. Tak to już jest, że im człowiek mniejszy tym choinka większa, a gdy człowiek rośnie, to choinka stopniowo się zmniejsza. Starsi ludzie mają już przeważnie malutkie choinki albo zadowalają się skromnym stroikiem. Mój zachwyt budziło pierwsze od wielu lat białe Boże Narodzenie i Święta.

Pomyślałam, że na Sylwestra trzeba coś podrzucić. Proponuję Cuba libre (wolna Kuba), napój często serwowany na Kubie, a wymyślony przez Amerykańskich żołnierzy. Łączyli oni przywiezioną przez siebie coca-colę z kubańskim rumem i wznosili toasty za „wolną Kubę”.

My też możemy takim drinkiem przywitać Nowy Rok. Życzę wszystkim w tym nowym 2022 roku dużo zdrowia i radości 🙂

 

Cuba libre

 

40 ml białego rumu

10 ml soku z limonki lub z cytryny

coca-cola

plasterki limonki lub cytryny oraz kostki lodu

 

Rum i sok z limonki nalewa się do wysokich szklanek do long drinków, uzupełnia colą i dodaje plasterek limonki lub pół plasterka cytryny oraz kostki lodu.

 

 

 

 

 

Szybki mus czekoladowy

Miałam ogromną ochotę na taki mus. Bardzo prosty, bo tylko z dwóch składników, ale tylko na taki wysiłek było mnie stać, bo przez cały tydzień miałam wirusa-celebrytę. Nie chciałam jeść ani pić nic słodkiego, więc wszystkie syropy, które miałam w szafce odpadały. Nie dotyczył mnie sok malinowy ani syrop z dziewanny. Ale gorzka czekolada to było to!

 

Mus czekoladowy

 

200 g gorzkiej czekolady 70%

400 ml śmietanki kremówki 30 lub 36%, schłodzonej

 

Do rondelka wrzucić połamaną czekoladę i wlać 50 ml śmietanki, włożyć do większego garnka z wodą i rozpuścić w kąpieli wodnej. Schłodzić.

Resztkę śmietanki ubić, a następnie dodawać po 1 łyżce czekolady i ubijać dalej.

Włożyć masę do rękawa cukierniczego i napełnić kieliszki lub pucharki.

 

 

 

 

 

Zupa jarzynowa z porem i groszkiem zielonym

Jesienią gorące zupy smakują bardziej. Zwykle zupa jest lepsza na drugi dzień jak się „przegryzie”. Jest czymś bardzo przyjemnym, gdy zupa, już pełna smaku, czeka na nas po powrocie z pracy. Ta też taka jest.

 

Zupa jarzynowa z groszkiem zielonym

 

1,5 l wody

2 marchewki

1 pietruszka

kawałek selera

1 niewielki por lub 1/2 większego

2 łyżki masła

100 g mrożonego groszku zielonego

3-4 ziemniaki

2 łyżki śmietany 18%

1/2 łyżki suszonej macierzanki lub majeranku

 

Wodę zagotować i wrzucić oskrobane marchewki oraz pietruszkę przekrojone wzdłuż oraz kawałek obranego selera. Gotować warzywa ok. 20 minut, po czym wyłowić je z wody i trochę ostudzić, a następnie pokroić w małą kostkę i wrzucić z powrotem do garnka. Gotować na średnim ogniu

Pora pokroić w półplasterki i podsmażyć je na maśle 5 minut, mieszając i wrzucić do garnka, a także ziemniaki obrane i pokrojone w kostkę i groszek zielony. Gotować wszystko ok. 15 minut, aż warzywa będą miękkie. Około 5 minut przed końcem gotowania dodać macierzankę lub majeranek. Podawać ze śmietaną.

 

 

 

Babka tiramisu z kremem mascarpone

Zrobiło się tak jesiennie, że trzeba się było jakoś wspomóc. Przepis na babkę znalazłam na blogu Moje Wypieki i bardzo mi się spodobał, zwłaszcza krem. Nie zawiodłam się – babka jest pyszna, a szczególnie kremik. Trudność miałam jednak z lekkim mieszaniem się warstw, Uznałam, że trzeba stosować jak najmniej wody do warstwy z espresso.

Powinnam piec to ciasto w formie z kominkiem, ale nie mogłam znaleźć kominka, więc upiekłam bez niego.

 

Babka tiramisu z kremem mascarpone

 

Składniki ciasta:

3 szklanki mąki pszennej

2 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta soli

170 g miękkiego masła

1 i 1/2 szklanki cukru

3 duże jajka

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

1 i 1/2 szklanki mleka

1/4 szklanki zaparzonego espresso lub bardzo mocnej kawy (tu następnym razem zrobię większy koncentrat)

1/4 szklanki likieru Kahlua lub innego likieru kawowego

 

Składniki kremu:

60 g miękkiego masła

115 g mascarpone

1/4 szklanki likieru Kahlua lub innego likieru kawowego

1/2 szklanki cukru pudru

 

Wykonanie ciasta.

Mąkę przesiać z proszkiem, solą i sodą.

Masło utrzeć z cukrem na lekką i puszystą masę. Dodawać jajka, po jednym, ucierając mikserem na najwyższych obrotach, a następnie ekstrakt z wanilii. Dodawać do masy mąkę na zmianę z mlekiem. Ucierać tylko do połączenia składników, nie dłużej.

Przełożyć jedną szklankę masy do jednej miski, drugą – do drugiej miski. Do jednej dodać zimne espresso i wymieszać. Do drugiej dodać likier kawowy i wymieszać.

Połowę z pozostałego ciasta wlać na dno formy babkowej o średnicy 26 cm (z kominkiem), a następnie delikatnie wlać lub nałożyć łyżką masę z espresso i rozprowadzić równą warstwą. Na to ostrożnie wyłożyć łyżką masę z Kahlua i delikatnie rozprowadzić po powierzchni. Na końcu wyłożyć bardzo delikatnie pozostałą część ciasta, łyżką, układając małe kupki jedna przy drugiej, bo ta masa jest gęstsza niż te pod spodem. Wygładzić powierzchnię, wstawić do piekarnika  nagrzanego do temp. 165 st. C i piec ok. 50-60 minut, do tzw. suchego patyczka (ja piekłam dłużej).

Wyjąć z piekarnika, przestudzić w formie, wyjąć z formy i wystudzić do końca.

 

Wykonanie kremu.

Masło rozetrzeć z mascarpone, dodać cukier oraz likier i ubić na gadką i puszystą masę.

Krem rozsmarować na zupełnie zimnym cieście.

 

 

 

Puri (kuchnia indyjska)

 

Nareszcie chwilę odetchnęłam nad moim ulubionym Oceanem Indyjskim i przywiozłam przepis na puri – takie indyjskie chlebki-dmuchawce, które mnie zachwyciły. Najczęściej są one przygotowywane z mąki pszennej pełnoziarnistej i takie zrobiłam, ale możliwy jest dodatek białej mąki. Zaletą tych chlebków jest to, iż robi się je dość szybko bez dodatku drożdży czy zakwasu, a one się nadymają, tworząc w środku „kieszonkę”. Podaje się je np. do curry.

 

Chlebki puri

 

2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej

1 łyżka semoliny

1/2 łyżeczki cukru

1/2 łyżeczki soli

ok. 3/4 szklanki wody

olej do smażenia

 

Wymieszać w misce mąkę, semolinę, cukier oraz sól. Następnie stopniowo dodawać wodę, wyrabiając ciasto, aż stanie się dość twarde, ale elastyczne.

Ciasto odstawić, by odpoczęło ok. 15 minut, a następnie uformować wałek, który kroimy na 10 kawałków. Z każdego kawałka uformować kulkę rękami zwilżonymi olejem. Wszystkie kulki umieścić w misce.

W garnuszku z grubszym dnem na średnim ogniu rozgrzać olej (olej nie może być zbyt gorący, bo nam się chlebki nie rozedmą). Brać każdą kulkę pojedynczo, rozwałkowywać na blacie placki o średnicy ok. 10 cm i pojedynczo smażyć na głębokim tłuszczu do lekkiego zrumienienia, cały czas polewając łyżką olejem z tego garnuszka. Chlebki powinny ładnie się rozdąć.

Chlebki wykładać na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by je trochę osuszyć z oleju.

Można podawać z curry, ja proponuję dahl z tego przepisu:

Dahl z czerwonej soczewicy

 

 

 

 

 

Blanc manger

 

Ten deser polubiłam od pierwszego wejrzenia. Lubię odkrywanie starych, świetnych przepisów, o których świat zapomniał, a teraz sobie o nich czasem przypomina. O blanc manger, zwanym też blamasem lub blamanżem, pisała u nas przed ponad stu laty Lucyna Ćwierciakiewicz (i nie tylko ona), jadali  go nasi przodkowie. Ten deser migdałowy (chociaż blamanż robiono również z innych składników) pochodzi z Francji i oznacza białe jedzenie.

Ten pyszny deser robiłam kilka razy i na pewno nie raz jeszcze zrobię. Robiłam go z migdałów obranych i z nie obranych, robiłam z samym mleczkiem migdałowym, ale uznaliśmy, że nam bardziej smakuje z dodatkiem migdałów.

 

Blanc manger

 

300 g słodkich migdałów

5 gorzkich migdałów (niekoniecznie)

250 ml tłustego mleka

1 łyżka żelatyny

120 g cukru (ja zastąpiłam ksylitolem)

350 g śmietanki kremówki

 

Migdały uprażyć lekko w piekarniku, żeby zdjąć skórki (mieszać, by się nie przypaliły), a następnie zmiksować w blenderze, aby uzyskać mączkę przypominającą bułkę tartą. Zalać gorącym mlekiem i odstawić godzinę, następnie odcisnąć przez bawełnianą ściereczkę lub przez sitko wyłożone gazą.

Żelatynę zalać 1/3 szklanki wrzątku, wymieszać i odstawić do ostygnięcia.

Śmietankę ubić.

Mleko migdałowe podgrzać z cukrem i wymieszać. Dodać rozpuszczoną żelatynę i dobrze wymieszać, a gdy przestygnie – dodać ubitą śmietankę, wymieszać.

Rozlać do foremek i wstawić na kilka godzin do lodówki. Ćwierciakiewiczowa radzi, by foremki były wysmarowane lekko oliwą, ale żeby wyjąć deser, wystarczy zanurzyć foremki w ciepłej wodzie.

Można podawać z dodatkiem soku owocowego.

 

 

 

 

 

 

 

 

Pizza z boczkiem i kurkami z sosem śmietanowym

 

Znaleźliśmy ostatnio trochę kurek w lesie i zdecydowałam się zrobić pizzę z tymi kurkami.

Z pizzą kojarzy mi się śmieszna sytuacja z pracy. Kiedyś byłyśmy głodne i postanowiłyśmy z koleżankami zamówić sobie pizzę. Jednej koleżance podobał się nasz kolega i poświęcała mu więcej uwagi. Pytałyśmy go, czy też ma ochotę na pizzę, ale odmówił, bo nie lubił pizzy i cały był zajęty pracą. Jednak, gdy już przywieźli pizzę, ta koleżanka zaczęła go namawiać:

– Może zjesz kawałek?

On cały czas wpatrywał się w monitor i był zajęty pracą, więc grzecznie odpowiedział:

– Nie, dziękuję.

Ona nie odpuszczała:

– Ale ja ci ukroję kawałek.

– Nie, dziękuję – odpowiedział pisząc i wpatrując się w monitor.

– Ale taki mały kawałek.

– Nie, dziękuję, nie lubię pizzy.

Tu już się mocno zdenerwowała i z pretensją do niego:

-To czego d… zawracasz!

Do dzisiaj się z tego śmiejemy, gdy nam się ta scenka przypomni.

 

Pizza z boczkiem, kurkami i sosem śmietanowym

 

Ciasto na 2 duże pizze:

25 g drożdży

1 łyżeczka cukru

2 łyżki oliwy

400 g mąki + mąka do podsypywania

230-240 g ciepłej wody

3 łyżeczki soli

 

Sos:

3 łyżki śmietany 18%

130 ml śmietany kremówki 30%

3 łyżeczki mąki pszennej

25 ml wody

2 łyżeczki ziół do pizzy, np. takie:

Zioła do pizzy

sól, pieprz

 

Na wierzch:

250 g sera mozarella (lub 2 większe kulki)

150 g kurek

160 g boczku

 

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie z 1 łyżeczką cukru i zaczekać 10 minut, aż zaczną pracować. Wówczas dodać mąkę, 2 łyżki oliwy i sól. Ciasto powinno być miękkie i dobrze wyrobione tak, by odstawało od ręki. Wtedy trzeba je włożyć do miski, a miskę przykryć ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu na ok. 40 minut do 1 godziny, aby ciasto wyrosło.

Gdy ciasto na pizzę rośnie, przygotować sos. Obydwie śmietany zagotować w garnuszku, dodać mąkę rozrobioną z wodą, chwilę pogotować, mieszając, aż sos trochę zgęstnieje. Pod koniec gotowania dodać zioła, sól i pieprz. Wymieszać i odstawić, żeby sos ostygł.

Wyrośnięte ciasto podzielić na pół. Każdą połowę jeszcze raz wyrobić, zrobić kulkę i rozwałkować cienko na blacie posypanym mąką. Placki położyć na blachach wyłożonych papierem do pieczenia (ja tym razem eksperymentowałam na okrągłych blachach do pizzy), zagiąć brzegi i dać im ok. 10 minut, aby odpoczęły i podrosły.

Rozwałkowane placki posmarować sosem śmietanowym, na sosie położyć plasterki sera mozzarella, a na nich pokrojony boczek oraz umyte i pokrojone kurki.

Pizzę należy piec w odpowiedni sposób, żeby spód się za bardzo nie spiekał. Można używać kamienia do pieczenia, ale ja nie mam kamienia, więc używam dwóch blach złożonych razem. Pizzę wkładam do piekarnika nagrzanego do temp. 225º C i piekę ok.12-15 minut.

 

 

 

 

 

 

 

Bakłażan pod serem halloumi

 

Dostałam dzisiaj na WhatsAppa świetny tekst: „Sądząc po pogodzie Bóg nie może się zdecydować, co zrobić z ludzkością: utopić czy usmażyć”. Śmieszne, chociaż ja jestem szczęśliwa, bo lubię upały. Co prawda, wolę je poza miastem, ale trudno.

Bardzo spodobał mi się przepis Ewy Wachowicz na letni obiad. Leciutko przepis zmodyfikowałam i wyszło przepysznie.

 

Bakłażan pod serem halloumi

 

1 duży bakłażan

sól

1 cebula

1 ząbek czosnku

1 łyżka oliwy

3 średnie pomidory

1 łyżeczka suszonej bazylii lub 2 łyżeczki świeżej + trochę do dekoracji

1 łyżeczka suszonego oregano lub 2 łyżeczki świeżego

ser halloumi

 

Piekarnik rozgrzać do temp. 180 st. C. W tym czasie bakłażana pokroić w krążki o grubości ok. 1 cm. Posolić z obu stron i odstawić. Gdy pojawi się na plastrach „rosa”, osuszyć ręcznikiem papierowym i przełożyć na blachę piekarnika wyłożoną papierem do pieczenia. Piec do lekkiego zrumienienia.

Przygotować sos. Na gorącej oliwie podsmażyć lekko, mieszając, cebulę pokrojoną w kostkę.  Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodać pomidory sparzone, obrane ze skórki i pokrojone w większą kostkę. Trochę posolić i dusić razem tak długo, aż sos zgęstnieje, mieszając od czasu do czasu. Pod koniec duszenia dodać posiekane zioła.

Tortownicę albo inne płaskie naczynie wyłożyć papierem do pieczenia. Rozłożyć podpieczone plastry bakłażana, na nie sos i przykryć plastrami (ok. 1/2 cm) sera halloumi. Zapiekać w piekarniku z włączoną funkcją grillowania (ja piekłam ok. 15 minut w temp. 200 st. C).

 

 

 

 

 

 

 

Domowa maggi

Mieliśmy remont kuchni, więc nie mogłam zbyt intensywnie gotować.  Tymczasem w skrzynce na balkonie urósł bujnie lubczyk. Lubię lubczyk, bo nadaje przyjemny smak zupom, np. ziemniaczanej czy rosołowi, ale też pomidorowej, selerowej, jarzynowej itd. Lubczyk można dodawać do sosów do mięs, do sałaty i innych warzyw, a nawet do jajecznicy lub omletów.

Według „Ziołolecznictwa” dr A. Ożarowskiego lubczyk nie zwiększa popędu płciowego, więc nie można go stosować jako afrodyzjak, ale jest dobry dla zdrowia, gdyż wykazuje działanie:

  • moczopędne w nieznacznym stopniu, ale za to następuje przy tym wzmożenie wydalania chlorków i mocznika,
  • lekko pobudzające wydzielanie soku żołądkowego (czyli wspomaga trawienie) i jest wiatropędny,
  • w medycynie ludowej lubczyk stosowano jako środek wykrztuśny oraz pobudzający krwawienie miesiączkowe.

Ponadto wywar z lubczyku zapobiega wypadaniu włosów i wspomaga ich wzrost.

 

Maggi

1 pęczek lubczyku, jeśli mamy z korzeniem, to nawet lepiej, bo głównym składnikiem maggi jest właśnie korzeń

1 mała cebula lub 1/2 większej

oliwa

sól, pieprz

2 łyżeczki zmielonych nasion kozieradki

 

Cebulę posiekać i podsmażyć lekko na oliwie. Na ostatnie 5 minut smażenia dodać oczyszczony i drobno posiekany korzeń lubczyku.

Listki lubczyku oberwać i zblendować z oliwą wraz z miękkimi częściami łodyżek, ostudzoną cebulą z korzeniem i przyprawami. Włożyć po trochu do niewielkich słoiczków. Kilka dni mogą stać w lodówce, ale jeśli mają stać dłużej, to lepiej zamrozić.

 

 

 

Pierogi bolognese z pieczarkami

Pogoda w tym roku jest naprawdę okropna. Cały tydzień, gdy człowiek musi pracować, jest pięknie, gorąco, słonecznie, a przychodzi weekend – robi się chłodno i deszczowo. Zamiast uprawiać działking, trzeba sobie znaleźć jakieś zajęcia świetlicowe. Tyle sobie zaplanowałam zrobić w ogrodzie, a także pójść do lasu i poszukać czarnego bzu albo akacji i nic z tego!

To chociaż jest czas, żeby napisać coś na blogu 🙂

Przyjęły się u nas w domu pierogi bolognese. Powstały kiedyś przypadkiem, gdy przygotowałam mięso do sosu bolognese i okazało się, że nie mam makaronu. Przygotowałam wtedy ciasto i ulepiłam pierogi, które nazwałam pierogami bolognese. Bardzo smakowały, więc do nich wracam.

 

Pierogi bolognese z pieczarkami

 

300 g wołowiny mielonej (gdy nie mam wołowiny, używam indyczego mięsa na gulasz)

100 g pieczarek

1 mała cebula lub 1/2 większej

ok. 40 g selera

ok. 20 g sera żółtego startego na tarce

1/2 szklanki sosu pomidorowego, np. z tego przepisu:

Sos pomidorowy

ok. 1 szklanki wody lub rosołu (dolewać po trochu, w miarę potrzeby)

sól, pieprz

oregano, tymianek, bazylia

oliwa

ok. 330 g mąki + ok. 1/3 szkl. wody do zrobienia ciasta na pierogi

trochę startego parmezanu do posypania pierogów

 

Na dużej patelni rozgrzać oliwę. Wrzucić cebulę pokrojoną w kostkę i podsmażać ok. 3 minut, mieszając. Dodać mielone mięso i podsmażać ok. 15 minut, mieszając. Dodać kawałek selera startego w łezkę i podsmażać z mięsem ok. 5 minut. Wszystko zalać gorącą wodą lub rosołem, przykryć pokrywką i dusić na malutkim ogniu ok. 1,5 godziny (indykowi wystarczy godzina). Od czasu do czasu dolać wody lub rosołu (w miarę potrzeby) i wymieszać. Pod koniec duszenia dodać sos pomidorowy, posiekane świeże lub suszone zioła oraz sól i pieprz.

Pieczarki pokroić na niewielkie plasterki i krótko podsmażyć. Ostudzić.

Do ostudzonego mięsa dodać pieczarki oraz starty żółty ser i wymieszać.

Do mąki dodawać wodę (ja dodaję zimnej) i zagnieść mięciutkie ciasto (po wyrobieniu powinno odpocząć ok. 15 minut). Potem robię kulki, wygniatam palcami kółka, wkładam nadzienie i zaklejam. Można, oczywiście, wycinać kółka z rozwałkowanego ciasta.

Pierogi wrzucać partiami do osolonego wrzątku z dodatkiem łyżki oleju, a po ugotowaniu od razu posypać startym parmezanem.

 

 

 

 

 

 

 

 

Boczek pieczony

W niedzielne poranki często piekę boczek na śniadanie. Kiedyś długie lata byłam wegetarianką, ale mi się odmieniło. Nie to, żebym często jadła coś mięsnego, ale czasem jadam. Widocznie organizm potrzebuje.

Pogoda w tym roku bardzo zmienną jest, więc nie mogliśmy zbyt dużo zrobić na działce i zarosło. Słoneczne dni bywały raczej w tygodniu, gdy trzeba było być w pracy, a w weekendy to raczej zimno i deszczowo. Dzisiaj nareszcie skosiliśmy, obcięliśmy żywopłot i ogarnęliśmy całość. Oczywiście odrośnie. Niekończąca się historia. Trochę jak z grą w tetrisa: można wejść na wysoki poziom, ale gra nie ma końca.

Najpierw było śniadanie w ogrodzie: boczek pieczony i jajecznica. Pyszne. Taki boczek pierwszy raz jadłam kiedyś w hotelu w Wieliczce i bardzo mi smakował. Zaczęłam więc robić go w domu. Pracy przy nim niewiele, a efekt wspaniały.

Plastry boczku parzonego trzeba położyć na blasze piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia i włączyć temperaturę 130 st. C, żeby tłuszczyk powoli się wytapiał (ok. 30 minut). Na koniec zwiększyć temperaturę do 160 st. C i dopiekać plastry ok. 10-15 minut, aż zrobią się sztywne. I schrupać do jajecznicy albo chleba.

 

 

 

Ciasto mleczna kanapka

 

W okresie kwietniowo-majowym jest u mnie tradycyjnie więcej ciast, bo są okazje. To ciasto ze styl.pl spodobało mi się od razu i zrobiłam je. Jednak zamiast margaryny użyłam masła. Ciasto nie rozczarowało mnie i okazało się tak smaczne, jak sobie wyobrażałam. Dominujący jest smak mleka w proszku i czekolady.

 

Ciasto mleczna kanapka

 

Składniki ciasta:

3 jajka

100 g cukru

1 łyżeczka soku z cytryny

2 łyżki oleju

15 g kakao

50 g mąki pszennej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

Składniki kremu:

125 g masła

1/4 szklanki mleka

1/4 szklanki cukru

120 g mleka w proszku

100 g serka śmietankowego

 

Składniki polewy:

100 g czekolady mlecznej

10 g masła

2 łyżki mleka

 

Białka ubić na sztywną pianę. Ciągle ubijając, dodawać do piany stopniowo cukier, potem żółtka, następnie sok z cytryny i olej. Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao, połączyć z masą jajeczną.

Ciasto wylać na dno wyłożonej pergaminem formy (20 x 20 cm). Piec 30 minut w temp. 180 st. C. Wyjąć z formy, odwrócić do góry dnem.

Mleko zagotować z cukrem. Wystudzić. Miękkie masło utrzeć na krem. Ucierając, wlewać cienkim strumieniem mleko z cukrem. Małymi porcjami dodawać mleko w proszku i serek. Cały czas ucierać.

Wystudzone ciasto przekroić wzdłuż i przełożyć kremem.

Czekoladę, mleko i masło roztopić w kąpieli wodnej. Otrzymaną masą polać wierzch ciasta, szybko rozprowadzić i odstawić do zastygnięcia.

 

 

 

 

 

Przyprawa do barbecue

 

Zrobiło się tak pięknie, że nic tylko w plener! Wzięłam grill elektryczny i kurczaka posypanego przyprawą do barbecue. Pierwszy raz zrobiłam mięso z nową przyprawą i byłam ciekawa, czy będzie smakowało, a ponieważ smakowało, więc podaję przepis.

 

Przyprawa do barbecue

 

2 łyżeczki słodkiej papryki mielonej

1/2 łyżeczki czosnku w proszku

1/2 łyżeczki cebuli w proszku

1/2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego

1/2 łyżeczki mielonego pieprzu czarnego

1/2 łyżeczki mielonego kminku

1 drobno pokruszony liść laurowy

1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej

1 łyżeczka pokruszonych listków suszonego tymianku

1 łyżeczka soli

 

 

 

Kladdkaka

Wygląda na to, że walka z globalnym ociepleniem została wygrana. Hura 🙁

Z powodu przejmującego chłodu i deszczu w czasie majówki, zrobiłam takie szwedzkie brownie, czyli ciasto kladdkaka. Patrzyłam na różne przepisy na to ciasto od jakiegoś czasu, planowałam zrobić i w długi, majowy weekend przystąpiłam do dzieła, żeby osłodzić te okropnie zimne dni.

Ciasto jest przepyszne, a robi się je bardzo szybko. Powinno być upieczone w okrągłej formie i krojone na trójkąty, jak inne okrągłe ciasta, jednak wygodniej mi się zrobiło w foremce kwadratowej, jak brownie – 20 x 20 cm.

Ciasto jest najsmaczniejsze na drugi-trzeci dzień, jak się „przegryzie”.

 

Kladdkaka

 

2 jajka

120 g mąki pszennej

180 g cukru (można użyć więcej, ale my wolimy mniej)

130 g masła

50 g kakao

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

szczypta soli

 

W garnku rozpuścić masło i zdjąć z ognia. Po 2 minutach dodać cukier oraz ekstrakt waniliowy i zmiksować, aby cukier się rozpuścił. Dodać jajka, mąkę, kakao, szczyptę soli i zmiksować.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 180 st. C. Okrągłą formę wyłożyć papierem do pieczenia, przelać ciasto, wyrównać i włożyć do piekarnika. Piec ok. 20-25 minut. Chodzi o to, by ciasto było zapieczone na zewnątrz, a mokre w środku. Ostudzić. Można posypać cukrem pudrem.

 

 

 

 

Ser prawie kaukaski

 

Mam dostęp do normalnego mleka krowiego, więc wypróbowałam przepisy na ser z dodatkiem jajek i śmietany. Serek jest bardzo śmietankowy, delikatny i pyszny. Dodatek jajek powoduje, że ser ma zwartą konsystencję i można go kroić nawet na cienkie plastry.

 

Ser prawie kaukaski

2 l tłustego mleka

330 g śmietany 18%

3 jajka

2 łyżeczki soli

ewentualnie ulubione zioła lub przyprawy, żeby dodać pod koniec gotowania (ja dodałam garść nasion czarnuszki)

 

Mleko wlać do dużego garnka z grubym dnem (wypłukanego wodą) i zagotować. Dodać śmietanę zmiksowaną z jajkami i solą. Gotować na malutkim ogniu ok. 1/2 godziny, od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką. Gdy wytrąci się serwatka, zdjąć z ognia i wylać zawartość na sito wyłożone podwójnie złożoną gazą (ja skorzystałam z chusty serowarskiej) . Gdy serwatka odcieknie, owinąć ser ściśle gazą, przykryć talerzykiem i obciążyć, np. kamieniem. Zostawić na kilka godzin, żeby ser dobrze odciekł (można zostawić nawet na całą noc).

Przechowywać w lodówce pod przykryciem.

Serwatkę (po przecedzeniu) można użyć do zupy czy do zrobienia chleba. Mam też pomysł, żeby zrobić z serwatki solankę i przechowywać w niej ser – powstanie coś w rodzaju sera feta do sałatek.

 

 

 

 

Babka serowa z pistacjową posypką

Zastanawiałam się nad babką na Święta i wpadł mi w oko ten przepis z mniam-mniam. Babka jest delikatna i pyszna. Polecam.

 

Babka serowa

 

5 jajek

1 szklanka cukru

1 szklanka mąki pszennej

1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

20 dag miękkiego masła

1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżeczki cukru waniliowego

200 g twarożku kremowego

 

Miękkie masło zmiksować, stopniowo dodając cukier i cukier waniliowy, aż powstanie puszysty krem i dodać serek. Dalej miksując na najwyższych obrotach dodawać po 1 jajku. Następnie dosypać przesiane mąki z proszkiem do pieczenia i mieszać łyżką – nie za długo, tylko do połączenia się składników.

Ciasto przełożyć do posmarowanej masłem i posypanej, np. kaszą manną lub bułką tartą foremki. Piec ok. 45-55 minut w temp. 160 st. C do suchego patyczka.

 

 

 

Mazurek orzechowy bez mąki

Wiosna idzie, ale z oporami. Zbliżają się Święta i  spieszę ze świątecznym przepisem. Tego mazurka  stworzyłam w ubiegłym roku, ale czasem robiłam go później na deser, bo bardzo nam smakował, a nie jest specjalnie pracochłonny. Lekko ciągnący, delikatny i pełen orzechów. Trzeba tylko masło i jajka wyjąć z lodówki wcześniej, żeby się ogrzały.

 

Mazurek orzechowy

 

80 g  miękkiego masła

50 g orzechów włoskich zmielonych

50 g orzechów włoskich posiekanych

110 g cukru

1 łyżka kakao

2 białka

1 żółtko

 

Polewa:

20 g masła

3 łyżki cukru

1 łyżka kakao

1 żółtko

 

Masło zmiksować z żółtkiem, kakao i cukrem. Następnie wymieszać łyżką z orzechami, a na koniec dodać 2 białka ubite na sztywno i delikatnie wymieszać.

Włożyć do tortownicy o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia (musi być papier, bo inaczej się przyklei) i wyrównać.

Piec ok. 30-35 min w piekarniku nagrzanym do temp. 175 st. C.

 

Przygotować polewę: masło rozpuścić w rondelku na średnim ogniu, dodać kakao i cukier. Mieszać wszystko razem ok. 5 minut. Rondelek zdjąć z ognia, dodać żółtko i mieszać wszystko przez kilka minut, a następnie rozprowadzić na zimnym mazurku.

 

 

 

Tureckie klopsiki sułtana Ahmeta

Kilka razy robiłam już te klopsiki z przepisu Mniam Mniam i pomyślałam sobie, że pora umieścić przepis na blogu. Klopsiki nie tylko są bardzo smaczne, ale też nie wymagają zbyt dużo pracy, a ich dodatkowym wielkim plusem jest to, że bardzo szybko się je smaży. Tak szybkie przygotowanie dania z wołowiny jest dosyć zaskakujące i godne wypróbowania.

 

Sultanahmet Köftesi

 

250 g mięsa mielonego wołowego

1 jajko

3 ząbki czosnku

1 i 1/2 łyżeczki kuminu

1 łyżeczka soli

1 łyżeczka mielonego pieprzu

2 łyżeczki bazylii

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżka pasty paprykowej lub koncentratu pomidorowego

3 łyżki siekanej natki pietruszki

chili

olej do smażenia

 

Mięso zmiksować w blenderze wraz z dodatkami (musi być zblendowane do kremowej konsystencji, gdyż nie wystarczy mięso mielone). Następnie formować z masy kształty, które lubimy, np. kiełbaski, kulki, placuszki.

Klopsiki smażyć na rozgrzanym oleju, aby nabrały złotego koloru (smażą się bardzo szybko). Ja ostatnio piekłam je w piekarniku i też były pyszne.

 

 

 

 

Zimowa sałatka z kapustą kiszoną

 

Może ta sałatka nie mogłaby zostać miss sałatek, ale jest bardzo smaczna. To ostatnio nasza ulubiona sałatka, która pasuje do kotletów mięsnych i warzywnych. Jest ostrzejsza w smaku, a powstała z potrzeby chwili, gdy potrzebowałam jakiejś sałatkowej odmiany do obiadu. Może nawet stanowić samodzielne wegetariańskie danie.

 

Sałatka z ziemniaków, kapusty kiszonej i pora

 

230 g ziemniaków

100 g kapusty kiszonej

7-8 cm cienkiego pora

2 łyżki majonezu

1 łyżka oleju lnianego

sól, pieprz

 

Ziemniaki ugotować w mundurkach, ostudzić i pokroić w kosteczkę. Kapustę odcisnąć i posiekać drobniej. Pora pokroić w półplasterki. Wszystkie składniki wymieszać w misce z majonezem, olejem lnianym, solą i pieprzem.

 

 

 

Pieczone placki ziemniaczane

 

Dzisiaj Walentynki i stwierdziłam, że zrobię ziemniaki do obiadu inaczej, bardziej atrakcyjnie. Trochę podobnie do szwajcarskich rosti. Muszę powiedzieć, że bardzo smakowały.

 

Placki ziemniaczane (ok. 10 szt.)

 

500 g ziemniaków

1 średnia cebula

30 g sera żółtego (u mnie Królewski i Dziugas)

30 salami, ale można również pokrojoną w kostkę i podsmażoną paprykę

1 jajko

sól, pieprz, gałka muszkatołowa

 

Ziemniaki wrzucić do wrzątku i gotować w mundurkach ok. 20-25 minut. Odcedzić, obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach.

Ser żółty zetrzeć na tarce o małych oczkach.

Salami pokroić na niewielkie kwadraty.

Cebulę pokroić w kostkę i usmażyć na kilku łyżkach oleju. Gdy się lekko podsmaży, dodać salami i podsmażać razem przez kilka minut.

W dużym garnku wymieszać starte ziemniaki, ser i cebulę z salami. Doprawić i spróbować – masa powinna być wyrazista w smaku. Dodać jajko i wszystko wymieszać.

Piekarnik nagrzać do temp. 200 st. C. Placki kłaść łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piec, aż do lekkiego zrumienienia, przełożyć łopatką na drugą stronę – w sumie ok. 25 minut.

Podawać z surówką, kotletami itp.

 

 

 

Rozetki

Była u nas w domu tajemnicza metalowa foremka na drucie. Mama nigdy jej nie używała, więc myślałam sobie, że to pewnie po babci. Plątało się to to na drucie, a ja szukając czegoś, natykałam się na ten drut, aż kiedyś, w czasie wielkich porządków po remocie, wyrzuciłam to bezużyteczne coś. Po kilku latach obejrzałam któryś odcinek „Boso przez świat”. W tym odcinku Wojciech Cejrowski pokazał faceta smażącego na ulicy południowoamerykańskiego miasta dziwne ciasteczka za pomocą… mojej wyrzuconej foremki. Zanurzał ją w cieście, wkładał do tłuszczu, a dzieci w zachwycie kupowały te szybkie ciasteczka. Oświeciło mnie i zrobiło mi się szkoda wyrzuconej foremki. Przy okazji kupiłam sobie foremkę na drucie. W zestawie były nawet 3 foremki – na bogato. Zrobiłam raz ciasteczka, ucieszyłam się, że wiem i mogę, włożyłam do szuflady i zapomniałam, aż na blogu mniam-mniam.com.pl zobaczyłam przepis na rozetki. Znowu się ucieszyłam, bo zdążyłam już zgubić karteczkę z przepisem, która była przy foremkach. I proszę, oto przepis i ile radości! Jeśli ktoś ma foremkę na drucie, to może znowu sobie o niej przypomni.

 

Rozetki

 

1 szklanka mąki

1 jajko

szczypta soli

1 łyżeczka cukru waniliowego

3/4 szklanki wody

1 i 1/2 łyżki śmietany

tłuszcz do smażenia

cukier puder do posypania

 

Wszystkie składniki zmiksować. W rondelku rozgrzać tłuszcz.

Foremkę wkładać na chwilę do gorącego tłuszczu, gorącą osączyć i zanurzać w cieście na około 5 sekund, ale tylko do górnej krawędzi, gdyż inaczej trudno będzie zdjąć ciastko. Foremkę z ciastem zanurzać w tłuszczu i lekkim ruchem unosić – ciastko powinno spaść, a gdyby nie chciało, trzeba mu pomóc widelcem lub patyczkiem do szaszłyków. Smażyć dosyć krótko na średnim ogniu – chodzi o to, by ciasto nie było surowe. Zbyt długo smażone ciasteczka stają się twarde.

Gotowe ciasteczka wykładać na ręcznik papierowy, by osączyć z tłuszczu. Posypywać cukrem pudrem.

 

 

 

Pasztet drobiowy ze śliwką

 

To jeszcze reminiscencje ze Świąt, bo zrobiłam wtedy pasztet z przepisu Apetycznie-Klasycznie. Pasztet zniknął najszybciej ze wszystkich potraw, a MDK tak się rozsmakował, że się upomina o następny i dzisiaj będę go robiła po raz trzeci. W dodatku ten pasztet dosyć szybko się przygotowuje (jak na pasztet, oczywiście). Czy trzeba lepszej reklamy? Spieszę z przepisem.

 

Pasztet drobiowy ze śliwkami

 

500 g filetu z piersi kurczaka

300 g wątróbki drobiowej

1 duża cebula

100 g masła (ja użyłam 50 g masła i 50 g oleju)

1/4 szklanki półsłodkiego wina

1 łyżka koniaku, brandy lub porto

6 łyżek bułki tartej

1 jajko

1 łyżeczka tymianku

1 łyżeczka rozmarynu

1/2 łyżeczki majeranku

1/2 łyżeczki kminu rzymskiego

1 łyżka soli, 1/2 łyżeczki pieprzu (ja dodałam jeszcze troszkę proszku z suszonych grzybów)

8-10 suszonych śliwek

2-3 łyżki płatków migdałów

 

Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. Piersi kurczaka pokroić w małą kostkę, podobnie pokroić wątróbkę. Na dużej patelni rozpuścić masło, wrzucić cebulę i podsmażać na małym ogniu, żeby się zeszkliła. Dodać kurczaka, chwilę smażyć, posypać tymiankiem, rozmarynem, majerankiem, kminem i smażyć, mieszając, przez około 5 minut (bez rumienienia). Następnie dołożyć wątróbkę, dolać wino, koniak i smażyć na małym ogniu przez kolejne 5 minut. Zdjąć z ognia, poczekać, aż całość wystygnie i zmiksować na gładką masę w malakserze lub blenderze kieliczowym, doprawić solą i pieprzem, dodać jajko, bułkę tartą i zmiksować ponownie.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 160 st. C. Małą formę keksową (moja ma 29 x 10 cm) posmarować masłem i wysypać tartą bułką (w foremce silikonowej nie ma takiej potrzeby).

Połowę masy przełożyć do formy, na środku przez całą długość ułożyć śliwki jedna za drugą, przełożyć resztę masy, wyrównać powierzchnię, posypać płatkami migdałów, włożyć do piekarnika i piec przez około 40-50 minut. Wyjąć z piekarnika, poczekać, aż pasztet całkowicie ostygnie, dopiero wtedy wyjąć z formy. Przechowywać w lodówce.

 

 

 

 

 

Trąbki z bitą śmietaną

 

Za oknem jesień i leje deszcz, ale zbliża się straszna BESTIA ZE WSCHODU, czyli mróz zimą. Może ktoś nie pamięta, ale zimą zawsze jest trochę mrozu. Bywa większy lub mniejszy, a nawet pada śnieg, ale lubią nas straszyć, więc straszą. Trzeba to przetrwać.

Dzisiaj Trzech Króli, byliśmy w domu, więc wypróbowałam przepis ze starej książki Jana Czernikowskiego „Ciasta, ciastka, ciasteczka”. Mało precyzyjny, to sobie doprecyzowałam i wyszło pysznie.

 

Trąbki 

 

200 g mąki

150 g cukru pudru (wg przepisu 200 g, ale wzięłam mniej)

2 jajka

1 szklanka mleka

1 paczka cukru waniliowego

50 g posiekanych migdałów do posypania (ja użyłam 20 g startej na tarce gorzkiej czekolady)

1 szklanka śmietanki 30 lub 36%

 

Jajka zmiksować z cukrem pudrem, dodać mąkę, mleko i znowu zmiksować.

Piekarnik nagrzać do 200 st. C. Ciasto wylewać łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia  i szybko rozprowadzać, by uzyskać cienkie placuszki o średnicy ok. 10 cm (mnie wychodziło 5 placuszków). Piec ok. 5 minut, aż się troszkę zrumienią na brzegach. Każdy placuszek od razu po zdjęciu z blachy zwijać w trąbkę (np. na trzonku drewnianej łyżki) i odkładać do ostygnięcia.

Śmietankę ubić, dodać cukier waniliowy, nakładać do trąbek szprycką lub łyżeczką i posypywać migdałami lub czekoladą.

Trąbki najlepsze są świeże i miękkie. Jeśli mają zostać na następny dzień, to lepiej trzymać je pod folią, bo twardnieją jak wszystkie placuszki.

 

 

 

Tartaletki

 

Idzie Nowy Rok i co przyniesie? Zawsze mamy nadzieję, że będzie lepszy niż poprzednie lata, a przynajmniej, że chociaż koronawirus nas opuści. Z tą nadzieją przywitajmy Nowy Rok, choćby w domu, ale jakoś specjalnie i ciepło.

Wytrawne tartaletki świetnie nadają się na wszelkie przyjęcia, nawet do szampana.

Szczęśliwego 2021 Roku 🙂

 

Tartaletki (9 sztuk)

 

Ciasto:

1/3 szklanki oleju

2/3 szklanki mleka

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

2 szklanki mąki + troszkę mąki do podsypania

szczypta soli

 

Farsz:

250 g kiełbasy

1 duży pomidor

140 g kukurydzy

120 g topiącego się sera żółtego

 

Kiełbasę i pomidora pokroić w kosteczkę i wymieszać z kukurydzą.

Zagnieść razem składniki ciasta, uformować kulę i odstawić w zakrytej misce na 1/2 godziny do lodówki. Następnie rozwałkować ciasto na blacie pokrytym lekko mąką na placek o grubości ok. 1 cm. Foremki do tartaletek wysmarowane masłem i wysypane bułką tartą przykryć płatem ciasta i odcisnąć brzegi, by każdą foremkę wylepić ciastem. Nałożyć farsz, posypać żółtym serem i zapiekać przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 st. C.

 

 

 

 

Piernik z jogurtem

 

Już nadchodzą Święta. U nas w domu pachnie od wczoraj duży, piękny świerk, a ja upiekłam piernik z jogurtem wg przepisu z magazynu „Kuchnia”.

Życzę wszystkim pięknych i zdrowych Świąt.

 

Piernik z jogurtem

 

2 szklanki mąki pszennej

50 g masła

3 jajka

3/4 szklanki cukru

5 łyżek miodu

5 łyżek jogurtu naturalnego

60 g posiekanych orzechów włoskich

50 g posiekanych migdałów

2 łyżki kakao

2 łyżki przyprawy do piernika, np. z tego przepisu:

Przyprawa do piernika

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

szczypta soli

cukier puder do posypania

 

Masło z miodem, cukrem oraz przyprawą do pierników podgrzewać na małym ogniu, mieszając, aż powstanie jednolita masa, a następnie ostudzić.

Kakao, sodę, proszek do pieczenia i sól wymieszać z mąką.

Do masy piernikowej dodawać po 1 żółtku, łyżce mąki oraz jogurtu i ucierać.

Z białek ubić pianę i połączyć delikatnie z masą. Na końcu wsypać orzechy oraz migdały i delikatnie wymieszać.

Formę keksową (moja ma 28 x 8 cm) wyłożyć papierem do pieczenia albo wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Ciasto przełożyć do formy i piec 50 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 st. C. Upieczony piernik ostudzić, wyjąć z formy i posypać cukrem pudrem.

 

 

 

Sznycle grzybowe

 

Bardzo nam smakowało to danie z Podkarpacia. Dobry pomysł na urozmaicenie dań z piersi kurczaka. Przepis pochodzi z bloga trzecitalerz.blogspot.com

 

Sznycle grzybowe (4 porcje)

 

2 filety z piersi kurczaka

2 jajka

1 cebula

6 dużych pieczarek

100 g startego żółtego sera

3 łyżki maki ziemniaczanej

olej do smażenia

sól, pieprz

 

Mięso pokroić w drobną kostkę. Pieczarki i cebulę również pokroić w kostkę. Wszystko przełożyć do miski, dodać żółty ser oraz roztrzepane jajka połączone z mąką ziemniaczaną. Doprawić do smaku. Smażyć z obu stron. Podawać z ziemniakami i surówką.

 

 

 

 

 

 

Sos słodko-kwaśny

 

Podobny sos – Sweet & sour – można w sklepie kupić w słoiku, ale domowy lepszy. Wiadomo! Co prawda nie jadłam takiego sosu w Azji, ale podobne już tak. Bo inspiracja pochodzi z stamtąd. Sos można podać do ryżu i do wszelkich mięs. Chętnie podaję ten sos do grillowanego kurczaka. Przepis pochodzi z kotlet.tv.

 

Sos słodko-kwaśny

 

1/2 szklanki soku z ananasów

1/2 szklanki przecieru pomidorowego (ewentualnie keczupu)

1 łyżka octu ryżowego lub jabłkowego

3 łyżki cukru lub miodu

1 łyżka mąki ziemniaczanej

1/3 szklanki wody

1 cebula

1 i 1/2  papryki słodkiej

4 plastry ananasa

ok. 2 łyżek pędów bambusa

1 łyżka oliwy lub oleju

można dodać marchewkę lub kukurydzę

 

Na patelni podgrzać cukier (lub miód), a gdy się rozpuści i zrobi złocisty, wlać sok ananasowy i podgrzać. Dodać przecier pomidorowy, ocet i podgrzewać kilka minut.

Mąkę ziemniaczaną wymieszać z wodą i wlać do sosu. Wymieszać dokładnie i zagotować. Sos powinien zgęstnieć.

Cebulę i paprykę pokroić w kostkę i podsmażyć na oliwie. Dodać ananasa pokrojonego również w kostkę, posiekane pędy bambusa, a można też dodać pokrojoną marchewkę czy kukurydzę.

Gorący sos można włożyć do gorących, wygotowanych słoików, obrócić słoiki i tak wystudzić.

 

 

 

Pasta z grochu

 

Ostatnio nie bardzo miałam czas i nastrój do gotowania. Wirus zaczął dopadać znajomych i to już się zrobiło mało ciekawe.

Myślę sobie o wyjazdach, błękitach mórz, kwiatach i cieple. Gdy jeszcze można było chodzić do restauracji, wybieraliśmy się  czasem do knajpki greckiej „Santorini”. Kiedyś podano nam na przystawkę pastę, której nie rozpoznaliśmy. Była pyszna z chlebkiem pita. Okazało się, że to groch z oliwą. Dlatego dzisiaj chciałam polecić taką pastę. Ugotowany, odcedzony groch trzeba po prostu zmiksować z oliwą i solą (można dodać odrobinę wody). Można posypać, np. majerankiem lub innymi ziołami. Ja posypałam moją ulubioną macierzanką.

Podawać z chlebkiem pita, np. z tego przepisu:

Chlebek pita

 

 

 

 

 

Daimtårta

 

 

 

Kolejny wprost dekadencki tort, pełen wszystkiego, co niezdrowe: cukru i tłuszczu, pachnący czekoladą. Po prostu poezja. Można go kupić w sklepach Ikea, ale można zrobić też w domu. Pozytywne i zdrowe jest w nim to, że nie ma w nim mąki, ale mielone migdały.

Tort trzeba zrobić w przeddzień, bo wtedy kawałki karmelowych batoników nabiorą właściwej konsystencji.

Przepis pochodzi z bloga Mania Pieczenia. Przymierzałam się do zrobienia tego tortu dość długo i nareszcie była okazja. Polecam gorąco.

 

Szwedzki tort Daim

 

Ciasto:

350 g mielonych migdałów (ze skórką)

200 g cukru

6 białek

 

Krem:

200 g śmietany kremówki 36%

100 g cukru

6 żółtek

2 łyżeczki cukru waniliowego

150 g miękkiego masła

 

Dekoracja:

200 g czekolady mlecznej

100 g śmietany kremówki 36%

160 g batoników Daim (w razie braku oryginalnych batoników, na końcu podaję przepis na domowe)

 

Wykonanie ciasta.

Dna dwóch tortownic o średnicy 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do temperatury 175 st. C z termoobiegiem.

Białka ubić na sztywno, a następnie po trochu dodawać cukier. Ubijać, aż piana stanie się gęsta i błyszcząca. Delikatnie wmieszać zmielone migdały i rozłożyć masę do dwóch tortownic. Wyrównać. Piec ok. 25-30 minut.

Wyjąć z piekarnika, wystudzić, wyjąć z foremek, nożem okroić brzegi.

 

Wykonanie kremu.

Do rondla wlać żółtka, śmietanę i cukier. Roztrzepać, by składniki się połączyły. Podgrzewać na małym ogniu, aż masa zgęstnieje, nie dopuszczając do zagotowania. Wystudzić całkowicie.

Masło zmiksować, a następnie stopniowo, po łyżce, dodawać zimną masę śmietanową.

 

Wykonanie dekoracji.

Czekoladę połamać na małe kawałki. Śmietanę wlać do rondelka. Podgrzewać, aż będzie gorąca, ale nie wrząca. Zdjąć z palnika. Do gorącej śmietany wrzucić kawałki czekolady. Wymieszać na jednolitą masę.

Batoniki Daim pociąć nożem na małe kawałeczki.

 

Pierwszy blat ciasta położyć na paterze, posmarować połową kremu śmietankowego. Przykryć drugim blatem i posmarować pozostałym kremem.

Ciasto równomiernie posypać połamanymi batonikami Daim. Wierzch i boki tortu posmarować polewą czekoladową. Schłodzić w lodówce najlepiej przez całą noc.

 

Domowe batoniki Daim (ok. 16-18 szt.)

100 g migdałów

100 g masła

230 g cukru

50 g jasnego miodu

½ łyżeczki soli

250 g mlecznej czekolady

Podłużną formę o wymiarach np. 21x 32 cm wyłożyć papierem do pieczenia.

Migdały pokruszyć w blenderze dość drobno, ale tak, by pozostały wyraźne kawałki.

Cukier, masło i miód wrzucić do rondla o grubym dnie. Doprowadzić do wrzenia i gotować na sporym ogniu przez ok. 4 minuty. Co jakiś czas zamieszać, pilnując, by masa nie przywierała do dna rondla. Masa lekko zbrązowieje i zgęstnieje do konsystencji miodu. Zdjąć rondel z palnika, wsypać sól i migdały, wymieszać. Postawić znów na palniku i podgrzewać kolejne 3-4 minuty. Następnie wylać powstałą masę do przygotowanej foremki. Równomiernie rozprowadzić łyżką. Pozostawić do lekkiego przestygnięcia na ok. 3-4 minuty i pokroić na batoniki. Nie wolno czekać zbyt długo, gdyż masa błyskawicznie zastyga!

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Każdy batonik maczać w roztopionej czekoladzie i odkładać na kratkę do zastygnięcia.

 

 

 

 

 

 

 

Tarta ziemniaczana z grzybami

 

Leje deszcz, ale wcale nas to nie martwi, bo to zapowiedź grzybów. Do tej pory było sucho i nie było szans na grzybobranie, ale to się właśnie zmienia. A gdy już nazbieramy grzybów, to proponuję zrobić tartę ziemniaczaną z grzybami według przepisu Gregorhspeed. Oczywiście, mogą być to pieczarki, ale lepsze będą świeże grzyby prosto z lasu.

 

Tarta ziemniaczana z grzybami

 

600 g ziemniaków

2 jajka

3 łyżki mąki

2 cebule

1 ząbek czosnku (pominęłam)

400 g grzybów

100 ml mleka 3,2%

3 łyżki śmietany

natka pietruszki

masło

sól, pieprz

 

Ziemniaki zetrzeć na tarce o dużych oczkach (w łezkę). Cebulę pokroić w piórka, dodać mąkę i jajka, doprawić solą i pieprzem.

Formę do tarty wyłożyć papierem do pieczenia i włożyć masę ziemniaczaną. Wyrównać i zapiekać 15 minut w temperaturze 200 st. C. Wyjąć foremkę z piekarnika, temperaturę zmniejszyć do 180 st. C.

W międzyczasie posiekaną cebulę poddusić na maśle, dodać pokrojone w plasterki grzyby, posiekany czosnek (pominęłam), mleko i dusić na wolnym ogniu przez 10 minut. Dodać śmietanę i wymieszać, doprawić solą i pieprzem, wymieszać z posiekaną natką pietruszki, wyłożyć na podpieczony placek ziemniaczany i zapiekać kolejne 15 minut.

 

 

 

 

 

 

Lody, lody dla ochłody!

 

W czasie upałów najlepszym deserem są lody. Dlatego dzisiaj będzie przepis na lody bananowe.

Przepis pochodzi z bloga ciazowezachcianki.blogspot.com

 

Lody bananowe

 

4 banany

1/2 limonki

1 szklanka śmietanki 36%

1 łyżeczka cukru pudru

wafelki do lodów

 

Banany obrać ze skórki. Pokroić na kilka części i wrzucić do blendera. Dodać sok z limonki, zblendować. Dodać śmietankę i zblendować. Na koniec dodać cukier puder (ja wzięłam 3 łyżeczki) i jeszcze chwilę blendować.

Wlać do maszynki do lodów, a w razie braku – do naczynia z pokrywką i włożyć do zamrażalnika na 4 godziny. Lody wyjąć kilka minut przed podaniem i gdy troszkę zmiękną, nakładać do foremek.

 

 

 

Likier malinowy

 

Maliny cieszą oko samą swoją malinią urodą, a w dodatku pięknie pachną, są pyszne i można z nich zrobić sok, nalewkę i mnóstwo innych rzeczy. Ja zrobiłam w ubiegłym roku likier i zimą był bardzo pomocny na rozgrzewkę.

Likier łatwo zrobić i teraz jest na to najlepsza pora.

 

Likier malinowy

 

2 kg malin

700 g cukru

500 ml spirytusu 95%

500 ml wódki 40%

 

Maliny przebrać, układać w słoju przesypując cukrem. Słój przykryć podwójnie złożoną gazą lub ściereczką umocowaną gumką. Pozostawić w temperaturze pokojowej. Gdy maliny puszczą sok, zalać spirytusem, szczelnie zamknąć i odstawić na tydzień.

Nalew zlać do innego naczynia, a owoce zalać wódką i odstawić na 2-3 tygodnie.

Wódkę zlać znad owoców, owoce odcisnąć. Połączyć nalewy, przefiltrować przez watę na lejku. Rozlać do butelek i odstawić na 6 miesięcy.

 

 

 

 

Sałatka z kapusty z suszonymi pomidorami

 

Lato trochę kapryśne i zmienne, ale na razie gorące. I pełne komarów. Wczoraj w ogrodzie prawie nas zjadły. Gdy jest upał, to nie bardzo nas ciągnie do gotowania. Ja zrobiłam sałatkę z kapusty z warzywami. Jest pikantniejsza dzięki suszonymi pomidorom.

 

Sałatka z kapusty, warzyw i suszonych pomidorów

 

160 g białej kapusty, drobno poszatkowanej

30 g suszonych pomidorów z oliwy, pokrojonych w kostkę

100 g kukurydzy z puszki

garść pomidorków koktajlowych

2 łyżki oliwy

1/2 łyżki majonezu

sól, pieprz cayenne

 

Kapustę wymieszać z suszonymi pomidorami, kukurydzą, pomidorkami pokrojonymi w ćwiartki i przyprawami. Schłodzić 1/2 godziny w lodówce i podawać.

Sałatka bardzo dobra do kotletów, falafeli czy dań z grilla.

 

 

 

Kotlety pożarskie

 

Taki przysmak PRL, który wrócił do łask. Według starego przepisu, te kotlety robi się z mięsa całego kurczaka, ale można robić nawet tylko z piersi. Od jakiegoś czasu robię czasem takie kotlety, bo pracy przy nich niewiele, a u mnie w domu zawsze są przyjmowane z entuzjazmem.

 

Kotlety pożarskie

 

1 podwójna pierś kurczaka, zmielona

kilka gałązek natki pietruszki

1 bułka namoczona w wodzie

1 jajko

sól, pieprz

bułka tarta

olej do smażenia

 

Mięso porządnie wyrobić z 1 jajkiem, posiekaną natką pietruszki, odciśniętą bułką i przyprawami. Mokrymi dłońmi formować kotlety, obtoczyć w bułce tartej i smażyć na rozgrzanym oleju.

 

 

 

Tarta lawendowa

 

Właśnie kwitnie lawenda. Można oberwać kwiatki, ususzyć i zrobić tartę lawendową. Oprócz pięknego zapachu, lawenda ma też właściwości uspokajające i lekko nasenne, dobrze robi na trawienie, łagodzi ból i jest pomocna przy zwalczaniu infekcji.

 

Tarta lawendowa

 

Ciasto:

200 g mąki

100 g masła

50 g cukru

szczypta soli

1 żółtko

 

Krem budyniowy:

1/2 l mleka

3 łyżki cukru

3 łyżki mąki ziemniaczanej

1,5 łyżki mąki pszennej

1 łyżka masła

1 żółtko

3 łyżki suszonych kwiatów lawendy

 

Najpierw trzeba z podanych składników zagnieść kruche ciasto, uformować kulę, włożyć do lodówki na 1/2 godziny. Następnie wylepić okrągłą formę do tarty, wyłożoną papierem do pieczenia. Nakłuć ciasto widelcem i włożyć do piekarnika nagrzanego do temp. 180 st. C. Piec 12-15 minut, aż ciasto nabierze złotego koloru. Wyjąć i wystudzić.

Odlać do kubeczka 3/4 szklanki mleka i wymieszać z żółtkiem i mąką. Pozostałe mleko zagotować z masłem i cukrem i dodać mleko z mąką oraz lawendę. Wszystko zagotować, mieszając energiczne, a potem pogotować parę minut, aż masa zgęstnieje. Wylać na przygotowany spód i schłodzić w lodówce.

Tarta najlepsza jest na drugi dzień.

 

 

 

 

 

Syrop z kwiatów czarnego bzu

 

Troszkę późno wzięłam się za robienie tego syropu z tej przyczyny, że w lasach, gdzie zawsze zaopatrywałam się w czarny bez, właściciel wziął się za jego tępienie i miałam problemy ze zdobyciem surowca. Jak na złość, jadąc przez Warszawę, co chwilę widziałam gdzieś pięknie kwitnące krzaki, ale w mieście przecież rwać nie będę…

Kwiaty czarnego bzu są bogate w mikro i makroelementy, mają działanie napotne i lekko moczopędne. Kwiatów można używać do płukania jamy ustnej, a także oczu, przy zapaleniach spojówek. Napary z kwiatów czarnego bzu nadają się do kąpieli i kompresów na skórę twarzy.

Syrop z kwiatów czy nalewka mają wspaniały smak, którego nie da się porównać z niczym innym. Syrop można dodawać latem do wody, a zimą do herbaty przy przeziębieniach i grypie.

Poniższa receptura pochodzi ze skrzyżowania przepisów Ireny Gumowskiej i dr Alicji Elbanowskiej, zamieszczonych w „Wiadomościach Zielarskich”. Cukru należy użyć sporo gdyż służy jako konserwant. Widzę na blogach, że autorzy wpisów starają się ograniczyć ilość cukru, ale ja podaję stary przepis.

 

Syrop z kwiatów czarnego bzu

 

Sporządzić syrop rozpuszczając 2 kg cukru w 1,5 l wrzącej wody. Ostudzonym syropem zalać 35-40 baldachów kwiatów bzu czarnego, oderwanych lub odciętych nożyczkami od szypułek. Dodać sok z 1-2 cytryn. Odstawić na 48 godzin. Zagotować (nie gotować, tylko poczekać, by zawrzał!), od razu przecedzić i szybko przelać do wyparzonych, gorących butelek.

 

 

 

Sernik, pyszny sernik i sernik neapolitański

 

Sernik neapolitański pochodzi od warstwowych lodów włoskich (tam najczęściej były to lody wiśniowo-czekoladowo-pistacjowe), dostosowanych do amerykańskich gustów i trzeba przyznać, że jest przepyszny. Jest na tyle smaczny, że robiłam go już kilka razy i jeszcze nie raz zrobię.

Przepis pochodzi z kuchnia.wp.pl

 

Sernik neapolitański

 

200 g ciasteczek zbożowych, np. z tego przepisu:

Wiosna i ciastka digestive

60 g masła

750 g twarogu sernikowego lub serka śmietankowego

1 szklanka cukru

3 jajka

1 i 1/3 szklanki śmietanki kremówki 30 lub 36%

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

100 g gorzkiej czekolady

1 i 1/2 szklanki truskawek, mogą być mrożone

1 opakowanie budyniu śmietankowego lub waniliowego

 

Ciastka pokruszyć i wymieszać ze stopionym masłem. Wgnieść w dno tortownicy (u mnie o średnicy 26 cm), wyrównać i włożyć na 1/2 godziny do lodówki.

Czekoladę połamać i roztopić w garnuszku na parze.

Truskawki zblendować.

Twaróg utrzeć z cukrem i wanilią, dodać kolejno jajka. Stopniowo dolewać śmietankę, miksując do połączenia składników (niezbyt długo). Pod koniec dodać proszek budyniowy.

Dodać część twarogu do zmiksowanych truskawek i wymieszać, część do czekolady i wymieszać, a część zostawić bez dodatków. Ja to robię w trzech jednakowych pojemnikach po lodach, żeby było tyle samo i warstwy sernika równe.

Na spód wyłożyć warstwę czekoladową, następnie śmietankową, a na końcu truskawkową.

Tortownicę włożyć do piekarnika rozgrzanego do temp. 160 st. C, na którego na dnie należy umieścić miseczkę z wodą. Piec ok. 70 minut. Po upieczeniu uchylić drzwiczki piekarnika i wystudzić sernik do temperatury pokojowej. Ja wkładam potem sernik na kilka godzin do lodówki, bo lubimy schłodzony.

 

 

 

Pesto z pokrzywy i pestek dyni

Pokrzywa jest bardzo cennym zielem, szczególnie młode, wiosenne listki. Liście pokrzywy wzmacniają organizm, podnoszą poziom hemoglobiny we krwi, zawierają witaminy (wit. C jest więcej niż w owocach czarnej porzeczki) oraz sole mineralne. Liście oczyszczają organizm, usuwając skumulowane zimą produkty przemiany materii, poprawiają cerę i samopoczucie. W liściach (i korzeniach) pokrzywy stwierdzono istnienie czynników pobudzających wytwarzanie antygenów wirusowych, działają one również bakteriobójczo.

Pestki dyni też są bardzo cenne. Zawierają dużo witaminy E, a także cynk, krzem oraz selen, a krzem świetnie wpływa na skórę, włosy i paznokcie.

Oczywiście pokrzywa powinna pochodzić z terenów oddalonych od miasta i dróg. Ja mam w swoim ogrodzie trochę pokrzyw i chętnie teraz robię z nich pesto. Najlepiej brać się za to w rękawiczkach.

 

Pesto z pokrzywy z pestkami dyni

 

40 g liści pokrzywy, najlepiej szczytowych

20 dag lekko podprażonych pestek dyni

1-2 ząbki czosnku

15 dag tartego parmezanu albo dziugasa

sól, pieprz

5 łyżek oliwy

 

Gałązki pokrzywy opłukać, sparzyć wrzątkiem na sicie, a następnie przelać zimną wodą i otrząsnąć z wody, oberwać liście, wrzucić do blendera. Dodać pestki dyni, posiekany czosnek, parmezan, przyprawy i tyle oliwy, by dało się wszystko zmiksować. Podawać z gorącym spaghetti.

 

 

 

Mieszanka do shoarmy, kebaba, dań arabskich

Podobno rodzice szybciej wynajdą szczepionkę na koronawirusa niż naukowcy. Wszyscy starają się zająć swoje pociechy. Z obu stron naszego domku są ustawione trampoliny i od rana do wieczora słyszymy „trzymp, trzymp, trzymp”. Dzieci do siebie krzyczą i ogólnie jest wesoło, ale na dłuższą metę trochę męcząco. Dobrze by było wrócić już do tzw. normalnego życia.

Dzisiaj przepis na przyprawę do dań arabskich – wieloskładnikowy, ale bardzo dobry do dań arabskich.

 

Mieszanka do dań arabskich

 

1 łyżka soli

2 łyżeczki słodkiej papryki

1/2 łyżeczki kolendry

1/2 łyżeczki kminu rzymskiego

1/2 łyżeczki chili

1 łyżeczka kurkumy

1/2 łyżeczki czosnku granulowanego

1/2 łyżeczki cebuli w proszku

1/2 łyżeczki cynamonu

1/2 łyżeczki gorczycy

1/2 łyżeczki kopru włoskiego

1/2 łyżeczki pieprzu

1/2 łyżeczki goździków mielonych

1/2 łyżeczki imbiru mielonego

1/2 łyżeczki kminku mielonego

1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej mielonej

1/2 łyżeczki kardamonu

 

 

 

Tortilla z kurczakiem i warzywami

 

Teraz najpilniejszy staje się fryzjer. Kiedyś koleżanka w pracy opowiadała nam, że jej syn był u fryzjera, ale fryzura jej się nie spodobała. Określiła ją jako „do przodu i na boki”. Strasznie nas to wtedy rozśmieszyło i próbowaliśmy sobie taką fryzurę wyobrazić. Teraz gdy patrzę w domu na MDK, nie mam już wątpliwości, jak wygląda taka fryzura.  Wypisz, wymaluj: „do przodu i na boki”. Ja z kolei wiążę sobie ogonek z tyłu. Fryzjer pilnie potrzebny.

Ostatnio podałam przepis na tortillę, a dzisiaj propozycja z czym tortillę zjeść. Mnie zainspirował przepis z Blog z apetytem. A gdy już przygotowałam tortille, dowiedziałam się od MDK, że to był królewski obiad. Oj, nawet nie myślałam, że tak bardzo będzie smakowało, a tortille bardziej kojarzą mi się z fast foodem niż z królewskim jedzeniem. Niemniej miło mi było, że bardzo smakowało.

Danie przyrządza się bardzo szybko i równie szybko znika.

 

Tortille z kurczakiem i warzywami

 

tortille, gotowe lub domowe, np. z tego przepisu: http://dorodnepomidory.com/2020/05/06/tortilla-pszenna/

1 podwójna pierś kurczakaprzyprawa do kurczakakilka liści sałaty, masłowej lub lodowej1 pomidor lub kilka małych pomidorków1 mała papryka czerwona

przyprawa do dań arabskich, np. z tego przepisu:

Mieszanka do shoarmy, kebaba, dań arabskich

1/2 cebuli

Olej do smażenia

 

Składniki sosu:

2 łyżki majonezu4 łyżki jogurtu naturalnego1 łyżka ketchupu1 ząbek czosnkusól i pieprz

 

Piersi kurczaka umyć, osuszyć i pokroić w paseczki.

Warzywa pokroić.

Mięso przełożyć do miseczki, posypać przyprawą i wymieszać. Następnie smażyć na rozgrzanym oleju do lekkiego zrumienienia.
W międzyczasie przygotować sos: w miseczce wymieszać majonez z ketchupem i jogurtem, dodać przeciśnięty czosnek i doprawić do smaku solą oraz pieprzem.Na każdej tortilli położyć trochę poszarpanej sałaty, trochę kurczaka, trochę posiekanych warzyw, polać sosem. Tortille zwinąć i krótko grillować. 

 

 

 

 

Tortilla pszenna

 

Jak sobie radzicie z odosobnieniem? Świat nagle okazał się inny niż się wydawało. Ja odrobiłam zaległości w spaniu, czytaniu i wielu rzeczach, na które nigdy nie było czasu. Nawet zrobiliśmy sobie w domu wieczór karaoke. Mam płytę „Budki Suflera” z muzyką do tego celu i jak na pierwszy raz nawet nieźle wyszło. A jak Wam się nosi maseczki? Mnie tak sobie, ale moja koleżanka jest zachwycona. Powiedziała, że uwielbia maseczki, bo zmarszczek nie widać.

Można ugotować lub upiec coś ciekawego. Dzisiaj tortille.

 

Tortilla pszenna

 

2 szklanki mąki

1/2 łyżeczki soli

3 łyżki oliwy

2/3 szklanki gorącej wody (użyłam troszkę więcej)

 

Mąkę przesiać, dodać sól i oliwę. Stopniowo dodawać wodę, mieszając łyżką lub mikserem. Połączyć składniki i uformować kulę z ciasta. Wyrabiać, dopóki ciasto nie będzie gładkie i elastyczne. Przykryć folią i odstawić na 1 godzinę.

Ciasto podzielić na 16 równych części, uformować kulki i odstawić na 15 minut.

Placki rozwałkować cieniutko na blacie wysypanym cienko mąką i piec na rozgrzanej, suchej patelni, przeznaczonej do smażenia bez tłuszczu, najpierw 30 sekund z jednej strony, potem 30 sekund z drugiej. Tortille powinny się wydąć i pokryć brązowymi plamkami. Układać je jedną na drugiej na talerzu pod folią.

Po usmażeniu wszystkich placków, zawinąć je w wilgotną ściereczkę, owinąć folią i zostawić na kilka godzin, by były miękkie.

Tortillę można jeść z uduszonymi na tłuszczu warzywami, np. pokrojoną w kostkę papryką, cebulą i pomidorami. Można do warzyw dodać jakieś mięsko, awokado, paprykę itp.

 

 

 

Dacquoise

Urodziny od pewnego wieku przestają sprawiać przyjemność. Doszłam do wniosku, że wtedy nie powinno się już dostawać prezentów tylko odszkodowanie. Częścią odszkodowania może być coś słodziutkiego. Coś takiego, jak dacquoise [czytaj: dakłas]. Słodziutka beza ze słodziutkim kremem potrafi naprawdę pocieszyć w trudnych chwilach, chociaż następnym razem zrobię tę słodycz z mniejszą ilością cukru.

Przepis znalazłam na blogu Kulinarne Przeboje.

 

Dacquoise

 

6 białek

300 g cukru

100 suszonych daktyli

100 g orzechów włoskich

250 g serka mascarpone

300 g śmietanki kremówki

150 g kajmaku, np. z tego przepisu (z połowy składników):

Mazurek kajmakowy

 

Przygotowanie:

Blaty bezowe najlepiej przygotować dzień wcześniej, by dobrze podeschły i były chrupiące.

Białka (w temperaturze pokojowej) ubić na sztywno (dodanie soli nie ma żadnego wpływu na ubijanie białek). Gdy białka będą ubite na sztywno, dodawać po trochu cukier, cały czas ubijając, aż masa będzie sztywna i lśniąca.

Daktyle i orzechy posiekać. Połowę daktyli i orzechów wmieszać łyżką w ubitą pianę.

Piekarnik rozgrzać do temp. 180 st. C.

Na dwóch papierach do pieczenia położyć talerzyk o średnicy ok. 22-23 cm, odrysować okręgi i wypełnić je masą bezową. Wyrównać.

Dwie blachy z blatami bezowymi ułożyć na dolnym i środkowym poziomie w piekarniku, zmniejszyć temperaturę do 140 st. C i piec 45 minut. Następnie zamienić blachy miejscami i piec dalsze 45 minut. Bezy powinny się troszkę przyrumienić. Piekarnik wyłączyć, uchylić drzwiczki i pozostawić blaty do ostudzenia piekarnika. Potem wyjąć i rozłożyć na blacie lub na parapecie.

Następnego dnia przygotować krem.

W misce wymieszać ze sobą mascarpone i masę kajmakową.

Śmietanę kremówkę ubić i dodać do masy z mascarpone i kajmaku, wymieszać. Dodać pozostałe posiekane orzechy i daktyle, wymieszać.

Na płaską stronę jednego blatu wyłożyć krem, pozostawiając troszkę na wierzch. Położyć drugi blat, posmarować lekko kremem i ozdobić mieszanką daktyli i orzechów lub posypać kakao.

 

 

 

 

 

 

Burek w cieście filo

Lubię robić ciasto filo (po grecku: liść). W odróżnieniu od ciasta francuskiego, którego wykonanie jest dla mnie męczące, robienie ciasta filo to przyjemność. Lubię, gdy płat ciasta robi się tak cieniutki, że można przez nie zobaczyć nawet zadrukowaną stronę i od razu można go wykorzystać, np. do burka czy baklawy.

Ciasto można kupić gotowe, można też zamrozić, ale ja tego nie robiłam.

Burek jest robiony nie tylko w Turcji, ale też w Grecji, w krajach bałkańskich i arabskich. Występuje także pod innymi nazwami, w różnych wariantach, z różnymi nadzieniami i przyprawami. Burek można robić w formie nakładanych na siebie płatów ciasta, ale też można zwijać rulony i układać je spiralnie w foremce.

Ponieważ lubię robić tę potrawę, więc testowałam różne przepisy i wypracowałam swój ulubiony wariant. Podaję trzy klasyczne tureckie nadzienia, ale sama najbardziej lubię burek z mięsem. Pamiętając, że Turcja jest krajem muzułmańskim, przymierzałam się do robienia burka z cielęciną albo jagnięciną. Ostatecznie robię go najchętniej z mielonym mięsem gulaszowym z indyka. Mam ochotę zrobić bardziej swojską wersję z grzybami albo z nadzieniem jak do pierogów ruskich.

Przygotowując burek korzystałam m. in. z przepisu Wypieki Beaty oraz Ugotuj.to.

 

Burek

 

Ciasto:

2 i 2/3 szklanki mąki pszennej typ 500

1/2 – 3/4 szklanki ciepłej wody (ilość wody zależy od mąki – trzeba użyć tyle, by ciasto było miękkie i sprężyste)

1 łyżeczka soli

2 łyżki oliwy

mąka ziemniaczana do podsypywania

200 g masła

 

Zagnieść ciasto z mąki, soli i wody. Wodę należy dodawać stopniowo i wyrabiać tak długo, by ciasto było sprężyste i odchodziło od ręki. Na dłoniach rozetrzeć po trochu oliwy i wyrabiać, aż do stopniowego wyczerpania oliwy.

Miskę z ciastem przykryć folią spożywczą lub wilgotną ściereczką i odstawić na 2 godziny.

 

Nadzienie:

1) Serowe:

400 g twarogu półtłustego

200 g sera feta

2 ząbki czosnku

1 łyżka jogurtu

sól, pieprz

Przygotowanie: Twaróg oraz fetę ugnieść widelcem, dodać przeciśnięte ząbki czosnku, jogurt, sól oraz pieprz i dobrze wymieszać.

 

2) Szpinakowe:

100 g mrożonego szpinaku

200 g sera feta

200 g twarogu półtłustego

3 ząbki czosnku

sól, pieprz

 

Przygotowanie: Szpinak podsmażyć w garnku wraz z przeciśniętymi ząbkami czosnku, dodać fetę, twaróg i przyprawy. Ugnieść wszystko razem widelcem i dobrze wymieszać.

 

3) Mięsne:

400 g mielonego mięsa (ja używam mięsa indyka na gulasz, ale może też być jagnięcina)

2 ząbki czosnku

1 cebula

sól, pieprz, papryka, bazylia, oregano

 

Przygotowanie: Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na oliwie, dodać posiekany czosnek i podsmażyć razem z odrobiną soli. Następnie zmielić razem z mięsem i podsmażyć wszystko na patelni. Pod koniec smażenia dodać przyprawy.

 

Spód tortownicy (u mnie o średnicy 24 cm) wysmarować masłem, a pozostałe masło roztopić w rondlu. Odrywać większe kulki ciasta (resztą trzymać pod przykryciem, by nie obsychało) i wałkować na blacie podsypanym cieniutko mąką ziemniaczaną (nie łączy się z ciastem tak bardzo jak pszenna), aż ciasto będzie bardzo cieniutkie i prawie przejrzyste. Wycinać koła talerzykiem o średnicy 24 cm. Pierwsze kółko położyć na spodzie tortownicy i posmarować stopionym masłem za pomocą pędzla kuchennego. To samo zrobić z następnymi kółkami, każde smarując masłem. Położyć w ten sposób 6-7 warstw, które będą stanowić spód burka. Rozciągnąć te warstwy na tyle, by uzyskać boki burka (natłuszczone ciasto można delikatnie rozciągać – nie przerwie się). Ostatniej warstwy nie trzeba smarować masłem, tylko rozłożyć na niej połowę nadzienia. Następnie położyć 4 warstwy (ostatniej nie smarować masłem) i rozłożyć drugą połowę nadzienia, po czym położyć warstwy uzyskane z reszty ciasta.

Uwagi dotyczące ciasta: mąkę podsypywać do wałkowania w jak najmniejszej ilości, by ciasto nie było zbyt twarde – tylko tyle, ile trzeba, by rozwałkować jak najcieńsze ciasto. Nie należy się przejmować, jeśli ciasto się przerwie, albo powstaną drobne fałdki, bo natłuszczone ciasto da się odpowiednio rozciągnąć i ułożyć na poprzednich warstwach.

Ciasto, które już zostało rozwałkowane, ułożyć ładnie z kawałków, by utworzyć następnie kółko, a nie wałkować ponownie. W ten sposób część warstw będzie z całych kółek, a część z kawałków. Ważne, by górna warstwa była na pewno całym kółkiem i ładnie wyglądała.

Warstw ciasta nie przyciskać do siebie – smarować delikatnie masłem.

Po uformowaniu boczków, założyć obręcz na spód tortownicy na spód z burkiem, posmarować masłem wierzch i włożyć blaszkę do piekarnika rozgrzanego do temp. 200 st. C. Piec ok. 30 minut (ciasto jest lepsze gdy nie jest zbyt mocno wypieczone).

 

 

 

 

 

 

 

Meksykański kurczak w sosie z czekoladą

Idą Święta, ale dziwne to będą Święta – bez święcenia jajek, w odosobnieniu. Trzeba jednak zrobić wszystko, żeby było nam lepiej i jak najbardziej świątecznie.

Wczoraj podałam przepis na masło orzechowe, bo do tego dania będzie konieczne: kurczak w sosie z czekoladą. Zaskakujące, ale wyjątkowo pyszne tradycyjne meksykańskie danie. Nadaje się na świąteczny obiad.

Przepis znalazłam na blogu Apetycznie-Klasycznie i bardzo polecam. Robiłam to danie już dwa razy i na pewno nie raz wrócę do tego przepisu. Nie należy przerażać się ilością składników, bo danie robi się dosyć szybko. Według przepisu sos najlepiej jest zrobić przeddzień, żeby się „przegryzł”, ale nam danie smakowało najbardziej, kiedy i kurczak się „przegryzł” w sosie, czyli na drugi dzień.

Życzę wszystkim pięknych, zdrowych i wesołych Świąt.

Mole poblano de pollo

Sos mole:

2 łyżki oleju

1 cebula pokrojona w kostkę

2 ząbki czosnku pokrojone w kostkę

1 ostra papryka bez nasion pokrojona w kostkę (ja użyłam papryki w proszku)

1 łyżka uprażonych nasion sezamu

1 łyżka mielonych migdałów

1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka kminu rzymskiego

1/4 łyżeczki mielonych goździków

1 puszka pomidorów krojonych bez skórki (ja wzięłam świeże pomidory, które ugotowałam oddzielnie)

2 łyżki rodzynek

1 łyżka masła orzechowego, np. z tego przepisu:

1 szklanka rosołu drobiowego lub warzywnego

25 g gorzkiej czekolady 70%

sól, pieprz

2 piersi kurczaka (każda pokrojona na 4 kawałki)

2 łyżki oleju

Przygotowanie sosu. W rondlu rozgrzać olej, dodać cebulę, czosnek, ostrą paprykę, lekko posolić i smażyć 5 minut na małym ogniu, mieszając. Dodać sezam, migdały, przyprawy i smażyć 3 minuty, dodać pomidory, masło orzechowe, czekoladę pokruszoną na kawałki oraz rosół. Wymieszać, zagotować i gotować dalej na małym ogniu przez 15 minut (gdyby sos zrobił się zbyt gęsty, dodać troszkę wody). Garnek zestawić z ognia, lekko ostudzić, wlać do blendera kielichowego i zmiksować na gładko. Na koniec doprawić solą i pieprzem, przelać do garnka, przykryć, odstawić na noc do lodówki.

Na patelni rozgrzać olej, usmażyć kawałki kurczaka, aż uzyskają złoty kolor.

Wyjąć z lodówki garnek z sosem, zagotować, włożyć obsmażone kawałki kurczaka, przykryć i gotować na małym ogniu przez ok. 30 minut. Danie podawać posypane łyżką uprażonych ziaren sezamu, z ryżem lub quinoa (można je skropić odrobiną soku z limonki – ja nie skrapiałam).